odpady medyczne

Szpitale zasypane śmieciami, do tego brakuje spalarni. "Problem jest ogromny"
4:46

Szpitale zasypane śmieciami, do tego brakuje spalarni. "Problem jest ogromny"

Przedsiębiorstwa zajmujące się odpadami medycznymi mają ręce pełne roboty. W dobie pandemii koronawirusa szpitale są zasypane śmieciami. Jak wygląda gospodarka odpadami w tym trudnym okresie? - Odpady medyczne to obecnie bardzo palący problem - dosłownie i w przenośni. Ze względu na covid, ilość wytwarzanych odpadów jest znacznie większa niż przed pandemią. To jest główny problem. Placówki medyczne, w szczególności szpitale, wytwarzają znacznie więcej odpadów niż przed pandemią. W porównaniu rok do roku jest to o 30-40 proc. więcej odpadów, a niektóre placówki wytwarzają nawet 100 proc. więcej odpadów - powiedział w programie "Money. To się liczy" Paweł Gunciarz, członek zarządu Remondis Medison. - Sporym wyzwaniem jest obecnie utrzymanie płynnego odbioru odpadów. W Polsce liczba instalacji, które są w stanie zutylizować odpady medyczne nie jest wystarczająca. Są rejony, które w ogóle nie mają takich instalacji. W Polsce obowiązuje zasada bliskość, która obecnie może nie jest priorytetowa, ze względu na nadmiar odpadów szukamy miejsca do utylizacji praktycznie w każdej części kraju. Problem jest ogromny. Szpital, który wytwarza więcej odpadów, ze względu na zagrożenie bakteriologiczne i epidemiologiczne, nie jest w stanie przetrzymywać tych odpadów na zewnątrz. Magazyny, miejsca składowania odpadów medycznych muszą spełniać określone normy. Instalacja, która może spalić tonę czy dwie w ciągu godziny, nie spali nagle trzech czy czterech ton, to są przede wszystkim ograniczenia techniczne, ale też ograniczenia decyzyjne. Firmy, jak nasza, mierzą się obecnie z ogromnym problemem. W ciągu ostatnich lat powstało za mało spalarni - dodał Gunciarz w rozmowie z money.pl.
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski
Odpady medyczne trafiają do plastikowych worków. "To niebezpieczne, trzeba zmienić system"
3:19

Odpady medyczne trafiają do plastikowych worków. "To niebezpieczne, trzeba zmienić system"

Transport niebezpiecznych odpadów wymaga ustawowego rozwiązania? Zachód już tak działa, w Polsce wciąż jesteśmy w tyle. - W Polsce pojemniki również muszą spełniać określone normy, ale porównując to z krajami Europy Zachodniej to jest jedna podstawowa różnica - u nas większość odpadów, poza odpadami o ostrych końcach, odbiera się w normalnych, plastikowych workach. Akurat w przypadku odpadów wysoce zakaźnych, mowa tu na przykład o odpadach covidowych, jest to worek pakowany w worek. Na Zachodzie takie rozwiązania nie mają miejsca, wszystkie odpady medyczne są pakowane do opakowań z tworzyw sztucznych - powiedział w programie "Money. To się liczy" Paweł Gunciarz, członek zarządu Remondis Medison. - Zdrowie i życie ludzkie jest bezcenne. Kilkanaście, kilkadziesiąt lat temu strzykawka była wytwarzana ze szkła i nie była jednorazowa. Służyła większej liczbie pacjentów. Czy dziś ktokolwiek z nas pozwoliłby sobie na jakikolwiek zabieg z użyciem strzykawki, która nie jest jednorazowa? Odpowiedź brzmi nie. Być może to drastyczne porównanie, ale mówimy o odpadach wysoce zakaźnych, o bakteriach i wirusach, które są transportowane w worku, który ewentualnie jest włożony w drugi worek. Ryzyko rozerwania tego worka i kontaktu z tym odpadem jest duże. Odpady, które obecnie są najbardziej medialne, czyli odpady COVID-19 w określonych warunkach mogą przetrwać przez kilka dni. My jesteśmy za tym, by transport odpadów zmienić systemowo - podkreślił Gunciarz w rozmowie z money.pl.
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski