WAŻNE
TERAZ

Bliski Wschód w ogniu. Trwa program specjalny Wirtualnej Polski

mtsl (strona 47 z 144)

Szpitale zasypane śmieciami, do tego brakuje spalarni. "Problem jest ogromny"
WIDEO

Szpitale zasypane śmieciami, do tego brakuje spalarni. "Problem jest ogromny"

Przedsiębiorstwa zajmujące się odpadami medycznymi mają ręce pełne roboty. W dobie pandemii koronawirusa szpitale są zasypane śmieciami. Jak wygląda gospodarka odpadami w tym trudnym okresie? - Odpady medyczne to obecnie bardzo palący problem - dosłownie i w przenośni. Ze względu na covid, ilość wytwarzanych odpadów jest znacznie większa niż przed pandemią. To jest główny problem. Placówki medyczne, w szczególności szpitale, wytwarzają znacznie więcej odpadów niż przed pandemią. W porównaniu rok do roku jest to o 30-40 proc. więcej odpadów, a niektóre placówki wytwarzają nawet 100 proc. więcej odpadów - powiedział w programie "Money. To się liczy" Paweł Gunciarz, członek zarządu Remondis Medison. - Sporym wyzwaniem jest obecnie utrzymanie płynnego odbioru odpadów. W Polsce liczba instalacji, które są w stanie zutylizować odpady medyczne nie jest wystarczająca. Są rejony, które w ogóle nie mają takich instalacji. W Polsce obowiązuje zasada bliskość, która obecnie może nie jest priorytetowa, ze względu na nadmiar odpadów szukamy miejsca do utylizacji praktycznie w każdej części kraju. Problem jest ogromny. Szpital, który wytwarza więcej odpadów, ze względu na zagrożenie bakteriologiczne i epidemiologiczne, nie jest w stanie przetrzymywać tych odpadów na zewnątrz. Magazyny, miejsca składowania odpadów medycznych muszą spełniać określone normy. Instalacja, która może spalić tonę czy dwie w ciągu godziny, nie spali nagle trzech czy czterech ton, to są przede wszystkim ograniczenia techniczne, ale też ograniczenia decyzyjne. Firmy, jak nasza, mierzą się obecnie z ogromnym problemem. W ciągu ostatnich lat powstało za mało spalarni - dodał Gunciarz w rozmowie z money.pl.
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski
CPK unieważniło ważne postępowanie. Horała: błędy formalne, zdarza się
WIDEO

CPK unieważniło ważne postępowanie. Horała: błędy formalne, zdarza się

CPK unieważniło postępowanie dotyczące kontraktu na master plan, czyli kluczową umowę dla inwestycji. - Oczywiście nie jestem członkiem komisji przetargowej. Z tego co wiem w tych wnioskach były pewne błędy formalne, takie rzeczy się zdarzają. Zdaje się, że jeden z kontrahentów niepoprawnie wpłacił wadium, tego rodzaju sprawy. Zwłaszcza, że są to podmioty zagraniczne, polskie prawo zamówień publicznych bywa trudne do pokonania. Odłoży to nam o miesiąc czy parę tygodni, ale wszyscy trzej kontrahenci to poważne, renomowane firmy, które pewnie dobrze wykonałyby tę pracę, myślę, że poprawią swoje wnioski, poprawią błędy formalne - powiedział w programie "Money. To się liczy" Marcin Horała, pełnomocnik rządu ds. CPK, wiceminister infrastruktury. - Proszę mnie zwolnić od twardych deklaracji, czy będzie to nowe postępowanie, czy poprawianie już złożonych wniosków, tym zajmą się prawnicy. Jeszcze raz powtórzę, nie chodzi o to, że kontrahenci się nie podobali, nie chodzi o sprawy merytoryczne tylko o kwestie formalne. Musi to być zgodne z prawem zamówień publicznych, które dla partnerów spoza Polski bywa trudne. To szczegóły techniczne, które szybko rozwiążemy - zapewnił. Horała był też pytany o kontrolę NIK, która prześwietla budowę CPK. - Na wnioski jest zbyt szybko. Kontrolerzy NIK przyszli również do mnie, poprosili o cały szereg dokumentów. Ku mojemu zdziwieniu, muszą być w formie papierowej, a nie elektronicznej, więc pieczołowicie je drukujemy i parafujemy. Jest tego dużo, więc kontrola na pewno potrwa - podkreślił pełnomocnik rządu ds. CPK w rozmowie z money.pl.
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski
Odpady medyczne trafiają do plastikowych worków. "To niebezpieczne, trzeba zmienić system"
WIDEO

