Biały Dom oskarża "New York Timesa" o dyskryminację rasową. Jest pozew
Administracja Donalda Trumpa pozwała w sądzie na Manhattanie redakcję "New York Timesa". Biały Dom zarzuca dziennikowi dyskryminację rasową i płciową białego pracownika.
Pozew, zainicjowany przez Federalną Komisję ds. Równych Szans Zatrudnienia (EEOC), nawiązuje do decyzji kadrowej z 2025 r. i dotyczy pominięcia wieloletniego redaktora przy obsadzie stanowiska wiceszefa działu nieruchomości. Jak podała AP, według dokumentów złożonych w sądzie federalnym na Manhattanie, gazeta miała złamać prawo, kierując się przy wyborze kandydata dążeniem do zwiększenia reprezentatywności mniejszości w strukturach zarządzających.
EEOC wskazuje, że powód, zatrudniony w redakcji od 2014 r. i posiadający szerokie doświadczenie w tematyce nieruchomości oraz sprawach międzynarodowych, został odrzucony na rzecz kobiety o pochodzeniu wielorasowym, która nie zajmowała się wcześniej dziennikarstwem specjalistycznym w tym sektorze. Zdaniem komisji jedynym uzasadnieniem tego wyboru było dążenie do realizacji parytetów demograficznych, co w amerykańskim systemie prawnym jest niedozwoloną podstawą decyzji personalnej.
Przewodnicząca EEOC Andrea Lucas podkreśliła, że prawo federalne chroni wszystkich pracowników bez względu na ich przynależność grupową.– Nikogo nie zwalnia się z przestrzegania przepisów, w tym instytucji uważanych za elitarne. Nie istnieje zjawisko tzw. pozytywnej dyskryminacji, ponieważ każda decyzja o awansie motywowana rasą lub płcią stanowi bezpośrednie naruszenie prawa. Przepisy nie przewidują wyjątków dla polityki różnorodności – oświadczyła Lucas.
0505_WASOWSKI_COMMENTARY_v2.mp4
"NYT": to atak polityczny
"NYT" odrzuca oskarżenia, nazywając je atakiem politycznym. Rzeczniczka dziennika Danielle Rhoades Ha argumentowała, że proces wyboru opierał się wyłącznie na merytorycznych przesłankach.
Zarzuty są bezpodstawne i stanowią próbę instrumentalnego wykorzystania niezależnej agencji do forsowania partyjnej narracji. Wybrana kandydatka była najlepiej wykwalifikowaną osobą na to stanowisko, a rasa i płeć nie miały wpływu na ostateczną decyzję – stwierdziła redakcja.
Podstawą oskarżenia są między innymi wewnętrzne zobowiązania gazety z 2021 r. zawarte w programie "Call to Action". Dokument zakłada zwiększenie udziału mniejszości etnicznych na stanowiskach menedżerskich o 50 połowę do 2025 r. Choć dane z 2024 r. wskazują, że osoby białe nadal zajmują 68 proc. stanowisk kierowniczych w redakcji, w opinii EEOC narzucanie sztywnych celów demograficznych prowadzi do systemowej dyskryminacji osób spoza preferowanych grup. Sprawa wywołuje głębokie podziały wewnątrz samej komisji.
Kalpana Kotagal, jedyna przedstawicielka Demokratów w EEOC, głosowała przeciwko pozwowi, twierdząc, że samo prowadzenie polityki wspierania różnorodności nie jest dowodem na łamanie prawa. Proces ten postrzegany jest jako część szerszej kampanii obecnej administracji USA przeciwko programom DEI (różnorodność, równość i inkluzywność). Zakłada on aktywne wspieranie obecności osób różnych ras, płci, orientacji czy pochodzenia w miejscu pracy.
"Washington Post" przypomina, że podobne działania podjęto już wcześniej wobec takich organizacji jak Nike czy Planned Parenthood. Zwiastuje to fundamentalną zmianę w podejściu amerykańskich organów nadzorczych do polityki kadrowej w sektorze prywatnym.
Wcześniej Donald Trump pozwał "NYT" z żądaniem zapłaty 15 mld dol. Pozew dotyczył rzekomego zniesławienia. Sędzia federalny Steven Merryday odrzucił go 2 2025 r. Merryday stwierdził, że Trump naruszył federalną zasadę postępowania cywilnego, nie przedstawiając zwięzłego i jasnego uzasadnienia, dlaczego powinien wygrać tę sprawę. Sędzia skrytykował prezydenta za to, że zamiast tego, na 85 stronach swojego pozwu zawarł niepotrzebne stwierdzenia wychwalające jego własne sukcesy i "wyjątkową błyskotliwość" - tłumaczy Reuters.