Nocna prohibicja w Warszawie. Prowadzący sklepy komentują. "Nie ma wolności"

Stołeczni radni przegłosowali wprowadzenie nocnego zakazu sprzedaży alkoholu w całej Warszawie. Zapytaliśmy właścicieli sklepów, co o tym sądzą.

Warszawa za nocną prohibicjąWarszawa za nocną prohibicją
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | Stockah
Robert Kędzierski
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Rada Warszawy przyjęła w czwartek uchwałę, która rozszerza nocną prohibicję na teren całego miasta. Jeśli wojewoda nie wniesie zastrzeżeń, nowe przepisy zaczną obowiązywać od 1 czerwca. Głosowanie przebiegło niemal bez sprzeciwu – projekt poparło kilkudziesięciu radnych, a przeciwko zagłosowały zaledwie dwie osoby. Zmiana ta uderzy przede wszystkim w stacje benzynowe oraz całodobowe punkty monopolowe.

Postanowiliśmy sprawdzić, jak na te doniesienia reaguje sam biznes. Spytaliśmy właścicieli warszawskich sklepów o to, jak oceniają nadchodzące regulacje. Wszystkie zebrane przez nas głosy są anonimowe, ponieważ przedsiębiorcy nie chcieli wypowiadać się pod nazwiskiem.

Nocna prohibicja w Warszawie. Jak działa w dwóch dzielnicach?

Przedsiębiorcy podzieleni w sprawie nocnej prohibicji. "Nie ma wolności"

- Najwyraźniej wolności gospodarczej w kraju nie ma – komentuje jeden z właścicieli całonocnych sklepów z alkoholem. – Placówki tego typu będą musiały się dostosować do nowych warunków. Możliwe, że wiele z nich będzie musiało się zamknąć – ocenia.

Większość tych sklepów to polskie firmy, polscy przedsiębiorcy, a nie zagraniczne sieciówki – twierdzi kolejny rozmówca, prowadzący punkt w centrum stolicy.

Właściciel kolejnego sklepu stanowczo nie zgadza się z decyzją radnych. – Jestem przeciwny prohibicji. Uważam, że nie można obwiniać całej branży za błędy kilku firm czy pojedynczych osób. Nie możemy zdelegalizować wszystkiego, bo kilka osób nie dba o siebie. To byłoby niesprawiedliwe - komentuje.

Czy delegalizujemy apteki, bo ktoś kupił tam środek, którym zrobił sobie krzywdę? Oczywiście, że nie – dodaje.

Kolejny z właścicieli sklepów jest przekonany, że zakaz niewiele zmieni. - Jak ktoś chce, albo nawet i po prostu musi się napić, to się napije, zapewniam pana - mówi. - Ta prohibicja nic nie da. Zacznie się picie po bramach, melinach, jakieś wyprawy poza granice miasta. My stracimy, inni na nas zarobią - ocenia.

"Nie dostrzegam negatywnych skutków"

Zupełnie inny pogląd na sprawę ma właściciel sklepu, który nie jest czynny całą dobę. – W odniesieniu do sklepu, w którym pracuję, głosowanie radnych nie ma żadnego znaczenia. Sklep i tak jest czynny do 22, więc nie musimy skracać godzin otwarcia – podkreśla. – Wydaje mi się, że osoby, które piją alkohol, często stają się bardziej żywiołowe. Uważam też, że spożycie alkoholu można sobie wcześniej zaplanować – komentuje.

Bądźmy szczerzy. Jeśli ktoś biega po nocy, aby kupić alkohol, to zwykle już jest w takim stanie, że można przypuszczać, że będzie nadaktywny. Dlatego też ja nie widzę żadnych negatywnych skutków zakazu sprzedaży alkoholu w nocy. Ani gospodarczych, ani społecznych – podsumowuje nasz rozmówca.

Co dokładnie uchwalili stołeczni radni

Przyjęta przez Radę Warszawy uchwała zakłada, że zakaz sprzedaży napojów wyskokowych będzie obowiązywał we wszystkich osiemnastu dzielnicach stolicy w godzinach od 22 do 6 rano. Restrykcje obejmą sklepy detaliczne oraz stacje paliw. Jedynym wyjątkiem na mapie miasta będzie strefa wolnocłowa na Lotnisku Chopina. Jak argumentowano w uzasadnieniu, jest to przestrzeń zamknięta, dostępna wyłącznie dla pasażerów z kartą pokładową, a kupione tam trunki z reguły opuszczają terytorium miasta i nie wpływają na porządek publiczny na ulicach stolicy.

