W środę 9 września w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie podpisano kolejną umowę w ramach amerykańskiego programu Foreign Military Financing. Polska otrzyma 4 mld dolarów gwarancji kredytowej na zakup amerykańskiego sprzętu wojskowego. To już szósta umowa w ramach FMF. Po jej podpisaniu łączny dostępny dla Polski limit kredytowy w tym programie sięga około 20 mld dolarów.
Ponad 15 mld dolarów zostało już wykorzystane na kolejne zakupy m.in. samolotów F-35, czołgów Abrams, śmigłowców Apache oraz systemów rozpoznawczych. Polska stała się tym samym największym użytkownikiem programu FMF wśród sojuszników Ameryki. Warto jednak pamiętać o jednej rzeczy. To nie jest darowizna. Kredyt z USA w dolarach trzeba spłacić.
DLA CIEBIEWolność czy pieniądze? Zawsze płacisz jakąś cenę - Alina Sztoch II Pierwsza Praca #2
Ile więc kosztuje amerykański kredyt?
Rynek szacuje jego efektywne obecne oprocentowanie na około 4,8–5,0 proc., biorąc pod uwagę obecne rentowności 10-letnie. Poprzednie transze mogły być tańsze, ale zależą przede wszystkim od stóp procentowych w USA, a te mogą wzrosnąć tej jesieni.
Spłata jest rozłożona, w zależności od konkretnej umowy, nawet na kilkanaście lat. Szczegółowe warunki poszczególnych transakcji nie są w pełni publiczne.
Prawo amerykańskie przewiduje minimalną stawkę 5 proc., ale inne przepisy znoszą to minimum w przypadku członków NATO z Europy Środkowej przybliżając koszt kredytu do poziomu obecnie emitowanych obligacji.
Dokładne warunki owiane są tajemnicą, bo zapewne Ameryka niektórym daje lepsze, a innym gorsze warunki kredytowania. Poznamy ją we wspomnieniach obecnych decydentów lub gdy ktoś złamie tajemnicę.
Polska ma więc dzisiaj trzy źródła finansowania. Pierwszym jest właśnie FMF. Oprocentowanie około 5 proc. obecnie, ale pewnie z niższymi stawkami w przeszłości. Drugim jest europejski instrument SAFE.
Polska podpisała umowę na około 43,7 mld euro, czyli mniej więcej 185–188 mld zł. To największa alokacja w całej Unii z puli 150 mld euro. Finansowanie jest tańsze niż w przypadku FMF, bo oprocentowanie wynosi około 3–4 proc., a spłata może być rozłożona nawet na 45 lat, z dziesięcioletnią karencją w spłacie kapitału.
Dokładna wycena będzie zależeć od konkretnych emisji europejskich obligacji, a Europejski Bank Centralny właśnie podnosi stopy, choć te pozostają na niższym poziomie niż w USA i Polsce.
SAFE ma też dopiski małym druczkiem. Co najmniej 65 proc. wartości zakupów musi pochodzić z Unii Europejskiej, EOG, Ukrainy lub określonej grupy państw partnerskich. Stanów Zjednoczonych w tej grupie nie ma. Oznacza to, że za środki z SAFE nie sfinansujemy w prosty sposób dużej części zakupów amerykańskiego uzbrojenia, nawet jeżeli częściowo jest produkowane w Polsce i Europie.
Trzecim źródłem jest krajowy rynek długu. Rentowność polskich obligacji dziesięcioletnich wzrosła w tym roku z około 5,1 proc. w styczniu do ponad 6 proc. obecnie. W pierwszych dniach września było to około 6,20 proc. Dla obligacji pięcioletnich jest to około 5,50 proc., a dla dwuletnich około 4,50 proc.
To ważna zmiana. Jeszcze niedawno można było patrzeć na finansowanie z rynku krajowego jako na naturalny sposób pokrywania rosnących wydatków obronnych. Dzisiaj koszt takiego finansowania jest zdecydowanie wyższy.
Dlaczego? Między innymi przez oczekiwania dotyczące inflacji i polityki pieniężnej. Inflacja bazowa pozostaje podwyższona, a wraz z nią rośnie ryzyko, że przestrzeń do dalszych obniżek stóp procentowych będzie ograniczona. Do tego nasz deficyt na poziomie 7 proc. PKB trochę straszy, więc inwestorzy żądają wyższej premii.
Pamiętajmy jednak, że nie wszystkie zakupy można sfinansować z programów europejskich czy amerykańskich. Co więcej, w przypadku części zakupów krajowych zadłużanie się w złotych może być wręcz korzystniejsze, bo ogranicza ryzyko walutowe i jednocześnie wspiera krajowy przemysł.
Problem zaczyna się wtedy, gdy drogi polski dług wykorzystujemy do finansowania importu, który można sfinansować taniej w dolarach lub euro. W takim przypadku płacimy dwa razy. Najpierw wyższą cenę za finansowanie, a później ponosimy jeszcze ryzyko kursowe związane z zakupem zagranicznego sprzętu.
FMF będzie potrzebny tam, gdzie chcemy kupować konkretny amerykański sprzęt, taki jak F-35 czy Abramsy. SAFE daje tańszy kapitał, ale wymusza większy udział europejskich dostawców, którzy będą sprzedawać w euro. Polski rynek długu pozostaje najbardziej elastyczny, ale obecnie jest też najdroższy.
Najlepsza strategia nie polega więc na wyborze jednego źródła finansowania, ale na łączeniu różnych kierunków z których kupujemy sprzęt wojskowy, choć rosnący dług zarówno zagraniczny, jak i krajowy nie jest niczym, z czego należy się cieszyć.