1000 euro premii dla każdego nie przeszło. Niemcy powiedzieli "nie"
Bundesrat, izba wyższa parlamentu w Niemczech, zablokował projekt premii do 1000 euro dla wszystkich pracowników w Niemczech. Świadczenie miało być dobrowolnie wypłacane przez firmy bez podatku i składek, jako wsparcie wobec kryzysu energetycznego.
Niemiecki rząd zapowiedział wprowadzenie ulg podatkowych w odpowiedzi na wysokie ceny paliw. Jednym z rozwiązań miało być wypłacenie w tym roku pracownikom nieopodatkowanej premii w wysokości 1000 euro. Inicjatywa rządu Friedricha Merza wzbudziła w kwietniu w Niemczech spore emocje. Napotkała jednak opór w Bundesracie.
Niemcy. Projekt 1000 euro premii odrzucony w Bundesracie
Ustawa nie uzyskała zgody izby, składającej się z reprezentacji krajów związkowych. Projekt przepadł w głosowaniu w piątek 8 maja. Część landów oceniła, że obowiązek wypłaty premii w kwocie 1000 euro oznaczałby dodatkowe obciążenie dla budżetów krajów związkowych i gmin.
Bundesrat nie jest instytucją kierującą się bezkompromisową ekonomiczną rozsądnością. Ale gdy w grę wchodzą skromne budżety krajów związkowych i gmin, nie ma mowy o żadnej pobłażliwości. Właśnie z tego powodu koalicja rządowa CDU/CSU i SPD poniosła porażkę ze swoją premią w wysokości 1000 euro dla odciążenia pracowników, która od samego początku była skazana na niepowodzenie - ocenił dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung".
"Żeby nie być biednym". Twórca giganta tłumaczy, dlaczego wybrał karierę w biznesie
Rozwiązanie przedstawiano jako propozycję, która łagodzi skutki wzrostu cen paliw, ale organizacje gospodarcze podchodziły do niego sceptycznie. Wskazywano na słabą koniunkturę i ograniczone możliwości płacowe firm.
Dziennik "Augsburger Allgemeine" przywołał komentarz Wolfganga Kubickiego, liberała i byłego wiceprzewodniczącego Bundestagu, który dosadnie rozprawił się z propozycją rządu Merza. "To tak, jakby obiecać ci BMW i powiedzieć: 'Idź do sąsiada, on zapłaci rachunek" - przyznał polityk. Dziennik podkreślił, że gdyby parlament dał zielone światło, to kraje związkowe i gminy poniosłyby straty podatkowe w wysokości około dwóch miliardów euro.
Rząd Friedricha Merza zapowiedział, że to nie koniec inicjatywy i przewiduje dalsze rozmowy z landami i komisją koalicyjną. Spór dotyczy również finansowania, ponieważ koszt rozwiązania miał równoważyć wyższy podatek od wyrobów tytoniowych, z którego wpływy trafiają tylko do budżetu federalnego.
Źródła: dw.com, augsburger-allgemeine.de