Orlen obala mity ws. cen paliw. Jest nadzieja na obniżkę na stacjach?
Niezależnie od tego, co dzieje się na Bliskim Wschodzie, mamy zabezpieczone dostawy surowca do rafinerii, które pracują normalnie i dostarczają paliwa na polskie stacje. Dzisiaj jesteśmy pod presją wysokich cen paliw na światowych rynkach i musimy wspólnie tę presję przeczekać. Ze swojej strony stabilizujemy polskie ceny na tyle, na ile to możliwe - informuje w komunikacie spółka Orlen.
W związku z konfliktem na Bliskim Wschodzie na hurtowym i detalicznym rynku paliw w Polsce ceny rosną "drastycznie" - ocenili w środę analitycy portalu e-petrol.pl.
Od ubiegłego tygodnia diesl podrożał o 41 gr do 6,40 zł/l, a za benzynę 95, po 25-groszowej podwyżce kierowcy płacą 5,99 zł/l.
Czy paliwa będą tańsze?
"Będą. Dzisiaj cały świat żyje wojną na Bliskim Wschodzie i jej skutkami. To powoduje, że na światowych rynkach skokowo wzrosły ceny paliw. Tak, paliw - benzyny i diesla. Ropy naftowej również. Ale dla nas, tankujących swoje samochody, znacznie ważniejszy jest wzrost cen paliw na światowych giełdach" - wyjaśnia w komunikacie na platformie X Orlen.
Możliwa blokada Cieśniny Ormuz. Co z cenami LNG? Ekspert: rynki wykorzystują sytuację
I wskazuje, co wpływa na ceny paliw.
"To nieprawda, że notowania baryłki ropy są najważniejsze! Najważniejsze są ceny paliw na światowych giełdach. Dlaczego? Dlatego, że około 30 proc. paliw sprzedawanych w Polsce pochodzi z importu. Polskie rafinerie, nawet w spokojnych czasach, nie są w stanie zaspokoić wszystkich potrzeb naszego rynku. Co trzeci litr paliwa sprzedawany na stacjach w naszym kraju jest sprowadzany z zagranicy - po światowych cenach. Co to oznacza w praktyce? Jeśli importer płaci za paliwo np. 6 zł na giełdzie w Amsterdamie, a ceny hurtowe w Polsce utrzymywałyby się na poziomie np. 5,5 zł, to nie dostarczy on paliwa, bo sprzedawałby je ze stratą. W efekcie dla co trzeciego kierowcy mogłoby zabraknąć paliwa. Właśnie z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w czasach "epidemii dystrybutorów" w 2023 roku, kiedy próbowano sztucznie zaniżać ceny" - informuje koncern.
"Jeśli ceny w Polsce byłyby znacząco niższe niż na światowych giełdach, to poza brakami dostaw z zagranicy zmagalibyśmy się z problemem niedoborów wywołanych turystyką paliwową" - dodaje koncern.
Orlen przekonuje, że "dąży do tego, żeby balansować ceną między zaspokojeniem popytu, a cenami na rynkach światowych, aby uniknąć załamania dostaw".
"Stabilizujemy rynek i sprzedajemy paliwa po najniższych możliwych cenach w obecnych okolicznościach" - przekonuje gigant.