WAŻNE
TERAZ

Jeden szczegół zmienił wszystko. Oto kulisy afery wokół senatora KO

Pokolenie na abonament. Młodzi Polacy wchodzą w dorosłość z długiem zamiast kapitału [OPINIA]

Jeśli całe pokolenie zaczyna dorosłość od finansowego poślizgu, to za chwilę rachunek za ten poślizg zapłacimy wszyscy. A wtedy okaże się, że najdroższe w Polsce wcale nie są mieszkania, kredyty czy rachunki. Najdroższy jest zły start - pisze w opinii dla money.pl Martin Kaczmarski, przedsiębiorca, współwłaściciel i prezes Kaczmarski Group.

Marcin Kaczmarski dla money.plMarcin Kaczmarski dla money.pl
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, mat. prasowe | ZipZapic.com
Martin Kaczmarski
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.

Dane są alarmujące. Zadłużenie osób między 18. a 25. rokiem życia wzrosło w ciągu zaledwie dwóch lat niemal 2,5-krotnie – z 226 mln zł do 556,6 mln zł. Jeszcze bardziej wymowny jest inny wskaźnik: liczba młodych dłużników wzrosła z 68,7 tys. do 109,2 tys. To nie jest już margines. To zjawisko społeczne. Największy błąd, jaki można dziś popełnić, to uznać, że sprawa dotyczy wyłącznie młodych i "sama ich nauczy życia". Nie nauczy. Co najwyżej nauczy ich omijać banki, chować głowę w piasek i funkcjonować poza finansowym obiegiem zaufania.

Jest w tym coś symbolicznego, a może po prostu brutalnie prawdziwego: jeszcze zanim wielu młodych Polaków na dobre nauczy się płacić rachunki, już wpada w spiralę zaległości. Dorosłość, która jeszcze niedawno kojarzyła się z pierwszą pracą, niezależnością i "układaniem sobie życia", dziś coraz częściej zaczyna się od przypomnienia o płatności, wezwania do zapłaty i wpisu do rejestru dłużników.

Tego boją się młodzi pracownicy. "To bardzo duże wyzwanie"

I nie, nie chodzi wyłącznie o to, że "młodzi są nieodpowiedzialni", jak lubią powtarzać starsze pokolenia z pozycji spłaconej hipoteki i sentymentu do czasów, gdy kawalerka nie kosztowała tyle, co mały biznes. Problem jest znacznie poważniejszy: w Polsce rośnie pokolenie, które weszło w dorosłość w świecie wysokich kosztów życia, niestabilnej pracy, presji konsumpcyjnej i finansowej iluzji, że wszystko można mieć od razu.

Dziś nie kupuje się po wypłacie. Dziś kupuje się "na klik"

To jest zasadnicza zmiana cywilizacyjna. Dawniej młody człowiek najpierw zarabiał, potem wydawał. Dziś najpierw konsumuje, potem ewentualnie zastanawia się, z czego to spłaci. Mechanizm jest banalnie prosty: odroczona płatność, kilka rat "0 proc.", abonament na telefon, subskrypcje, nowy laptop, konsola, wakacje, ubrania, czasem wynajem mieszkania i wyposażenie "na start". Każda z tych decyzji z osobna wygląda niewinnie. Razem tworzą systemowe przeciążenie.

I właśnie dlatego średnie zadłużenie w tej grupie rośnie tak szybko – z 3,3 tys. zł do 5,1 tys. zł. To nie są jeszcze kwoty, które w klasycznym rozumieniu kojarzą się z bankructwem. Ale są wystarczająco wysokie, by na starcie zamknąć drogę do normalnego wejścia w finansową dorosłość.

Bo prawdziwy problem młodych nie polega na tym, że mają dług. Problem polega na tym, że bardzo często nie rozumieją, czym ten dług jest.

Pokolenie, które świetnie ogarnia aplikacje, a fatalnie konsekwencje

To jeden z najbardziej gorzkich paradoksów tej historii. Młodzi funkcjonują dziś w świecie technologicznej płynności: klikają, aktywują, podpisują, akceptują regulaminy, uruchamiają usługi i zakupy w kilka sekund. Ale łatwość zawierania zobowiązań nie idzie w parze z rozumieniem ich ciężaru.

Dla wielu 20-latków dług jest czymś abstrakcyjnym. Jest tylko liczbą w aplikacji, mailem, SMS-em albo pismem, którego "nie chce się teraz otwierać". To dlatego tak wiele zaległości powstaje nie z jednego wielkiego błędu, lecz z szeregu małych zaniedbań. Nieopłacony abonament. Kara za jazdę bez biletu. Rata za sprzęt. Opóźnienie w czynszu. Grzywna. Czesne. Każda kwota "do ogarnięcia". Aż do momentu, gdy przestaje być do ogarnięcia cokolwiek.

W tym sensie zadłużenie młodych jest dziś bardziej problemem mentalnym i kulturowym niż stricte ekonomicznym. Bo pół miliarda długu nie bierze się wyłącznie z biedy. Ono bierze się także z błędnego przekonania, że finansowe konsekwencje można odsunąć w czasie bez żadnych kosztów.

