"Będziemy jak w strefie przemysłowej". Mieszkańcy gminy alarmują

Planowane zmiany zagospodarowania w gminie Zbrosławice budzą sprzeciw części mieszkańców. Alarmują, że zamiast zielonych terenów mogą powstać magazyny i instalacje przemysłowe. Władze gminy przekonują jednak, że inwestycje są potrzebne dla rozwoju i dochodów - opisuje "Gazeta Wyborcza".

"Będziemy jak w strefie przemysłowej". Mieszkańcy gminy alarmują (zdj. ilustracyjne)"Będziemy jak w strefie przemysłowej". Mieszkańcy gminy alarmują (zdj. ilustracyjne)
Źródło zdjęć: © Agencja Wyborcza.pl | foto-katowice
Magda Żugier
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Planowane zmiany miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego w gminie Zbrosławice wywołały spór między mieszkańcami a władzami samorządowymi. Wśród krytyków jest Grzegorz Ćwik, wiceprezes firmy Agata i jeden z najbogatszych Polaków.

- Nie toczę i nie chcę toczyć z nikim żadnej wojny, ale chcemy jako mieszkańcy gminy, żeby gmina była taka, jaką sobie wymarzyli jej mieszkańcy – mówi.

Jak wskazuje, według projektów tylko w sołectwie Szałsza mogłoby powstać nawet 400 tys. mkw. hal, a w całej gminie nawet milion. Zmiany miałyby objąć ponad 700 ha gruntów. - Będziemy tu mieszkać jak w strefie przemysłowej. Zamiast zielonej gminy będzie fotowoltaika i magazyny – alarmuje.

Mieszkańcy protestują, eksperci ostrzegają

Ćwik podkreśla, że mieszkańcy zaczęli protestować po zapoznaniu się ze skalą zmian. Zwraca uwagę na brak odpowiedniej infrastruktury, w tym dróg, chodników czy systemów odwodnienia.

Nie ma telefonu komórkowego. Kieruje majątkiem wartym 600 mln zł

Do sprawy odnieśli się także eksperci z Politechniki Krakowskiej. W opinii wskazali, że wprowadzanie rozległych terenów przemysłowych bez odpowiedniej infrastruktury i zieleni izolacyjnej może prowadzić do konfliktów przestrzennych oraz wzrostu hałasu i zanieczyszczeń - czytamy.

Według autorów ekspertyzy zmiany mogą mieć także negatywne skutki finansowe, m.in. poprzez spadek wartości nieruchomości mieszkalnych i konieczność ponoszenia kosztów rozbudowy infrastruktury.

Gmina: potrzebne inwestycje i kompromis

Wójt Katarzyna Zyga podkreśla, że przedstawione dokumenty to projekty, które są konsultowane z mieszkańcami. Jak zaznacza, część terenów może zostać przeznaczona pod działalność usługowo-przemysłową, ale z zachowaniem odpowiednich zabezpieczeń, takich jak ekrany akustyczne i pasy zieleni. - Każdy ma prawo składać uwagi. To etap prac nad planami – wskazuje w rozmowie z "GW".

Samorząd argumentuje, że rozwój inwestycji jest konieczny dla zwiększenia dochodów gminy. Według szacunków wpływy z podatków mogłyby wzrosnąć o 15–20 mln zł rocznie, podczas gdy obecnie na inwestycje przeznaczane jest około 10 mln zł.

Z kolei przewodniczący rady gminy Zbigniew Szaszkowski ocenia plany sceptycznie, podkreślając potrzebę zachowania zielonego charakteru gminy. Zwraca uwagę, że część terenów przemysłowych już wcześniej została wyznaczona i nie jest w pełni wykorzystana - podaje "Gazeta Wyborcza".

W dyskusji pojawiają się także głosy przedsiębiorców. Przedstawiciele branży rolnej wskazują, że dywersyfikacja działalności, w tym rozwój odnawialnych źródeł energii, jest konieczna dla funkcjonowania gospodarstw.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Wybrane dla Ciebie