Podatek na bis. Rząd liczy na miliardy. Chce działać ekspresowo

Rząd kolejny raz podchodzi do ustawy o nadzwyczajnych zyskach. Ustawa ma szybko przejść przez parlament. Liczy na ponad 4 mld zł z tego tytułu, ale poprzedni projekt prezydent Karol Nawrocki wysłał do Trybunału Konstytucyjnego. Pytanie, co zrobi teraz, skoro nie ma zasadniczych zmian w porównaniu z ustawą zastopowaną przez prezydenta.

Premier i prezydentWe worek rząd przyjął projekt ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, GETTY, PAP | Szymon Pulcyn, Foto Olimpik
Grzegorz OsieckiTomasz Żółciak

Cena baryłki ropy na skutek ostatnich wydarzeń na Bliskim Wschodzie systematycznie idzie w górę. Obecnie wynosi powyżej 107 dolarów, choć jeszcze nieco brakuje do maksymalnych poziomów z marca i początku wojny USA z Iranem.

Rosną ceny na stacjach benzynowych w Polsce, a razem z nimi presja na rząd, żeby kolejny raz wprowadził działania, które zmniejszą dolegliwość podwyżek cen benzyny i ropy. Tyle że równolegle rząd musi zwracać uwagę na napiętą sytuację w budżecie. Dotychczasowe dwie odsłony programu "Ceny Paliw Niżej" ("CPN") kosztowały ponad 5 mld zł.

Wygląda na to, że rząd chce spróbować najpierw zyskać wpływy do budżetu, żeby mógł podjąć działania obniżające ceny na stacjach. Dlatego na wtorkowym posiedzeniu przyjął projekt ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków.


DLA CIEBIE
Morning Run Club by Opel Astra

Powtórka projektu

Projekt jest w zasadzie powtórką ustawy wcześniej zastopowanej przez prezydenta. Jak wskazuje sam tytuł ustawy, przedmiotem opodatkowania mają być zyski koncernów osiągnięte od 1 marca do końca roku. Wpływy miałyby wynieść ponad 4 mld zł – 3,8 mld zł w tym roku i 200 mln zł w przyszłym. Zapewne można liczyć, że gdyby ustawa faktycznie zaczęła działać, to mogłyby się okazać wyższe z uwagi na obecną sytuację na rynkach.

Podatek ma wynieść 60 proc. od nadwyżki przychodów wynikającej z różnicy między osiągniętymi wynikami a średnią marżą ze sprzedaży rok wcześniej, powiększoną o 20 proc. Ustawa miałaby wejść w życie 1 listopada, co oznacza, że musi być procedowana ekspresowo. Zapewne trafi na obecne posiedzenie Sejmu i zostanie szybko przeprocedowana przez Sejm i Senat, żeby trafić na biurko Karola Nawrockiego.

I tu się mogą zacząć schody, bo skoro ustawa powiela rozwiązania z tej wysłanej już do Trybunału Konstytucyjnego, to pytanie, co zrobi z nią prezydent. Jednym z jego głównych zarzutów było to, że działa wstecz, to znaczy, że przedmiotem opodatkowania są zyski, które powstały, zanim prawo zostało uchwalone. Rząd bronił się argumentami, że ustawa dotyczy sytuacji nadzwyczajnej, poza tym, że tego typu rozwiązania już działały w poprzedniej kadencji. Rząd PiS przyjął podobne rozwiązanie w 2022 r. i wtedy weszło ono w życie.

– To ustawa, dzięki której będzie można wprowadzić obniżenie cen paliw na stacjach benzynowych. Pytanie, czy prezydent ją zawetuje – mówił na konferencji prasowej przed posiedzeniem Sejmu marszałek Włodzimierz Czarzasty.

To wieszczy szybkie prace nad ustawą. Gdy pytamy o sprawę, w Pałacu Prezydenckim odpowiedź jest ostrożna, choć pytanie dotyczy powtórki projektu, to słyszymy, że trzeba poczekać na finalną wersję projektu:

My jasno wskazaliśmy w uzasadnieniu skierowania ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, jakie były powody wątpliwości prezydenta przy tamtej ustawie. Zakładam, że rząd, przygotowując swoją ustawę, też wczytał się w te wątpliwości, które zgłosił prezydent, i mam nadzieję, że będą zmiany, które rozwieją wątpliwości wszystkich, w tym prezydenta, jeżeli chodzi o konstytucyjność zapisów – mówi Rafał Leśkiewicz, rzecznik Karola Nawrockiego.

Od innej osoby z Pałacu słychać twardszy kurs. – To komedia, to zupełna powtórka tego, co było. To polityczny spektakl, że ceny paliwa mogą być tańsze, ale przez prezydenta nie są. Pewnie będzie powtórka z decyzji prezydenta, a mogli nas zapytać – mówi nasze źródło.

Pakiet CPN ("Ceny Paliw Niżej") i ruch prezydenta

Poprzednia ustawa koalicji z 3 lipca 2026 r. miała wejść w życie już w sierpniu. Miała obejmować przychody od 1 marca 2026 r., czyli sprzed uchwalenia i wejścia w życie przepisów, i to prezydent Karol Nawrocki uznał za naruszenie zasady niedziałania prawa wstecz. W efekcie skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej, odmawiając podpisu.

Rząd chciał, żeby ustawa zasypała wyrwę w dochodach z podatków, jaką wywołał pakiet "Ceny Paliw Niżej" . Wprowadził ten pakiet po raz pierwszy pod koniec marca 2026 r. jako reakcję na wzrost cen ropy i paliw związany z wojną na Bliskim Wschodzie i blokadą cieśniny Ormuz.

W pierwotnej wersji obejmował trzy elementy:

  • obniżenie stawki VAT na paliwo z 23 do 8 proc.,
  • zmniejszenie akcyzy o 29 gr na litr benzyny i o 28 gr na litr oleju napędowego (do minimum dopuszczonego przez UE)
  • oraz wprowadzenie regulacji cen na stacjach poprzez mechanizm ceny maksymalnej, wyznaczanej codziennie przez ministra energii.

Następnie przestała obowiązywać obniżona akcyza, a obniżony VAT wygasł 30 czerwca 2026 r.

Kolejna odsłona programu w okrojonej formie miała miejsce w końcówce wakacji. Od 13 sierpnia do końca miesiąca wprowadzono obniżony VAT na paliwa oraz regulację cen. Tym razem nie było obniżki akcyzy.

Jednocześnie rząd przygotował podatek od nadmiernych zysków koncernów energetycznych, ale ustawa została wysłana przez Karola Nawrockiego do Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent zarzucał jej wyliczanie podatku wstecz, choć rząd bronił się, że tego typu rozwiązania działały w czasie rządu PiS.

Łącznie, jak podaje Ministerstwo Finansów, obie odsłony programu kosztowały 5,2 mld zł. Pierwsza edycja CPN kosztowała ok. 4,7 mld zł, a druga – 495 mln zł.

Wybrane dla Ciebie