Pod koniec lipca prokuratura postawiła zarzuty Danielowi Obajtkowi, byłemu prezesowi Orlenu. Sprawa dotyczy zeznań z maja 2023 r. Obajtek występował wtedy jako świadek w procesie, który dziennikarz Piotr Nisztor wytoczył Grzegorzowi Jakubowskiemu z "Gazety Finansowej" w związku z publikacjami o zatrudnieniu w koncernie żony i ojca Nisztora.
Taśmy Obajtka. Media: prokuratura nie ma oryginału
Śledczy zainteresowali się tą sprawą po publikacji Onetu z marca 2024 r., opisującej nagrania z gabinetu Obajtka z 2018 r. Zawiadomienie złożył Grzegorz Jakubowski. 1 czerwca tego roku zarzuty w tej samej sprawie usłyszał także Piotr Nisztor.
Jak przekazała prokuratura w odpowiedzi dla "Rzeczpospolitej", były to dwa zarzuty składania fałszywych zeznań przed Sądem Rejonowym dla Warszawy Śródmieścia w toku postępowania prywatnoskargowego przeciwko Grzegorzowi Jakubowskiemu. Zeznania dotyczyły wykorzystania swojej pozycji do załatwienia pracy dla osób najbliższych.
WIDEOTłumy pod prokuraturą. Czarnek i Obajtek ostro o rządzie Tuska
Prokuratura przyznała jednocześnie, że nie dysponuje oryginałem nagrania ani nośnikiem, na którym rozmowę zarejestrowano. Na pytanie, co w takim razie stanowi dowód, śledczy odpowiedzieli krótko: "Kopię z Onetu" - przekazali śledczy w odpowiedzi dla "Rz".
Rzecznik prokuratury prok. Piotr Antoni Skiba wyjaśnił, że w sprawie wykonano ekspertyzę fonoskopijną. "Opinia biegłego sądowego z fonoskopii wykazała, że uzyskany zapis rozmowy jest autentyczny, nie ustalono występowania przerw podczas rejestrowania zdarzenia, eliminowania fragmentów nagrania po jego utrwaleniu ani kompilowania (łączenia) kilku nagrań w jedno. Dowodowe nagranie ilustruje ciągłość zapisu" - wskazał Skiba.
Prokuratura nie ustaliła autora nagrania. W tekście opisano wcześniejsze zawiadomienia Daniela Obajtka dotyczące podejrzeń nielegalnych działań w jego gabinecie, w tym podejrzenia przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego. CBA miało odpowiedzieć prokuraturze, że nie prowadziło wobec Obajtka czynności operacyjnych lub procesowych, a prokurator miał stwierdzić, że czynu nie popełniono.
W sprawie pojawiły się też rozbieżności dotyczące dat spotkań. Rzecznik prokuratury deklarował, że śledczy ustalili, kiedy miało dojść do spotkania, ale bez ujawniania szczegółów. "Prokuratura ustaliła, kiedy miało dojść do spotkania pomiędzy podejrzanymi, które miało zostać zarejestrowane" - przekazał prok. Piotr Antoni Skiba w odpowiedzi na pytania. Dodał też: "Nie udziela informacji co do dowodów zgromadzonych w sprawie" - odpisuje rzecznik. W innym fragmencie wyjaśniał: "Otrzymane przez Prokuraturę dokumenty z Orlenu wskazują, że dochodziło do spotkań kilkukrotnie w szczegółowo odnotowanych datach" - napisał prok. Skiba w odpowiedzi na pytania "Rzeczpospolitej".
W tekście przytoczono również, że według księgi wejść i wyjść Orlenu Piotr Nisztor miał w 2018 r. wchodzić do prezesa Orlenu trzy razy: 26 kwietnia, 12 września i 10 grudnia. W czerwcu wizyty u Obajtka nie odnotowano. Nisztor miał być natomiast 19 czerwca 2018 r. w Orlenie u Adama Buraka, ówczesnego dyrektora wykonawczego ds. komunikacji korporacyjnej koncernu.
Prokuratura nie ujawnia szczegółów, odsyłając m.in. do instytucji związanych z procedurą immunitetową. "Decyzją referenta sprawy nie podajemy szczegółowych informacji. Ze swojej strony sugeruję zwrócić się do Parlamentu Europejskiego o kopię wniosku o uchylenie immunitetu i tam wszystko powinno być dokładnie wskazane" - przekazał prok. Skiba.
Obrońca Daniela Obajtka mec. Dominik Hunek nie odniósł się do ustaleń bez wglądu do akt. - Oczekuję na udostępnienie akt postępowania, bez tego merytoryczne odniesienie się do pani pytań jest niemożliwe - odpowiedział. Wskazywał przy tym na znaczenie kwestii legalności i autentyczności nagrania. - Czy to nagranie powstało w trybie procesowym, a więc legalnym czy też nie, i czy oddaje głosy rzeczywiste, czy też nie - dodał mec. Hunek.
Piotr Nisztor także miał nie otrzymać dostępu do akt sprawy mimo upływu ponad dwóch miesięcy. Ma też kwestionować wartość nagrania jako dowodu. - Głównym dowodem jest zmanipulowane, najprawdopodobniej sfałszowane, pochodzące z nieznanego źródła nagranie. Sama już jego data budzi wątpliwości. W czerwcu 2018 r. zgodnie z otrzymaną z Orlenu księgą wejść i wyjść nie wchodziłem do Daniela Obajtka - mówi. Dodaje również, że na nagraniu ma być mowa o zdarzeniach, o których w czerwcu 2018 r. - nikt nie mógł wiedzieć - mówi Nisztor, cytowany przez "Rz".
Śledztwo dotyczące nagrań z Onetu prowadzi prok. Artur Wańdoch delegowany do Prokuratury Okręgowej w Warszawie od 17 maja 2024 r. "Rzeczpospolita" wskazała na jego kolejne awanse, w tym powołanie na funkcję naczelnika wydziału śledczego. "Powierzenie pełnienia funkcji Naczelnika nastąpiło decyzją Prokuratora Krajowego Dariusza Korneluka" - odpowiedział prok. Skiba.