Lawinowy wzrost niebezpiecznych incydentów w sieci. Na co musimy być gotowi?

Robert Kędzierski
Adam Heartle o natężeniu cyberatakówAdam Heartle o natężeniu cyberataków
Źródło zdjęć: © East News | ZipZapic.com

Krytyczne luki w PHP, kompromitacja kluczy, setki tysięcy odwołanych certyfikatów i coraz potężniejsze ataki DDoS. Incydentów związanych z cyberbezpieczeństwem przybywa. Eksperci łączą ostatnią falę incydentów z rozwojem AI. – W ostatnich tygodniach obserwujemy więcej poważnych incydentów – potwierdza w rozmowie z money.pl Adam Heartle z serwisu ZaufanaTrzeciaStrona.pl.

Ostatnie tygodnie przyniosły wyjątkowo dużo poważnych zdarzeń w cyberprzestrzeni. 20 października do sieci wyciekły szczegóły dwóch krytycznych podatności w PHP, czyli języku programowania, na którym działa znaczna część stron internetowych. Luki określane wspólnie nazwą PHP2Shell otrzymały ocenę 9,2 w 10-stopniowej skali CVSS. Jak wynika z komunikatu unijnego zespołu CERT-EU, obie pozwalają na zdalne wykonanie kodu bez jakiegokolwiek uwierzytelnienia, a zaprezentowany exploit (zdalnie uruchamiany kod) potrzebuje do tego jednego zapytania.

Rośnie również siła ataków DDoS, polegających na zalewaniu serwerów sztucznym ruchem, by je sparaliżować. Z opublikowanego w październiku raportu firmy NetScout wynika, że w pierwszej połowie 2026 r. odnotowała ona ponad 9,1 mln takich ataków w 209 krajach i terytoriach. Liczba ataków przekraczających 1 Tb/s lub 1 mld pakietów na sekundę wzrosła o 1286 proc. rok do roku.

Przykładowa mapa cyberataków na żywo
Przykładowa mapa cyberataków na żywo © Licencjodawca | wp.pl

Ekspert: sztuczna inteligencja przyspiesza poszukiwanie błędów

W tle części ostatnich zdarzeń widać udział sztucznej inteligencji, co potwierdziły m.in. testy prowadzone przez Alphabet, spółkę-córkę Google. Adam Haertle, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa i założyciel serwisu ZaufanaTrzeciaStrona.pl, wskazuje w rozmowie z money.pl, że nagromadzenie incydentów ma więcej niż jedną przyczynę.

W ostatnich tygodniach obserwujemy więcej poważnych incydentów. Częściowo to zapewne zbieg okoliczności, częściowo zawdzięczamy to rozwojowi sztucznej inteligencji – mówi ekspert.

Haertle tłumaczy, że AI zmieniła tempo pracy osób szukających luk w oprogramowaniu. A właśnie znalezienie takiej luki pozwala na działanie złośliwego kodu.

Odkrywanie podatności wymaga sporego wysiłku utalentowanych badaczy. Do tej pory mogli oni na swoje analizy przeznaczać maksymalnie 16 h na dobę, ale dzięki wsparciu AI mogą dzisiaj pracować nawet tysiące godzin na dobę, zlecając wiele zadań coraz skuteczniejszym mechanizmom sztucznej inteligencji. Żmudne i czasochłonne procesy da się wykonywać w godziny, zamiast w miesiące, dzięki czemu można odkrywać nowe problemy i błędy w systemach i aplikacjach – wyjaśnia.

Co grozi naszym pieniądzom? Ekspert: Przeczekać

Zwraca też uwagę na wiek wykrywanych usterek. – Co ciekawe, wiele z odkrytych niedawno błędów istniało od lat i do tej pory wymykało się uwadze badaczy. Oznacza to, że dzięki AI sięgamy w poszukiwaniu problemów coraz głębiej, odkrywając coraz trudniej dostępne miejsca i kłopoty – podkreśla Haertle.

Ekspert widzi w tym zjawisku również perspektywę poprawy. – To z kolei sugeruje, że liczba błędów, które pozostały nieodkryte, maleje – wskazuje. Radzi też, że oprócz zachowywania procedur cyberbezpieczeństwa i zwiększonej czujności trzeba po prostu uzbroić się w cierpliwość.

Możemy mieć nadzieję, że po chwilowym wzroście skali identyfikowanych problemów, który może potrwać kilkanaście miesięcy, wypłyniemy na spokojniejsze wody bezpieczeństwa, gdzie znakomita część tego, co czekało na odkrycie, została już odkryta i nasze systemy są w końcu solidnie sprawdzone. Pozostaje zatem tę falę przeczekać. Aż do następnego przełomowego wynalazku – ocenia Adam Heartle.

Głośnych ataków przybywa

W ostatnich dniach wybuchła afera wokół indyjskiego urzędu certyfikacji eMudhra. Wydaje on specjalne certyfikaty, które komunikują odbiorcy, że strona, z której korzysta, jest bezpieczna. Okazało się jednak, że procedury generowania cyfrowych poświadczeń są tak słabe, że każdy mógł je złamać w niespełna sekundę. Oznacza to, że cyberprzestępcy mogą przekonywać ofiary, że strona, na której się znajdują, jest "oryginalna", gdy w rzeczywistości jest np. sfałszowaną stroną banku, która przechwytuje hasła.

