Gawkowski w wywiadzie udzielonym Bankierowi ogłosił, że "platformy cyfrowe muszą brać większą odpowiedzialność za bezpieczeństwo swoich użytkowników". W ten sposób odpowiedział na pytanie, dlaczego Google i Facebook nie ponoszą odpowiedzialności za scam, chociaż "większość oszustw zaczyna się od reklam" na tych portalach.
- Dzisiaj zbyt często reagują dopiero po zgłoszeniu, zamiast aktywnie wykrywać i usuwać oszukańcze treści - powiedział szef resortu cyfryzacji.
WIDEOTrzeba mieć pieniądze, żeby oszczędzać? Nie zgadzam się
Gawkowski odniósł się jednocześnie do unijnych przepisów - Aktu o usługach cyfrowych (DSA). Te w opinii ministra "znacząco zwiększyły obowiązki największych platform".
- Zadaniem państwa jest konsekwentne egzekwowanie tych przepisów, jednak w Polsce w pełni one nie działają, bo prezydent Nawrocki zawetował ustawę o świadczeniu usług drogą elektroniczną - zaznaczył polityk Lewicy.
I dodał: - Ale nie poddajemy się i robimy kolejne podejście, projekt podzieliliśmy na dwie części, są właśnie na zaawansowanym etapie prac w Sejmie. Wierzę, że tym razem w pałacu prezydenckim będzie rozsądek i weto nie zablokuje walki ze scamem.
Rząd walczy z wetem
Przypomnijmy, że rząd nie rezygnuje z wdrożenia unijnego rozporządzenia DSA (z ang. Digital Service Act - Akt o usługach cyfrowych). W założeniu celem regulacji jest zwiększenie ochrony użytkowników internetu przed nielegalnymi treściami. W grudniu 2025 r. Komisja Europejska nałożyła już pierwszą karę za naruszenie obowiązków wynikających z DSA - to 120 mln euro, które ma uiścić platforma X Elona Muska. Jak podaje Ministerstwo Cyfryzacji, stwierdzone przez Komisję naruszenia dotyczą braku przejrzystości w zakresie "niebieskiego znacznika" X, repozytorium reklam i zapewnienia badaczom dostępu do danych.
Jak pisaliśmy w money.pl, plany szybkiego wdrożenia DSA pokrzyżowało styczniowe weto Karola Nawrockiego. Prezydent odmówił podpisu pod ustawą, gdyż zdaniem Pałacu Urząd Komunikacji Elektronicznej otrzymałby nadmierne kompetencje. Pałac Prezydencki obawiał się, że regulacja grozi wolności słowa w internecie oraz że cenzura będzie dotykać głównie prawicowych narracji.
Źródło: Bankier