Paraobywatelskie łatanie dziur, czyli jak budżet obywatelski stał się patologią [OPINIA]
Koncepcja, która legła u podstaw stworzenia budżetów obywatelskich, jest wspaniała. Jak bowiem nie pokochać założenia, że to obywatele najlepiej wiedzą, czego potrzebują, i z tego względu lokalni włodarze przekazują niewielki procent z gminnej sakiewki na realizację tych celów? Można by stworzyć piękną wystawę, zbudować kort tenisowy, zasadzić nowe drzewa. Szkopuł w tym, że piękne założenia rewelacyjnie wyglądają najczęściej jedynie na papierze.