Wyjście z ETS i co dalej? O tym, że Polska korzysta na systemie mało się mówi
Politycy PiS wzywają rząd do wyjścia z systemu emisji ETS, a kandydat partii na premiera Przemysław Czarnek przekonuje, że będąc poza tym mechanizmem Polacy zaoszczędzą na rachunkach nawet kilkadziesiąt procent. Eksperci, z którymi rozmawiał money.pl, studzą entuzjazm opozycji.
Przemysław Czarnek zapowiedział, że złoży w Sejmie projekt uchwały, która wzywa premiera Donalda Tuska do przedstawienia w ciągu 14 dni planu wyjścia z unijnego systemu ETS. Zdaniem Czarnka, porzucenie ETS obniżyłoby o kilkadziesiąt procent rachunki Polaków za energię. Niezależnie od ruchu rządu PiS przygotowało projekt ustawy w tej sprawie. - To nie hasło, to realny plan - zapowiadał kilka dni temu poseł PiS Jacek Sasin.
Wobec coraz bardziej wyrazistych zapowiedzi polityków PiS ws. wyjścia z unijnego systemu emisji CO2 pytamy ekspertów o możliwe skutki. Jakub Wiech, redaktor naczelny serwisu energetyka24.com, rozróżnia dwa aspekty.
Jeśli "wyjście z systemu ETS" oznaczać ma usunięcie dyrektywy ETS oraz implementujących ją ustaw, to tak, w realiach polskich mogłoby to wiązać się z tańszą energią elektryczną. Z punktu widzenia przeciętnego gospodarstwa domowego oznaczałoby to zmniejszenie ceny za kilowatogodzinę o ok. 15 proc. - mówi Wiech.
Zdradził sekret branży samochodowej. W ten sposób przepłacasz
Dodaje zarazem, że oznacza to problem dla państwa. - Usunięcie dyrektywy ETS z obiegu prawnego UE jest raczej niemożliwe, biorąc pod uwagę, że sama szefowa Komisji Europejskiej mówi, że (system - red.) jest potrzebny. Pozostaje pytanie, czym załatać wpływy budżetowe, które obecnie osiągane są w UE właśnie dzięki ETS. Ich roczna wysokość to ok. 40 mld euro (nieco ponad 170 mld zł - red.) - wyjaśnia dalej Wiech.
Podkreśla przy tym, że część państw członkowskich postrzega system ETS w kontekście dochodu budżetowego, a nie obciążenia.
- Co więcej, te większe korzyści dla gospodarstw domowych można osiągnąć poprzez zmniejszenie opłat ciążących na rachunku za prąd, np. opłaty dystrybucyjnej - ocenia nasz rozmówca.
Korekta, nie odejście od ETS. Oto narzędzia do zmiany
Choć opozycja w Polsce wzywa do wyjścia z systemu ETS, zgody co do pełnego jego wycofania w Europie nie ma. Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku, zwraca uwagę, że w debacie pojawia się propozycja odnośnie price-cap (górnego limitu cen za uprawnienia do emisji - red.), by nie przekraczał pewnych poziomów.
Druga sprawa to liczba darmowych uprawnień do emisji, które są wycofywane. Mogłyby jeszcze przez kolejne lata funkcjonować dla biznesu i przemysłu. Mamy jeszcze propozycję wycofania inwestorów instytucjonalnych z rynku ETS. Mówimy o narzędziach, które wygładzają linię kosztową dla sektorów energochłonnych. O tym debatują liderzy państw UE, rozwiązania tego typu mogą być wprowadzone - mówi money.pl Piotr Arak.
Zwraca przy tym uwagę, że to pierwsze takie okoliczności, sprzyjające wyraźnej modernizacji ETS, gdyż mówią o tym wprost liderzy czołowych państw UE.
- Jeśli chodzi o korzyści ekonomiczne, to opuszczając ETS mielibyśmy tańszy rachunek energetyczny, a polski sektor energetyczny zyskałby na konkurencyjności. Tego typu postulat jest jednak trudny do realizacji w obecnej architekturze prawnej UE. Natomiast moglibyśmy z innymi państwami doprowadzić do tego, by ETS bardziej odpowiadał na potrzeby przemysłu i konkurencyjność biznesu we wspólnocie europejskiej - dodaje Arak.
Premier zapowiada stanowisko rządu ws. przyszłości energii
We wtorek do tematu korekty ETS odniósł się przed posiedzeniem rządu premier Donald Tusk. - Bardzo dużo działań przeprowadziliśmy, aby rozbroić ETS i żeby zupełnie przekształcić myślenie o cenach energii w kontekście dyskusji o ETS2 i nasze działania przyniosły już w tej chwili efekt. Dla mnie bardzo ważną sprawą było uzmysłowienie wszystkim instytucjom europejskim i partnerom, że Polska ma bardzo specyficzną sytuację i to znalazło wreszcie zrozumienie - podkreślał szef rządu.
I dodał, że rząd będzie domagał się specyficznie polskich rozwiązań tak, aby uszanować sytuację, w której m.in. ETS stanowi bardzo istotny negatywnie rozstrzygający czynnik, jeśli chodzi o ceny energii. Tusk zapowiedział, że w środę w Gdańsku wspólnie z ministrem energii i ministrem aktywów państwowych zaprezentują w ramach wydarzenia Power Connect "stanowisko polskiego rządu ws. przyszłości energii w Polsce".
- To jest wielkie wyzwanie nie tylko dla nas - będziemy działali nieideologicznie, tylko praktycznie. Celem głównym będzie energia dostępna, możliwie tania, bezpieczna z punktu widzenia geopolityki - dodał premier.
Bartłomiej Chudy, dziennikarz i wydawca money.pl