Oprócz samego zakazu nocnego handlu, radni zdecydowali się również na uszczuplenie rynku koncesyjnego. Przegłosowano zmniejszenie łącznego limitu zezwoleń na sprzedaż alkoholu. W przypadku handlu detalicznego limit ten zostanie zredukowany o ponad trzysta punktów sprzedaży, przy jednoczesnym, symbolicznym zwiększeniu puli dla branży gastronomicznej. To wyraźny sygnał, że miasto chce przenieść ciężar nocnej konsumpcji z ulic i skwerów do kontrolowanych warunków w pubach i restauracjach.

Obecny na czwartkowej sesji prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski podkreślał, że decyzja została podjęta po głębokim namyśle i analizie danych. Zwrócił uwagę, że miasto odpowiada w ten sposób na realne problemy mieszkańców: hałas, zakłócanie porządku oraz bezsenne noce. Zaznaczył przy tym, że proces ten przeprowadzono w sposób odpowiedzialny, bez wypowiadania wojny przedsiębiorcom i bez wprowadzania chaosu prawnego.

Pilotaż i walka z omijaniem prawa

Zanim prohibicja objęła całą Warszawę, władze miasta zdecydowały się na krok ostrożniejszy – program pilotażowy. Wzbudziło to wielkie emocje, bo początkowo władze od razu chciały wprowadzić zakaz na terenie całego miasta, ale się z tego wycofały. W rezultacie od listopada ubiegłego roku zakaz testowano w dwóch centralnych dzielnicach: Śródmieściu oraz na Pradze-Północ.

Wyniki tego eksperymentu okazały się kluczowe dla losów uchwały dla całego miasta. Z danych przedstawianych przez stołeczny ratusz oraz służby mundurowe wynikało, że w rejonach objętych ograniczeniami wyraźnie spadła liczba nocnych interwencji policji i straży miejskiej. Poprawę sytuacji zauważyli również dyrektorzy szpitalnych oddziałów ratunkowych, do których trafiało mniej pacjentów po incydentach związanych z nadużyciem alkoholu.

Władze miasta zdają sobie jednak sprawę z kreatywności części przedsiębiorców. Prezydent Trzaskowski odniósł się do głośnego przypadku jednego ze sklepów monopolowych na Nowym Świecie, który próbował ominąć przepisy, formalnie przekształcając się po godzinie 22 w punkt gastronomiczny. Włodarz stolicy zapowiedział bezwzględną walkę z tego typu "cwaniactwem". Zapowiedział, że każda próba omijania prawa będzie skutkowała natychmiastowym wszczęciem procedury cofnięcia koncesji na sprzedaż alkoholu, bez żadnej taryfy ulgowej.

Długa droga polityczna i zgoda dzielnic

Jak wspomnieliśmy wyżej, droga do wprowadzenia ogólnomiejskiego zakazu była wyjątkowo wyboista i pełna politycznych zwrotów akcji. Inicjatywa wyszła pierwotnie od aktywistów zrzeszonych w stowarzyszeniu Miasto Jest Nasze, którzy przez lata walczyli o nocną ciszę alkoholową. Początkowo pomysł ten napotykał na silny opór, również ze strony samego Rafała Trzaskowskiego, który obawiał się powrotu do czasów nielegalnego handlu i tzw. melin.

Przeciwnicy regulacji, w tym niektórzy radni, do końca podnosili argumenty o uderzeniu w wolność gospodarczą i swobody obywatelskie. Wskazywano również na problem tzw. małpek, kupowanych masowo w godzinach porannych, których nocna prohibicja w ogóle nie dotknie. Mimo tych głosów, przeważyła narracja o konieczności poprawy bezpieczeństwa i odciążenia służb mundurowych, które od dłuższego czasu borykają się z poważnymi brakami kadrowymi.

Nie tylko Warszawa

Warszawa nie jest odosobniona w swoich działaniach. Ograniczenia w nocnym handlu alkoholem stają się coraz powszechniejszym standardem. Podobne regulacje od początku czerwca wejdą w życie w Płocku. Wcześniej na taki krok zdecydowały się między innymi Ząbki, a w samym tylko ubiegłym roku kilkanaście innych miast i gmin w regionie podjęło stosowne uchwały. Nocną prohibicję na terenie części lub całego miasta wprowadziły też m.in. Kraków, Wrocław, Olsztyn, Poznań, Zakopane i wiele innych.