Odpady medyczne trafiają do plastikowych worków. "To niebezpieczne, trzeba zmienić system"

Transport niebezpiecznych odpadów wymaga ustawowego rozwiązania? Zachód już tak działa, w Polsce wciąż jesteśmy w tyle. - W Polsce pojemniki również muszą spełniać określone normy, ale porównując to z krajami Europy Zachodniej to jest jedna podstawowa różnica - u nas większość odpadów, poza odpadami o ostrych końcach, odbiera się w normalnych, plastikowych workach. Akurat w przypadku odpadów wysoce zakaźnych, mowa tu na przykład o odpadach covidowych, jest to worek pakowany w worek. Na Zachodzie takie rozwiązania nie mają miejsca, wszystkie odpady medyczne są pakowane do opakowań z tworzyw sztucznych - powiedział w programie "Money. To się liczy" Paweł Gunciarz, członek zarządu Remondis Medison. - Zdrowie i życie ludzkie jest bezcenne. Kilkanaście, kilkadziesiąt lat temu strzykawka była wytwarzana ze szkła i nie była jednorazowa. Służyła większej liczbie pacjentów. Czy dziś ktokolwiek z nas pozwoliłby sobie na jakikolwiek zabieg z użyciem strzykawki, która nie jest jednorazowa? Odpowiedź brzmi nie. Być może to drastyczne porównanie, ale mówimy o odpadach wysoce zakaźnych, o bakteriach i wirusach, które są transportowane w worku, który ewentualnie jest włożony w drugi worek. Ryzyko rozerwania tego worka i kontaktu z tym odpadem jest duże. Odpady, które obecnie są najbardziej medialne, czyli odpady COVID-19 w określonych warunkach mogą przetrwać przez kilka dni. My jesteśmy za tym, by transport odpadów zmienić systemowo - podkreślił Gunciarz w rozmowie z money.pl.
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski
Wykup gruntów pod CPK. Horała: nie możemy kierować się ludzkimi emocjami
WIDEO

Wykup gruntów pod CPK. Horała: nie możemy kierować się ludzkimi emocjami

Rusza program dobrowolnych nabyć, czyli wykup nieruchomości pod budowę Centralnego Portu Komunikacyjnego. Jeden z mieszkańców już zarzuca spółce, że oferuje zbyt niskie pieniądze. - Ten pan nie wie, bo nie może wiedzieć ile spółka będzie płaciła, bo jeszcze się nie zgłosił do programu. Podstawą będzie operat szacunkowy, sporządzony przez niezależnych rzeczoznawców, którzy określą ile dana nieruchomość jest warta. Zrozumiałe jest, że każdy kto sprzedaje, chce sprzedać drogo. Jednak u części mieszkańców pojawił się pomysł, by spółka CPK nie odnosiła się do wartości gruntu, ale do wartości gruntu przy jednym z największych hubów lotniczych Europy. To, że ten grunt będzie taki drogi, bierze się z tego, że w CPK zostaną zainwestowane miliardy złotych. Grunty kupuje się za tyle, ile są warte, a nie ile będą warte w przyszłości - powiedział w programie "Money. To się liczy" Marcin Horała, pełnomocnik rządu ds. CPK, wiceminister infrastruktury. - Zrozumiałe są ludzkie emocje, ale gdyby je brać pod uwagę, to nic by w Polsce nie powstało. Ciężko znaleźć fragment kraju, w którym nikt nie jest właścicielem domu czy pola. My proponujemy dwie ścieżki: wykup lub zamianę nieruchomości. To drugie w szczególności może być atrakcyjne dla rolników - podkreślił minister w rozmowie z money.pl.
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski