WAŻNE
TERAZ

Przełamanie Legii. Czekali na to od 28 września

obostrzenia (strona 24 z 32)

Zapłacili 100 mln zł podatków. Z rządowej pomocy dostali niewiele
WIDEO

Zapłacili 100 mln zł podatków. Z rządowej pomocy dostali niewiele

Branża hotelarska sprzeciwia się działaniom rządu. Liczy na większe wsparcie lub umożliwienie prowadzenia działalności. - Jako duży przedsiębiorca, który inwestował dziesiątki, a nawet setki milionów złotych w hotelarstwo, jestem rozczarowany. Dostaliśmy mniej niż złotówkę wsparcia na jednego pracownika, to znikome kwoty. A niektórzy mali hotelarze dostawali miliony, a te miliony mają być im umorzone, więc paradoksalnie nie są w tak złej sytuacji. Uważam, że jest to naruszenie zasady konkurencji i powinno to zupełnie inaczej wyglądać - powiedział w programie "Money. To się liczy" Jan Wróblewski współzałożyciel holdingu Zdrojowa Invest & Hotels. - Jak inwestowaliśmy miliony, to byliśmy partnerem, teraz jesteśmy petentem. W jednym przypadku dostaliśmy odroczenie płatności, ale później naliczono nam karne odsetki. Zupełny absurd - podkreślił. Pytany o podatki, jakie jego holding zostawił w Polsce, przyznał, że jest to kwota przekraczająca 100 mln zł. - W ciągu ostatnich lat zapłaciliśmy grubo ponad 100 mln zł podatków. Z tarczy antykryzysowej i tarczy finansowej dostaliśmy łącznie kilkaset tysięcy złotych. W rozmowach z rządem przedstawiamy ten problem, ale paradoks jest taki, że średniej wielkości hotel dostaje 3,5 mln zł, których nie będzie musiał oddawać. To jest absurdalne, bo to duże podmioty najczęściej prowadzą inwestycje. Jeśli państwo nie chce, żeby duże firmy prowadziły inwestycje, no to taka będzie tego konsekwencja. My na pewno wstrzymamy nasze inwestycje. Mamy dwa obiekty, których realizację kończymy, musimy to zrealizować, bo mamy umowy. Pozostałe, nowe inwestycje, które mieliśmy w planach, nie zostaną zrealizowane - powiedział Wróblewski w rozmowie z money.pl.
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski
Otwarcie galerii. Firmy chcą zakopać straty. "Czekamy z wielkim wytęsknieniem"
WIDEO

Otwarcie galerii. Firmy chcą zakopać straty. "Czekamy z wielkim wytęsknieniem"

W ostatnich dniach o marce Apart było głośno za sprawą reklamy świątecznej krytykowanej za zbyt bajkowy nastrój. Okazuje się, że zamknięcie galerii handlowych przez ostatnie tygodnie spowodowało spore problemy dla firmy. 28 listopada galerie handlowe zostaną ponownie otwarte. - Oczekujemy tego dnia z wielkim wytęsknieniem. Będzie to dzień, w którym ponad 2 tys. pracowników wróci do ponad 200 salonów i zacznie sprzedawać nasze wyroby. Teraz będziemy się starać zakopać dziurę powstałą przez 3 tygodnie zamknięcia salonów, to jest najważniejsze - powiedział w programie "Money. To się liczy" Michał Stawecki, dyrektor marketingu sieci jubilerskiej Apart. - Żeby zobrazować skalę, listopad i grudzień to około 1/3 naszych rocznych przychodów. Zamknięcie sieci jubilerskiej teraz oznacza, że nie jesteśmy do tyłu o 1/12, czyli o jeden miesiąc, a dużo więcej. Tej dziury zakopać się nie da, ale można ją minimalizować. Przy obecnych obostrzeniach w jednym salonie jednocześnie będzie mogło być znacznie mniej klientów, bo będzie to jedna osoba na 15 metrów kwadratowych. Cieszy nas to, że mamy sporo dużych powierzchniowo salonów, więc będziemy mogli osiągać obrót zbliżony do normalnie funkcjonujących salonów, a liczba personelu sprawi, że transakcje będą odbywały się sprawnie i bezpiecznie - dodał.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski
Policja będzie sprawdzać galerie? Ciarka: póki co stawiamy na edukację
WIDEO

