Nowe prawo pozwoli strzelać do wszystkich zwierząt? Minister chce wysyłać myśliwych do rezerwatów przyrody

- Kilkaset osób w kraju, bez nadzoru będzie mogło zadecydować o odstrzale wilków, rysi czy łabędzi - mówi Diana Piotrowska, rzecznik PZŁ. - Jeżeli powiatowy lekarz weterynarii będzie chciał zapolować na wilka, żubra lub łosia, bo jest myśliwym, to na mocy tego prawa będzie mógł to zrobić - dodaje ekolog Radosław Ślusarczyk.

Obraz
Źródło zdjęć: © Kevin Squeak/ Flickr
Krzysztof Janoś

Specustawa, która ma ułatwić walkę z Afrykańskim Pomorem Świń, zawiera zapisy, które szokują zarówno myśliwych, jak i ekologów. Alarmują oni, że nowe prawo, które ma zostać przyjęte przez Sejm, spowoduje, że urzędnicy będą mogli bez konsultacji podejmować decyzje o odstrzale dzikich zwierząt, nawet w parkach narodowych. - Wiele osób bez nadzoru będzie mogło zadecydować o odstrzale wilków, rysi czy łabędzi - ostrzega Diana Piotrowska, rzeczniczka PZŁ. - Teoretycznie, jeżeli powiatowy lekarz weterynarii będzie chciał zapolować na wilka, żubra lub łosia, bo jest myśliwym, to na mocy tego prawa będzie mógł to zrobić - dodaje ekolog Radosław Ślusarczyk.

W projekcie ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu ułatwienia zwalczania chorób zakaźnych zwierząt, która w piątek może zostać ostatecznie przyjęta, myśliwych i ekologów szczególnie niepokoi jeden zapis. W ich ocenie, daje on powiatowym lekarzom weterynarii, wojewodom i ministrom możliwość podejmowania decyzji w sprawie odstrzału zwierząt dziko żyjących. Jak wynika z projektu, nie będą oni musieli z nikim się konsultować.

- Może to oznaczać, że teraz kilkaset osób w kraju, bez nadzoru będzie mogło zadecydować o odstrzale wilków, rysi czy łabędzi, w celu zwalczania choroby zakaźnej - mówi rzeczniczka Polskiego Związku Łowieckiego, Diana Piotrowska. Nowe prawo na myśliwych właśnie nakłada obowiązek odstrzału tych zwierząt. Zwraca ona uwagę, że w projekcie nie ma też zapisów mówiących o jakichkolwiek ograniczeniach w zakresie liczby zwierząt przeznaczonych do likwidacji.

Od takiego "sanitarnego" odstrzału mają nie być zwolnione parki narodowe. Jak przewiduje we wspomnianym projekcie art. 47a PZŁ będzie miał obowiązek wykonania odstrzału również i w strefach objętych ochroną. Da to możliwość podjęcia przez jednego człowieka arbitralnej decyzji o odstrzale jakiejkolwiek liczby jakichkolwiek zwierząt, np. w Białowieskim Parku Narodowym i innych bezcennych rezerwatach przyrody - alarmują ekolodzy.

Ze strzelbami do Parku Narodowego?

Ekolodzy zwracają też uwagę na fakt, jakie spustoszenie i szkody może to spowodować. Obecnie do białowieskiego PN wchodzi się z przewodnikiem i to w małych grupach. Tymczasem na mocy tej ustawy, do najbardziej naturalnego lasu w Europie, może zostać wprowadzona spora grupa myśliwych. W bezpośrednim sąsiedztwie naszej wschodniej granicy, gdzie dojść ma do masowego odstrzału dzików, są cztery ściśle chronione Parki Narodowe - alarmują.

- O tak ważnych dla środowiska sprawach, decydować mogą ludzie bez odpowiednich kompetencji w zakresie kształtowania środowiska naturalnego. W zależności od zagrożenia chorobą zakaźną mogą wskazywać przecież niewłaściwe cele odstrzału i to na podstawie własnego widzimisię - mówi Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.