Debata przenosi się również na szczebel krajowy, gdzie w Sejmie czekają na rozpatrzenie projekty ustaw mające na celu odgórne uregulowanie kwestii dostępności i reklamy wyrobów alkoholowych.

Nadużywanie alkoholu kosztuje

W 10 największych miastach działa ponad 11 tys. sklepów sprzedających alkohol, o kilka procent mniej niż w 2024 r. i 2023 r. - podawała w ubiegłym miesiącu "Rzeczpospolita". Jak tłumaczyła, wbrew obiegowej opinii w tej grupie nie dominują sklepy stricte monopolowe, ale spożywcze z koncesją na sprzedaż alkoholu.

Spożycie alkoholu wiąże się nie tylko z kosztami społecznymi, ale i czysto finansowymi. - Nasza analiza została opracowana pod koniec 2024 roku i opiera się na najnowszych dostępnych danych, głównie z 2023 roku i lat wcześniejszych. Na tej podstawie oszacowaliśmy, że problem nadmiernego spożycia alkoholu kosztował Polskę przez rok (2023 - przyp. red.) aż 185 mld zł – stwierdził w ubiegłorocznej rozmowie z OKO.press mgr Bartłomiej Szulc, współautor analizy poświęconej kosztom ekonomiczno-społecznym nadmiernego picia alkoholu przez Polaków. Analiza stanowi część pracy dyplomowej, przygotowanej przez studentów podyplomowych SGH w ramach programu EMBA w Ochronie Zdrowia, prowadzonego przez Szkołę Główną Handlową w Warszawie oraz Warszawski Uniwersytet Medyczny.

Według autorów badania na łączną kwotę składa się kilka pozycji. Utracona wartość wpływów podatkowych z uwagi na łączną liczbę utraconych lat aktywności zawodowej wyniosła 2 mld 61 mln zł. Obsługa prokuratorska zdarzeń będących następstwem spożycia alkoholu pochłonęła 136 mln zł, obsługa sądowa w sądach powszechnych — 185 mln zł, a koszty więziennictwa związane z odsiadywaniem kar przez osoby nadużywające alkoholu — 226 mln zł.

Koszty hospitalizacji przypisywane alkoholizmowi sięgnęły 574 mln zł, a koszty leków refundowanych przez NFZ spożywanych przez osoby nadużywające alkoholu — 247 mln zł. Do tego dochodzi wartość utraconego PKB z uwagi na utratę zasobów pracy w wyniku śmiertelności z przyczyn nadużywania alkoholu — 2 mld 121 mln zł — oraz wartość utraconego PKB z uwagi na wyłączenie z pracy związane z chorobami alkoholowymi: 2 mld 43 mln zł.

Robert Kędzierski, dziennikarz money.pl

Wybrane dla Ciebie
Reforma PIP przyjęta w Senacie. Idzie do prezydenta. Inspekcja zyska nowe narzędzia
Reforma PIP przyjęta w Senacie. Idzie do prezydenta. Inspekcja zyska nowe narzędzia
"Nic się nie zmieni". Ekonomista: mimo weta rząd i tak może skorzystać z SAFE
"Nic się nie zmieni". Ekonomista: mimo weta rząd i tak może skorzystać z SAFE
Analityk ocenia weto prezydenta dot. SAFE. "Oczekiwane, niepotrzebne i szkodliwe"
Analityk ocenia weto prezydenta dot. SAFE. "Oczekiwane, niepotrzebne i szkodliwe"
Prezydent zdecydował ws. SAFE
Prezydent zdecydował ws. SAFE
Okręty podwodne dla polskiej armii. Kolejne porozumienia ze Szwedami podpisane
Okręty podwodne dla polskiej armii. Kolejne porozumienia ze Szwedami podpisane
Kto tankuje najtaniej, a kto najdrożej? Mamy najnowsze dane ze stacji paliw w Polsce
Kto tankuje najtaniej, a kto najdrożej? Mamy najnowsze dane ze stacji paliw w Polsce
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 12.03.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 12.03.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 12.03.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 12.03.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 12.03.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 12.03.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 12.03.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 12.03.2026
Irak ogranicza eksport morski ropy. Trzykrotny spadek wydobycia
Irak ogranicza eksport morski ropy. Trzykrotny spadek wydobycia
Iran otwiera Ormuz dla wybranych. Warunek jest jeden
Iran otwiera Ormuz dla wybranych. Warunek jest jeden