Policja będzie sprawdzać galerie? Ciarka: póki co stawiamy na edukację

Rząd otwiera galerie handlowe, mają działać pod rygorem reżimu sanitarnego. Czy policja będzie kontrolowała zachowania klientów? - Od samego początku stanu epidemii w Polsce wspieramy inspekcję sanitarną. Oczywiście w sytuacjach, gdy trzeba kontrolować określone miejsca, gdzie są ograniczenia w zakresie przebywania osób, my to robimy - powiedział w programie "Newsroom" Mariusz Ciarka, rzecznik Komendy Głównej Policji. - To nie jest nasze główne zadanie, bo nikt nas nie zwolni ze ścigania przestępców, podejmowania interwencji. Jednak społeczeństwo tak z nami współpracuje, że tam, gdzie przepisy sanitarne są nieprzestrzegane, ludzie potrafią zadzwonić i nas poinformować. Gdy podobna sytuacja będzie miała miejsce w galeriach, my też przyjedziemy i będziemy reagować na każde zgłoszenie. Cały czas też edukujemy, ministerstwo zdrowia też codziennie przekazuje informacje. Tak naprawdę nie wiemy, jak te przepisy będą wyglądały. Na razie nie planujemy jakichś nadzwyczajnych działań, ale nie możemy też ich wykluczyć. Na dzisiaj skupiamy się na tym, aby ludzie skupiali się nad zdrowym rozsądkiem i edukujemy - podkreślił. Pytany o kolacje wigilijne i to, czy policja będzie kontrolowała Polaków, odparł, że funkcjonariusze sami z siebie chodzić po domach nie będą, ale jeśli otrzymają zgłoszenie, to będą musieli zainterweniować.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski
Ferie 2021. Dwugłos w rządzie? Müller rozwiewa wątpliwości
WIDEO

Ferie 2021. Dwugłos w rządzie? Müller rozwiewa wątpliwości

Dwugłos w rządzie przy wprowadzaniu obostrzeń i rozporządzeń? - Wszystkie przepisy są głosowane przez wszystkich członków Rady Ministrów. Każdy minister może zgłosić zastrzeżenie - powiedział w programie "Money. To się liczy" Piotr Müller, rzecznik rządu. Dopytywany o rozdźwięk dotyczący obostrzeń związanych z zimowymi feriami, odparł, że ferie odbędą się w jednym terminie, baza noclegowa i gastronomia pozostanie zamknięta, a kwestią dyskusyjną była jedynie kwestia wyciągów i stoków narciarskich. - W projekcie rozporządzenia nie były one zamknięte. Później rozpoczęła się dyskusja, ale projekt rozporządzenia się nie zmienił. Czyli stoki i wyciągi nie będą zamknięte, ale baza noclegowa i restauracje tak, więc siłą rzeczy ze stoków korzystać będą osoby, które mieszkają w pobliżu. Zawsze to jest kwestia balansu, co pozostaje otwarte, a co zamknięte - wyjaśnił rzecznik rządu w rozmowie z money.pl. - Premier Morawiecki nie mówił nic o zamknięciu stoków narciarskich. Wicepremier Gowin, dopytywany o tę kwestię, faktycznie wyciągnął przesłankę, że warto byłoby zamknąć stoki i wyciągi, bo był przekonany, że przy zamkniętych hotelach również wyciągi nie mają racji bytu, bo nie będzie chętnych. Jednak branża wyciągów narciarskich wskazała, że jest to dla nich istotna kwestia, mimo zamknięcia hoteli, bo osoby mieszkające blisko będą mogły korzystać. Natomiast główny inspektor sanitarny potwierdził, że z racji na specyfikę tych wyciągów, czyli kaski, dystans oraz zamkniętą bazę hotelową i restaurację, jest to bezpieczne - dodał Müller.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski
Wigilia 2020. Ile osób przy stole? Rzecznik rządu wyjaśnia
WIDEO

Wigilia 2020. Ile osób przy stole? Rzecznik rządu wyjaśnia

Ile osób będzie mogło usiąść do wigilijnego stołu? - Zacznijmy od tego, że najlepiej, by na Wigilii było jak najmniej osób, które nie mieszkają ze sobą. To jest najbezpieczniejsze dla zdrowia. Samo rozporządzenie reguluje to w ten sposób, że rodzina, która mieszka ze sobą, może być bez żadnego limitu, a dodatkowo może być jeszcze 5 osób - powiedział w programie "Money. To się liczy" Piotr Müller, rzecznik rządu. - Ten przepis, po to, by nie budził wątpliwości interpretacyjnych, zostanie poprawiony, doprecyzowany. Sens przepisu będzie analogiczny do tego, co przed chwilą powiedziałem, ale by nie budził wątpliwości przy liczeniu, to zostanie inaczej napisany - dodał. Rzecznik rządu pytany o egzekwowanie tych przepisów, odpowiedział, że może zająć się tym inspekcja sanitarna, w przypadku, gdy zgromadzi się kilkadziesiąt osób. - To jak z przejeżdżaniem na czerwonym świetle. To, że jest zakaz, nie oznacza, że na każdym skrzyżowaniu stoi policjant i to kontroluje. Wiemy, że na czerwonym świetle nie warto przejeżdżać. Tak samo tutaj, jeśli spotykają się ludzie, w szczególności z różnych miast, to ryzyko rośnie. Dlatego należy się do tego stosować. Tym bardziej, że jest to przepis prawa, który może być sankcjonowany karą finansową - podkreślił Piotr Müller w rozmowie z money.pl.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski