Polska wyjdzie z systemu emisji ETS? Wiceminister komentuje
Wyjście Polski z ETS, unijnego systemu handlu emisjami CO2, byłoby nieopłacalne i niosłoby skutki polityczne oraz gospodarcze - powiedział we wtorek w Brukseli wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta. Wskazał ryzyka dla eksportu i wpływów budżetowych związanych z ETS.
Krzysztof Bolesta podkreślił, że jednostronne opuszczenie ETS przez Polskę przy utrzymaniu systemu przez pozostałe państwa UE mogłoby naruszyć zasady jednolitego rynku i przepływ towarów. Zwracał uwagę, że "trudno sobie wyobrazić" to, że partnerzy handlowi mogliby blokować import produktów z sektorów objętych ETS, jeśli w Polsce nie byłoby opłaty za emisje.
Polska poza systemem ETS? Wiceminister komentuje
Wiceminister bierze udział we wtorek w Brukseli w posiedzeniu unijnych ministrów ds. środowiska i klimatu. Został też zapytany o list, który szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen wystosowała w poniedziałek do przywódców UE, a który zapowiedział korektę, a nie rewolucję w ETS, odpowiedział, że list "najeżony był różnymi ciekawymi pomysłami", ale brakowało w nim konkretów.
Czekamy na posiedzenie Rady Europejskiej i zobaczymy, co pani przewodnicząca zaproponuje konkretnie. Wtedy będziemy mogli się do tego odnieść – powiedział Bolesta.
Zdradził sekret branży samochodowej. W ten sposób przepłacasz
Wiceminister podał, że Polska eksportuje rocznie towary warte ok. 160 mld euro, a znacząca część dotyczy branż objętych ETS. Dodał też, że od początku funkcjonowania systemu do polskiego budżetu trafiło łącznie ok. 30 mld euro, które wspierały m.in. transformację energetyczną, ale także inne wydatki.
Rozważania w temacie wyjścia Polski z ETS podnosi opozycja w Polsce. PiS jasno wiąże unijny mechanizm z wysokimi cenami za energię w Polsce. Kandydat tej partii na premiera Przemysław Czarnek wezwał w poniedziałek rząd do przedstawienia w 14 dni planu wyjścia Polski z ETS, argumentując, że miałoby to obniżyć rachunki za energię o kilkadziesiąt procent.
W przypadku braku reakcji PiS przygotowało projekt ustawy w tej sprawie. Partia jasno zapowiada realizację tego postulatu w przypadku dojścia do władzy. ETS, ustanowiony w 2005 r., obejmuje emisje CO2 pochodzące z przemysłu i opiera się na zasadzie "zanieczyszczający płaci". W UE ponad 10 tys. elektrowni i fabryk musi mieć pozwolenie na emisję każdej tony CO2, a firmy kupują je na aukcjach.
5 marca UE zatwierdziła cel redukcji emisji o 90 proc. do 2040 r. (wobec stanu emisji na 1990 r.) oraz przesunęła start ETS2 (rozszerzenie systemu na transport i budownictwo) na 2028 rok (pierwotnie planowano to w 2027 r.).
Źródło: PAP