wojna w ukrainie (strona 49 z 181)

Potężna pożyczka USA dla Polski. "Warunków nie znają nawet politycy"
WIDEO

Potężna pożyczka USA dla Polski. "Warunków nie znają nawet politycy"

Czy Polska powinna przestawić się na gospodarkę wojenną? - Nie mamy w tej chwili pokoju na świecie, więc to nie jest tak, że mamy jakieś pole manewru. Ukraina, nasz najbliższy sąsiad, została w brutalny sposób zaatakowana - powiedział w programie "Newsroom" WP prof. Artur Nowak-Far z Kolegium Gospodarki Światowej SGH. – Zatem jest w naszym najlepszym interesie, by jak najszybszym tempie zwiększyć zdolności obronne. Nie mamy wyboru. Każdy polityk, który powie inaczej, będzie musiał zostać uznany za osobę nieodpowiedzialną. To jest coś, co nam rzeczywistość narzuca. Portfel przeciętnego Polaka tego nie zauważy, chyba że zostanie wprowadzony specjalny podatek na obronność, bo tak się robi. Polak zauważy, że mniej pieniędzy przeznacza się na inwestycje cywilne, na remonty dróg, budynków publicznych. Może być mnie środków na podniesienie pensji w sferze budżetowej, mniej będzie możliwości obniżenia podatków. Wojna kosztuje, przygotowania obronne są bardzo kosztowne. Zaawansowany sprzęt jest bardzo drogi, w części jest on kupowany z bieżących dochodów, w części z pożyczek. I to my za ten sprzęt płacimy, bo rząd nie ma swoich pieniędzy, nie wyjmuje ich ze swoich tajemniczych kieszeni, ma je z naszych podatków. Podatek wojenny znamy z przeszłości, wydatki zbrojeniowe w latach 36-39 były olbrzymie. Sięgały ¼ PKB i dodatkowo ludzie, bo to jest udokumentowane na zdjęciach, sami byli gotowi się opodatkować, wpłacali pieniądze na fundusz narodowy, by zwiększyć obronność Polski, taka była praktyka. Wydawano 25 proc. PKB na obronność, dziś to jest 4 proc., ale jesteśmy bogatsi – wyjaśnia ekspert.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Rosja stawia wszystko na jedną kartę. "Polska musi zrobić trzy rzeczy"
WIDEO

Rosja stawia wszystko na jedną kartę. "Polska musi zrobić trzy rzeczy"

Rosja dostosowała swoją gospodarkę do zachodnich sankcji, odbudowała swoje dochody ze sprzedaży węglowodorów na rynkach wschodnich i przestawiła się na tory wojenne. Czy Europa, Polska powinny przejść na gospodarkę wojenną? Z jakimi kosztami wiązałaby się taka zmiana? - To trudne pytanie, bo określenie "gospodarka wojenna" jest nieprecyzyjne - przyznał w programie "Newsroom" prof. Paweł Wojciechowski, były minister finansów. - Natomiast biorąc pod uwagę skalę zagrożenia, z którego liderzy europejscy zdają sobie sprawę, konieczne jest szybkie przyspieszenie zdolności obronnych krajów. Najlepszym rozwiązaniem jest budowa własnego przemysłu obronnego, wzmacnianie naszych więzi zarówno euroatlantyckich, jak i w ramach Trójkąta Weimarskiego, a także budowa infrastruktury podwójnego przeznaczenia. Ważne jest, by zakłady zbrojeniowe w ogóle powstawały. Mamy ogłoszony program budowy zakładów amunicji w Polsce. Ale sam program to za mało, trzeba mieć zamówienia, bo to ważne, kto zamawia. Potrzebna jest specjalna ustawa, która przewiduje zamówienia na 10 lat na sprzęt, bo musi być pewna stabilność tego procesu. Potrzebne są także pozwolenia środowiskowe na takie inwestycje. By szybko robić pewne rzeczy i dywersyfikować nasze zdolności pozyskiwania uzbrojenia, trzeba szukać rozwiązań. Inwestycje centralne związane z obronnością powinny zyskać na znaczeniu. Być może powinna powstać specjalna rada na poziomie państwa, która będzie właściwie podchodzić do harmonogramów i decydować, które inwestycje są najważniejsze, bo ministerstwa ze sobą rywalizują. Pytanie jest takie: czy jesteśmy w stanie podołać tym wszystkim inwestycjom w jednym czasie? Trzeba inwestować w to, co przynosi największe korzyści tu i teraz - uważa Wojciechowski.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
"Donald Tusk powinien być w Brukseli. Brakuje odwagi". Rolnicy wracają z wielkim protestem
WIDEO

"Donald Tusk powinien być w Brukseli. Brakuje odwagi". Rolnicy wracają z wielkim protestem

- Dziś w Warszawie szykuje się bardzo duży protest. Zaczynamy pod kancelarią premiera - powiedział w programie "Newsroom" WP Tomasz Obszański, przewodniczący NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”. - Idziemy do pana premiera z petycją. - Ale Przecież Donald Tusk już stanął po stronie rolników. Ma być ustawa w Sejmie, która ma apelować do KE. Czy to nie jest wyważanie otwartych drzwi? - dopytywał prowadzący program Patrycjusz Wyżga. - Pan premier powinien być w Brukseli. Sama uchwała to za mało - stwierdził Obszański. - Wszyscy są po stronie rolnika i konsumenta, tylko dlaczego nic się nie dzieje. Resort rolnictwa też jest po naszej stronie i nic nie robi. Założenia Zielone Ładu jak były, tak są, sytuacja na granicy jest niezmienna. Nasze służby nadal niewiele robią, transporty zatrzymują rolnicy, dlatego musimy wiedzieć co dalej w sprawie cła, embargo. My chcemy w pierwszej kolejności sprzedać to, co zostało wyprodukowane. Chcemy czuć się gospodarzami we własnym kraju. Tak byśmy w ogóle mogli sprzedawać w naszym kraju, bo teraz tego nie ma. Jest pan premier, jest minister rolnictwa - oni powinni o nas walczyć. Polityka rolna musi być zmieniona. Jesteśmy członkiem UE, ale produkujemy zdrową żywność wysokiej jakości i musimy mieć pewność, że będziemy mogli sprzedawać a nie, że będzie sprowadzana żywność ze Wschodu. Minister Telus wprowadził embargo i nic się nie wydarzyło jakoś. Potrzeba ze strony nowego rządu więcej odwagi. Dlatego rolnicy przyjeżdżają dziś z całego kraju, być może ostatnio było nas mało. Chcemy pokazać walkę o nasze postulaty: Zielony Ład i uporządkowanie sytuacji na granicy – podkreśla gość Wirtualnej Polski.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga