Włochom, które miały mieć w przyszłym Europarlamencie 72 miejsca, o sześć mniej niż do tej pory, udało się w Lizbonie wywalczyć jeszcze jedno. Podczas gdy premier Romano Prodi i towarzyszący mu na szczycie szef dyplomacji Massimo D'Alema nie ukrywają zadowolenia, opozycja twierdzi, że rządząca ekipa znów nie zadbała o interesy kraju.