Źródło wideo: © money.pl
Postawił firmę z problemami na nogi. Mówi, od czego zaczął
- Sytuacja finansowa była bardzo trudna. Gdybyśmy mieli kolejny rok, jak poprzedni, to prawdopodobnie nie wystarczyłoby gotówki. Znając nasze szczęście, jakoś byśmy to przeżyli, bo w życiu biznesowym mnóstwo szczęścia. Ale na pewno sytuacja nie była prosta i dług, który był w organizacji, ciążył - mówił o kondycji firmy niecałą dekadę temu Michał Wypychewicz, prezes firmy ZPUE, polskiego giganta sektora elektroenergetycznego, którego wartość wycenia się na blisko 6 miliardów złotych. - Wydaje mi się, że to jest tysiąc małych, drobnych rzeczy, które się przełożyły na ten sukces. Fundamentem, znowu powiem, było szczęście, bo gdyby rynek wtedy jeszcze przysiadł, to byśmy tego nie pozbierali - stwierdził w "Biznes Klasie". - Po drugie, i uważam, że najważniejsze, ważna jest kultura organizacyjna. To, co z tatą zrobiliśmy od razu, zaczynając projekt restrukturyzacji, to przywróciliśmy naszą kulturę organizacyjną, która była oparta o podejmowanie decyzji, ograniczanie biurokracji w firmie, pozytywne emocje, wiarę w ludzi i mówienie, jak świetną firmą ciągle jesteśmy. I ostatnia rzecz, choć nie mniej ważna: duży odziedziczony capex (nakłady inwestycyjne - przyp. red.). Tata każdą złotówkę z biznesu zarobioną w poprzednich latach, inwestował w biznes. I mieliśmy nowoczesny park maszynowy, fantastycznie zorganizowaną produkcję i tylko poukładanie pewnych rzeczy sprawiło, że ten potencjał, który tkwił w środku) bardzo szybko wrócił - dodał.
Źródło artykułu: money.pl