- Może dochodzić do kuriozalnych sytuacji. Teoretycznie, jeżeli powiatowy lekarz weterynarii będzie chciał zapolować na wilka, żubra lub łosia, bo jest myśliwym, to na mocy tego prawa będzie mógł to zrobić - ostrzega.

Z kolei wiceminister Ewa Lech na posiedzeniu komisji w Sejmie tłumaczyła,że powiatowy lekarz weterynarii będzie zarządzał odstrzał w tych terenach spornych (Natura 2000) nie dlatego, że ma takie "widzimisię", ale w oparciu o analizę ryzyka. - Prowadzony jest cały czas monitoring padłych dzików - powiedziała wiceminister. Dodała, że jeżeli stwierdzone zostanie, że w rejonie parku dziki padają na ASF, to będzie to podstawa do zarządzenia odstrzału w parku.

Jak ostrzegają ekolodzy i myśliwi, w specustawie nie ma też regulacji dotyczących wymaganych terminów realizacji takiej decyzji powiatowego lekarza weterynarii czy wojewody. Może to oznaczać nakaz likwidacji na danym terenie całego gatunku zwierząt i to w ekspresowym tempie. - Wprowadzenie dokumentu w życie, może zniszczyć dorobek pokoleń naukowców, myśliwych, leśników oraz przyrodników, którzy doprowadzili do odbudowy i stabilizacji populacji wielu gatunków zwierząt oraz ptaków zagrożonych lub ginących w naszym kraju - przekonuje Diana Piotrowska. W ocenie Ślusarczyka problem wziął się również z tego, jak procedowane jest nowe prawo.

Ściśle chronione gatunki będą bez szans

W ocenie Pracowni na rzecz Wszystkich Istot, wybicie wszystkich dzików na terenach, gdzie żyją wilki i rysie, doprowadzi do ich wymarcia, bo to ich główne źródło pożywienia. - To ściśle chronione gatunki, niezmiernie rzadko występujące w Europie. To, co robi minister rolnictwa, jest nieprzemyślane i szkodliwe, bo drapieżniki z reguły polują na chore i słabsze zwierzęta, wiec są naturalną zaporą przed chorobą - mówi Ślusarczyk.

Minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel w czwartek zapowiadał w Sejmie, że po przyjęciu specustawy, wyda decyzję o wystrzelaniu do końca roku wszystkich dzików w przygranicznym pasie wschodnim naszego kraju. PZŁ szacuje, że może to dotyczyć nawet 150 tys. tych zwierząt.

Zdaniem przedstawicieli myśliwych i ekologów, nie ograniczy to rozprzestrzeniania się Afrykańskiego Pomoru Świń. - W miejsce odstrzelonych dzików przyjdą kolejne. Jest to szczególnie ważne na terenach przygranicznych wschodniej Polski, w których w miejsce polskich zdrowych dzików, przyjdą chore z Białorusi czy Ukrainy, gdzie niestosowane są żadne środki zapobiegające rozprzestrzenianiu się wirusa - mówi Piotrowska.

Z kolei jak zauważa Radosław Ślusarczyk, takie postępowanie stoi w oczywistej sprzeczności z ustaleniami Komisji Europejskiej. KE w swoim opracowaniu na ten temat dowodziła, że większy odstrzał tylko zwiększa ryzyko przenoszenia się choroby. - Będzie to zupełnie nieskuteczne i to nie tylko moja opinia, ale również unijnych ekspertów. Natura nie znosi próżni, a zwierzęta przemieszczają się tam, gdzie jest ich mniej - dodaje ekolog, który cały czas ma nadzieję, że po prostu myśliwi nie wykonają tych decyzji.

W przeciwnym razie, zdaniem ekologa, nowe prawo, jeśli zostanie przyjęte, może doprowadzić do katastrofy, nie tylko ekologicznej, ale również hodowlanej. - Skończy się to tak, że spowodujemy rozprzestrzenienie się tej choroby i okaże się, że trzeba będzie zlikwidować też wszystkie hodowlane zwierzęta - dodaje Ślusarczyk.

Kary za niezabijanie zwierząt

Co, jeśli myśliwi nie będą wykonywali odstrzału? - W projekcie nakłada się kary finansowe za niewykonanie odstrzału sanitarnego. Obowiązek ten będzie spoczywał na myśliwych, którzy kierując się względami sumienia czy etyki łowieckiej, będą karani finansowo za taką odmowę - mówi Diana Piotrowska.

Do końca jeszcze nie wiadomo jak kary będą wysokie, bo jak udało nam się dowiedzieć w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, podczas czwartkowych i piątkowych obrad komisji sejmowej i później senackiej, ciągle te wartości się zmieniały i nie zostały jeszcze jednoznacznie określone.

Pierwotnie w projekcie proponowano karę dla całego koła łowieckiego w wysokości trzykrotności średniego wynagrodzenia, z możliwością powiększenia o 20 procent za niezrealizowanie każdej kolejnej decyzji. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, jedna z propozycji zakłada też karanie każdego z myśliwych mandatami do 500 zł.

Zrzeszeni w PZŁ myśliwi nie godzą się oczywiście na takie rozwiązanie. - To czyni z nas egzekutorów. Nakładanie kar za odmowę wykonania odstrzału gatunków dziko żyjących, w tym chronionych, to zamach na legalnie funkcjonujące zrzeszenie powołane na drodze ustawy - dodaje rzeczniczka PZŁ.

Wybrane dla Ciebie
Niespodziewany ruch Iraku w sprawie ceny ropy
Niespodziewany ruch Iraku w sprawie ceny ropy
Zwolnienia grupowe u wydawcy Onetu, "Faktu" i "Newsweeka". Trwają rozmowy ze związkowcami
Zwolnienia grupowe u wydawcy Onetu, "Faktu" i "Newsweeka". Trwają rozmowy ze związkowcami
Koniec RegioJet w Polsce. Media: Zwolnieni mieli nie dostać odpraw
Koniec RegioJet w Polsce. Media: Zwolnieni mieli nie dostać odpraw
Rachunki za prąd mają być prostsze. Rząd przyjął projekt
Rachunki za prąd mają być prostsze. Rząd przyjął projekt
Chińczycy ostrzą sobie zęby na fabryki Stellantisa w Europie. Rozmowy trwają
Chińczycy ostrzą sobie zęby na fabryki Stellantisa w Europie. Rozmowy trwają
Nowe konta inwestycyjne. Rząd przyjął projekt ustawy
Nowe konta inwestycyjne. Rząd przyjął projekt ustawy
Upadł rząd w Rumunii. W tle duże reformy fiskalne
Upadł rząd w Rumunii. W tle duże reformy fiskalne
Nowe taryfy za energię. Oto plan rządu dla firm
Nowe taryfy za energię. Oto plan rządu dla firm
Ministerstwo zawiesza licencję znanego doradcy. Jest oświadczenie
Ministerstwo zawiesza licencję znanego doradcy. Jest oświadczenie
"Abstrakcja". Zdumienie po propozycji Czarnka ws. skupu pustostanów
"Abstrakcja". Zdumienie po propozycji Czarnka ws. skupu pustostanów
Miliardy z SAFE. Polska będzie pierwszym krajem z podpisaną umową
Miliardy z SAFE. Polska będzie pierwszym krajem z podpisaną umową
Brytyjskie sankcje uderzają w rekruterów. Wysyłają migrantów do walk. "Barbarzyństwo"
Brytyjskie sankcje uderzają w rekruterów. Wysyłają migrantów do walk. "Barbarzyństwo"