Roman Giertych nietykalny? Pełczyńska-Nałęcz: trochę zaczyna na to wyglądać
Minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz odniosła się na antenie Polsat News do śledztwa dziennikarzy money.pl i WP dotyczącego działalności Romana Giertycha. Przewodnicząca Polski 2050 wezwała posła do "rzetelnej odpowiedzi" na zarzuty dziennikarskie.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz w poniedziałek gościła w programie prowadzonym przez Marka Tejchmana "Gość Wydarzeń". Przewodnicząca Polski 2050, która jest częścią koalicji rządzącej, została zapytana, czy Roman Giertych jest politykiem nietykalnym.
- Trochę zaczyna na to wyglądać, a to bardzo niebezpieczne, jak wśród polityków są święte krowy - stwierdziła ministra funduszy, odnosząc się do posła KO.
Dalej mówiła: - Roman Giertych zderza się z bardzo poważnymi zarzutami sformułowanymi w tym momencie na poziomie dziennikarskim, ale to jest naprawdę dobre, powiedziałabym, takie dogłębne śledztwo dziennikarskie i dzisiaj się powinny zdarzyć dwie rzeczy.
Dlaczego zarabiasz za mało? Ekspert wskazuje jeden nawyk
Co w tej sytuacji proponuje minister? - Po pierwsze, uczciwa, rzetelna odpowiedź, a nie zastraszanie ze strony Romana Giertycha i jeżeli coś jest na rzeczy, to prokuratura powinna otworzyć ponownie śledztwo, to już jest niezależne od rządu, bo oczywiście prokuratura jest niezależna - powiedziała Pełczyńska-Nałęcz.
Śledztwo ws. Romana Giertycha
Dziennikarze Wirtualnej Polski i money.pl ujawnili nowe ustalenia dot. działań Romana Giertycha. Szymon Jadczak i Karolina Wysota dotarli do byłej pracowniczki kancelarii posła, na którą w Liechtensteinie założono podmiot, przez który do spółki polityka przelano blisko milion złotych.
Wspólniczką była w nim Rosjanka z francuskim paszportem, zajmująca się obsługą rosyjskich interesów w rajach podatkowych. Daty i kwoty przelewów mają pokrywać się z tymi opisanymi w aktach afery Polnordu.
"Ujawniliśmy, że bliski współpracownik premiera Polski (Giertych jest adwokatem rodziny Tusków - przyp. red.), wiceszef klubu KO, partii, która tą Polską rządzi, dostawał do swojej kancelarii przelewy na kilkaset tysięcy via podmiot z raju podatkowego, w zarządzie z Rosjanką zajmującą się ukrywaniem kasy dla innych Rosjan. Rosja, lewa kasa, polityk" - napisał na portalu społecznościowym Szymon Jadczak.
Jak poinformował, prokuratura przez lata badała sprawę Polnordu, ale nie przesłuchała opisywanych przez nich kobiet ani nie sprawdziła dokumentów z Liechtensteinu. Zarzuty wobec Giertycha umorzono po przejęciu władzy przez rząd Donalda Tuska.
Sam poseł twierdzi, że wszystko odbyło się "legalnie i transparentnie", a działalność w Liechtensteinie założyła jego żona Barbara. Ale dokumenty mówią co innego.
Źródło: Polsat News, money.pl