Karol Nawrocki chce zmian dla 400 tys. emerytów. Ile wyniosłaby waloryzacja?
Karol Nawrocki chce, by najniższa emerytura co roku rosła o co najmniej 150 zł. W poniedziałek podpisał przygotowany przez siebie - i zapowiadany w kampanii wyborczej - projekt ustawy. Minimalna emerytura w 2026 roku mogłaby sięgnąć ok. 2030 zł brutto. Rządzący już się do tego odnosili. Resort pracy widzi duże minusy tego rozwiązania.
Prezydent Karol Nawrocki w poniedziałek podpisał projekt własnej ustawy w sprawie waloryzacji emerytur minimalnych - "godna emerytura", który ma zostać teraz skierowany do Sejmu. Chce, by od 2026 roku najniższe świadczenia rosły o co najmniej 150 zł. Taką inicjatywę ustawodawczą zapowiadał w kampanii wyborczej.
Taki mechanizm, jaki zaproponował prezydent, byłby korzystny dla najuboższych emerytów. Także 13. i 14. emerytura miałby wzrosnąć o 150 zł i ich podwyżki na takim poziomie miałyby być gwarantowane ustawą. Najniższą emeryturę pobiera w Polsce 437,9 tys. osób.
Policzyliśmy, że 150 zł przy obecnych warunkach oznacza waloryzację emerytur minimalnych o około 8 proc., podczas gdy rząd proponuje, by waloryzacja na 2026 roku wyniosła 4,9 proc., co oznacza wzrost o 92,07 zł.
Pałac informuje, że dzięki projektowi prezydenckiemu minimalna emerytura w 2026 roku mogłaby być co najmniej na poziomie ok. 2030 zł (brutto). Na rękę byłoby to 1846, 31 zł.
Szkieletowy czy murowany? Daria wybudowała dom za 466tys. w 3 miesiące
W poniedziałek w Sochaczewie prezydent mówił, że w XXI w. Polska zasługuje na to, aby najniższa emerytura wynosiła przynajmniej 2 tys. zł. Obecnie wynosi ona 1878,91 złotych brutto, czyli 1709,81 złotych na rękę.
- Jeśli rząd polski nie zrealizuje swojej obietnicy w odniesieniu do podwójnej waloryzacji emerytury, to projekt ustawy "godna emerytura", wierzę, że jeszcze w tym parlamencie, zyska aprobatę polskich posłów. I nie będzie tam funkcjonowała pragmatyka polityczna, partyjna, tylko po prostu większość parlamentarna uzna, że seniorom się te rozwiązania należą - powiedział Karol Nawrocki.
Jak rządzący oceniają pomysł prezydenta?
Minister: to może być nieopłacalne
- Za kilka lat te 150 zł może być mniejszą podwyżką niż ta, którą Polakom da minimalna waloryzacja, wynikająca ze wskaźnika ustawowego - mówił w lipcu w rozmowie z money.pl Sebastian Gajewski, wiceminister pracy.
W naszej ocenie obowiązujące przepisy, które przewidują dwa elementy wskaźnika waloryzacji - element stały, gwarantujący podwyżkę o inflację, oraz zmienny, czyli płacowy, wynoszący co najmniej 20 proc. realnego wzrostu wynagrodzeń - pozwalają na uniknięcie bardzo niskich waloryzacji przez podnoszenie elementu płacowego z 20 proc. na przykład do 30 czy 50 proc.
Wskazywał, że "waloryzacja kwotowa ma swoje plusy, ale i minusy". Wiceszef MRPiPS ocenił, że "taki sam efekt jesteśmy w stanie osiągnąć, stosując ustawowy wskaźnik waloryzacji i odpowiednio ustalając element płacowy, np. z 20 proc. do wyższej kwoty, jeśli będziemy mierzyć się z ryzykiem bardzo niskiej waloryzacji".
- Z waloryzacją kwotową jest tak, że brzmi dzisiaj bardzo atrakcyjnie - "zapiszemy w ustawie 150 zł". Ale pamiętajmy, że pieniądz nie ma stałej wartości w czasie. Dlatego uważamy, że lepiej jest stosować wskaźnik ustawowy, który zapewnia elastyczność i możliwość dostosowania do sytuacji gospodarczej bez konieczności zmieniania przepisów - wskazał członek rządu.
Zaznaczmy jednak, że projekt ustawy, jaki podpisał w poniedziałek prezydent, zakłada, że kwota 150 zł miałby być co roku waloryzowana o wartość wskaźnika waloryzacji.
Wiceminister Gajewski zapewniał w rozmowie z money.pl, że rząd przeanalizuje projekt ustawy Karola Nawrockiego. - Jak prezydent złoży projekt, to przeczytamy go w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej i będziemy się do niego odnosić - zadeklarował.