Instagram nauczył młodych jednego: wyglądać, jakby było ich stać

Nie da się uczciwie opisać tej sytuacji bez wzięcia pod uwagę presji cyfrowego stylu życia. Pokolenie Z nie dorastało w świecie katalogów z marzeniami. Dorastało w świecie permanentnego porównywania się z innymi. Tam każdy ma lepsze wakacje, nowszy telefon, modniejsze buty, ładniejsze mieszkanie i bardziej "poukładane" życie.

To oczywiście fikcja – starannie wyselekcjonowana, przefiltrowana i sprzedawana jako codzienność. Ale fikcja, która działa ekonomicznie. Bo skoro inni "jakoś mają", to ja też powinienem mieć. A skoro nie mam gotówki, to przecież "wezmę na raty". Właśnie tu zaczyna się droga od aspiracji do zaległości.

I nieprzypadkowo największa część długu młodych – ponad 390 mln zł – przypada na zobowiązania wobec instytucji finansowych: banków, firm pożyczkowych, ubezpieczycieli czy funduszy, które przejęły niespłacone należności. Drugie miejsce zajmują rachunki za telefon, internet i telewizję. Potem są sądy, mandaty za jazdę bez biletu, czynsze, alimenty i rachunki za energię. To nie jest obraz rozrzutności rodem z memów o latte i awokado. To jest portret życia "na styk", podrasowanego impulsem konsumpcyjnym.

Młodzi nie są nieodpowiedzialni. Oni są finansowo niedozbrojeni

Tu warto postawić sprawę jasno: łatwo jest szydzić z 22-latka, który kupił za drogo telefon albo wziął raty na rzeczy, których nie potrzebował. Tyle że to nie rozwiązuje żadnego problemu. Dużo ciekawsze jest pytanie, dlaczego całe pokolenie tak łatwo wpada dziś w pułapki, które rynek zastawił wręcz modelowo.

Bo przecież młody człowiek w Polsce może skończyć szkołę, zdać maturę, wejść na rynek pracy, podpisać kilka umów, wynająć mieszkanie i wciąż nie mieć bladego pojęcia, jak działa koszt opóźnienia, odsetki, scoring, windykacja czy konsekwencje wpisu do rejestru dłużników. Potrafi obsługiwać pięć aplikacji finansowych, ale nikt go realnie nie nauczył, czym różni się płynność od wypłacalności. Efekt? Startują w dorosłość bez kapitału, bez poduszki bezpieczeństwa i bez elementarnej odporności na finansowy stres. A gdy przychodzi pierwszy kryzys – utrata pracy, wyższy czynsz, niespodziewany wydatek – system się sypie.

To nie jest problem "dzieciaków". To jest przyszły problem całej gospodarki

Przecież to właśnie ta grupa za chwilę będzie próbowała wynajmować mieszkania, brać kredyty, zakładać firmy, kupować samochody, budować stabilność ekonomiczną. Jeśli już na wejściu ma historię zaległości, to jej pozycja negocjacyjna i życiowa dramatycznie słabnie. To nie jest tylko osobisty problem dłużnika. To jest koszt społeczny i gospodarczy.

Dlatego pół miliarda długu młodych Polaków nie powinno być czytane jak ciekawostka z raportu. To sygnał ostrzegawczy. Bo jeśli całe pokolenie zaczyna dorosłość od finansowego poślizgu, to za chwilę rachunek za ten poślizg zapłacimy wszyscy. A wtedy okaże się, że najdroższe w Polsce wcale nie są mieszkania, kredyty czy rachunki. Najdroższy jest zły start.

Martin Kaczmarski jest przedsiębiorcą zatrudniającym 1400 osób. Jest właścicielem polskiej grupy technologiczno-finansowej Kaczmarski Group, z której usług korzysta 200 tys. klientów biznesowych i 1 mln konsumentów.

Wybrane dla Ciebie
Polska 2050 chce szybszych zmian w najmie krótkoterminowym. Oto co proponuje
Polska 2050 chce szybszych zmian w najmie krótkoterminowym. Oto co proponuje
Roman Giertych nietykalny? Pełczyńska-Nałęcz: trochę zaczyna na to wyglądać
Roman Giertych nietykalny? Pełczyńska-Nałęcz: trochę zaczyna na to wyglądać
Trump potwierdził blokadę irańskich portów. Oto co się dzieje w cieśninie Ormuz
Trump potwierdził blokadę irańskich portów. Oto co się dzieje w cieśninie Ormuz
Naprawianie po Orbanie. "Region ryzyka" za chwilę będzie "regionem okazji"? [OPINIA]
Naprawianie po Orbanie. "Region ryzyka" za chwilę będzie "regionem okazji"? [OPINIA]
Ponad 570 ton złota w zasobach NBP
Ponad 570 ton złota w zasobach NBP
Bloomberg: PKO BP rozważa wejście na Węgry. Zachęciło zwycięstwo Magyara
Bloomberg: PKO BP rozważa wejście na Węgry. Zachęciło zwycięstwo Magyara
Trump zagroził Chinom. Wywiad odkrył plany wsparcia Iranu przez Pekin
Trump zagroził Chinom. Wywiad odkrył plany wsparcia Iranu przez Pekin
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 13.04.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 13.04.2026
Wrzesień 2026. Na tę datę ws. CPK czekano od dawna
Wrzesień 2026. Na tę datę ws. CPK czekano od dawna
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 13.04.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 13.04.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 13.04.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 13.04.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 13.04.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 13.04.2026