Chaos w Zondzie. Pracownicy zwolnieni. Prezes jest nieuchwytny
Pracownicy giełdy kryptowalut w rozmowie z money.pl relacjonują, że firma pogrążyła się w chaosie. Duża część z nich dostała wypowiedzenia albo informacje, że ich umowy zostaną rozwiązane. Nie działają maile i firmowe kanały komunikacji. Prezes Przemysław Kral pozostaje dla pracowników nieuchwytny. Według informacji Wirtualnej Polski od ubiegłego roku ma paszport Izraela.
Redakcja jest w kontakcie z kilkunastoma pracownikami Zondacrypto – największej do niedawna polskiej giełdy kryptowalut, która od początku kwietnia ma poważne problemy.
Jak już informowaliśmy, Zondacrypto przestała wypłacać pieniądze klientom. Według szacunków pracowników, z którymi rozmawialiśmy, zaległości mogą wynosić ponad 500 mln zł. W opinii naszych rozmówców deklaracje Przemysława Krala, że firma przechodzi tylko problemy techniczne i zaraz zacznie wypłacać pieniądze posiadaczom portfeli, nie miały podstaw.
– Nie mieliśmy żadnych problemów technicznych, a gadanie Krala tylko irytowało ludzi z IT, którzy przecież widzieli, co się dzieje – zapewnia pracownik.
Bronił Zondacrypto i uderzył w rząd. Tak wyglądała konferencja Piesiewicza
Legendą ma być też przywołany przez Krala w nagraniu z 16 kwietnia portfel 4500 bitcoinów, który miał ratować sytuację finansową firmy. – Nikt w firmie nie widział żadnego dowodu, żeby Zonda miała coś wspólnego z tym portfelem. Oprócz oczywiście deklaracji samego Krala, składanych na potrzeby audytów – opowiada jeden z managerów Zondy.
Komunikat od prezesa
Już w ubiegłym tygodniu część pracowników została poinformowana, że tracą pracę. Menedżerowie dostali komunikat, że mają wypowiadać zatrudnienie i rozwiązywać umowy B2B. W poniedziałek rano pracownicy dostali wiadomość od samego Krala, w której informował o odcięciu od części usług i narzędzi. I zapewniał o spłacie zobowiązań wobec zatrudnionych. W to jednak, jak przekazują nam rozmówcy z wewnątrz firmy, niemal nikt już nie wierzy.
Wiadomość od Krala do zespołu miała jednak więcej wątków: "Drodzy Pracownicy i Współpracownicy. Mój ostatni apel, aby zaprzestano prób kontaktu z Wami, upubliczniania Waszych danych osobowych, niestety nie odniósł żadnego skutku" - przekazał prezes Zondy.
I dalej: "Dodatkowo ostatnie absurdalne zarzuty w moim kierunku, że jestem rosyjskim agentem, powiązanym z rosyjską mafią, tylko wzmogły ataki. Jest mi niezmiernie przykro z tego powodu, że musicie się mierzyć z tym wszystkim, chociaż nie ponosicie jakiejkolwiek odpowiedzialności. Natomiast dotarły do mnie informacje o podejmowanych próbach ataków na naszą infrastrukturę i organizację. Dlatego jestem zmuszony podjąć radykalne środki bezpieczeństwa w celu ochrony danych, jakimi dysponuje organizacja. W związku z tym od dzisiaj blokuję dostęp do programów wewnętrznych, które zostaną specjalnie zabezpieczone. Oznacza to, że od dzisiaj jesteście zwolnieni z wykonywania Waszej pracy i świadczenia usług. Zapewniam Was, że niezwykle doceniam Waszą pracę i zaangażowanie i podejmuję wszelkie możliwe działania, aby spłacić Wasze zobowiązania w pierwszej kolejności. Dodatkowo doskonale zdaję sobie sprawę, że wśród nas są osoby, które udostępniają wewnętrzne informacje do mediów. Apeluję do Was. Narażacie w ten sposób bezpieczeństwo klientów, koleżanek i kolegów".
Na początku tygodnia prezes Kral wciąż wyświetlał się na wewnętrznym komunikatorze jako "dostępny", ale – jak relacjonują nam pracownicy – nie odpowiadał już na pytania załogi.
Głosy zespołu
– Odebrali nam dostępy, więc nie ma już nawet jak robić wypłat – twierdzi jeden z pracowników Zondy.
Nikt z firmy nie odpowiada na oficjalne pytania o jej przyszłość. Konto na x.com zamilkło przed tygodniem. Pracownicy dzielą się wrażeniami anonimowo:
"Po dwóch sekundach od wysłania wypowiedzenia dzwonił HR. Podpisać profilem zaufanym. Natychmiast. Inaczej – zgodnie z umową – pracownik dalej świadczy pracę i nie może pracować u konkurencji".
"Ludzie z IT nie dostali pensji za marzec. Niektórzy nie mieli pieniędzy od miesięcy."
"Nie ma już kto rozwiązać umów, odebrać sprzętu, sajgon kompletny. Ludzie piszą, że nie oddadzą komputerów i telefonów, dopóki nie dostaną pieniędzy" – piszą nam pracownicy.
– Pracownicy próbują złapać Krala. Ale on zniknął – mówi inna osoba z firmy. Nie odbiera telefonu. Nie odpisuje na maile. Na Slacku jest widoczny, ale milczy. Gdzie przebywa? Nie wiadomo. Według nieoficjalnych ustaleń Wirtualnej Polski od roku dysponuje, poza polskim, również izraelskim paszportem.
W poniedziałek w estońskim serwisie podatkowym pojawiła się informacja o zaległych podatkach firmy BB Trade Estonia OÜ, do której należy Zondacrypto. Na razie to 1112,12 euro.
Szymon Jadczak, dziennikarz Wirtualnej Polski
Napisz do autora: Szymon.jadczak@grupawp.pl