Z podobnymi kłopotami mierzyli się także klienci GoDaddy. Firma odwołała 21 października dziesiątki tysięcy podobnych certyfikatów. Tym razem nie chodziło o kradzież kluczy, które takie poświadczenia pozwalają generować, lecz o niezgodność wystawionych certyfikatów z dokumentacją. Skutkowało to fałszywymi komunikatami o braku zabezpieczeń.

W Polsce od czerwca do sierpnia trwała fala ataków na lokalnych dostawców internetu. Serwis CyberDefence24 wymienił 16 poszkodowanych operatorów, od których przestępcy żądali okupu, w jednym z wariantów w wysokości 2000 zł w kartach PaySafeCard.

Przybywa też przykładów korzystania z AI przez przestępców. Agencja Reuters opisała 19 października przypadek chińskojęzycznego hakera, którego działania obserwował Snorre Fagerland z firmy NorForge. Od 25 września napastnik powierzył agentom AI, działającym na otwartoźródłowej platformie Cairn, atakowanie sklepów internetowych w USA, Kanadzie, Australii i Japonii. Agenci podjęli próby włamania do ponad 1200 serwisów i przełamali zabezpieczenia ponad 100 z nich, a wśród poszkodowanych Reuters zidentyfikował m.in. witryny Deere, SharkNinja i Cummins. Udane włamanie zajmowało średnio około 23 godzin, a cała kampania, prowadzona z użyciem modeli DeepSeek i Claude Code, kosztowała około 5 tys. dol., czyli mniej więcej 50 dol. za jedno skuteczne włamanie.

Nie był to odosobniony przypadek. Według izraelskiej firmy Gambit Security w sierpniu rosyjskojęzyczni szantażyści włamali się z pomocą narzędzia AI do 7 organizacji. We wrześniu ta sama firma opisała serię ataków prowadzonych przez agentów AI, która zakończyła się włamaniami do 25 firm i kradzieżą co najmniej 600 tys. rekordów kart płatniczych. Firma Bitsight odnotowała z kolei gwałtowny wzrost liczby dyskusji o wykorzystaniu autonomicznych agentów na forach cyberprzestępców.

Polskie firmy na celowniku. Tylko 15 proc. uniknęło incydentu

Skalę zagrożeń w Polsce pokazuje trzecia edycja raportu "Cyberportret polskiego biznesu" przygotowanego przez ESET i DAGMA Bezpieczeństwo IT. Badanie zrealizował w marcu 2026 r. instytut ARC Rynek i Opinia na próbie 1026 osób pracujących przy komputerze co najmniej 3 dni w tygodniu, w tym 457 osób odpowiedzialnych za cyberbezpieczeństwo. Aż 85 proc. firm musiało w ciągu ostatnich 12 miesięcy zmierzyć się z incydentem bezpieczeństwa. W przedsiębiorstwach zatrudniających do 50 osób odsetek ten wyniósł 68 proc., w firmach liczących od 51 do 250 pracowników 88 proc., a w największych 85 proc.

Według 45 proc. ekspertów w ostatnim roku wzrosła liczba cyberataków, z którymi mieli do czynienia. Z kolei 63 proc. badanych przyznaje, że rosnąca różnorodność taktyk napastników drastycznie utrudnia szybkie wykrycie ataku. Autorzy raportu zwracają uwagę, że coraz częściej są to wieloetapowe i spersonalizowane operacje, które potrafią pozostawać niewykryte przez wiele miesięcy.

Najczęściej spotykanym zagrożeniem pozostaje phishing, z którym w ciągu roku zetknęło się 36 proc. firm. Na kolejnych miejscach znalazły się ataki na sieci Wi-Fi z wynikiem 28 proc. oraz ataki z użyciem trojanów, które wskazało 19 proc. badanych. Ataki DDoS dotknęły 18 proc. przedsiębiorstw, tyle samo co ataki na aplikacje. Ataki na usługi chmurowe i podszywanie się pod tożsamość wskazało po 17 proc. firm, ataki na urządzenia mobilne 16 proc., a ransomware 14 proc.

Specjaliści spodziewają się, że ciężar zagrożeń będzie się przesuwał w stronę AI. W perspektywie roku 40 proc. z nich obawia się masowych, spersonalizowanych ataków phishingowych generowanych przez sztuczną inteligencję, a w dużych firmach odsetek ten sięga 42 proc. Oszustwa z wykorzystaniem deepfake'ów niepokoją 36 proc. ekspertów, przy czym obawia się ich 62 proc. firm zatrudniających ponad 250 osób i 34 proc. małych przedsiębiorstw. Gotowość na zagrożenia związane z AI deklaruje tylko 51 proc. firm, a 6 na 10 ekspertów przyznaje, że nie potrafi w pełni chronić firmowych danych przed wyciekiem przez modele językowe używane przez pracowników.

Główną barierą inwestycji w ochronę pozostają pieniądze. Zbyt niski budżet wskazuje 35 proc. ekspertów, zbyt wysokie koszty wdrożeń 32 proc., a niską świadomość pracowników i liderów 31 proc. Impulsem do wydatków stają się natomiast przepisy. Ustawa o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, wdrażająca unijną dyrektywę NIS2, weszła w życie 3 kwietnia 2026 r., jednak 37 proc. ekspertów wciąż nie wie, czy ich firma jej podlega. Wśród podmiotów objętych regulacjami 64 proc. uznaje nowe przepisy i związane z nimi kary za ważny bodziec do zwiększenia wydatków, 65 proc. czuje się dobrze przygotowanych do spełnienia wymogów, a 63 proc. za duże wyzwanie uważa weryfikację bezpieczeństwa partnerów i podwykonawców.

Wybrane dla Ciebie