Zondacrypto odpowiada na zarzuty. "Pełna wypłacalność"
Zondacrypto odpiera zarzuty o problemy z płynnością i zapewnia o pełnej wypłacalności. Spółka twierdzi, że medialne doniesienia opierają się na błędnej analizie danych, a użytkownicy wskazują na utrudnienia w wypłatach.
Zondacrypto stanowczo zaprzecza informacjom money.pl i Wirtualnej Polski. "Chcemy jednoznacznie zdementować spekulacje dotyczące rzekomej utraty płynności finansowej" – wskazano w oświadczeniu. Spółka podkreśla, że "jest podmiotem stabilnym, w pełni wypłacalnym i bezpiecznym".
"Błędna interpretacja danych"
Giełda przekonuje, że medialne doniesienia wynikają z mylnego utożsamienia stanu tzw. gorących portfeli z całością aktywów. "Teza o znacznym spadku rezerw wynika z błędnego utożsamienia stanu gorących portfeli z całkowitymi aktywami giełdy" – podkreślono.
Jak zaznacza spółka, większość środków przechowywana jest w portfelach typu cold wallet, odłączonych od internetu. "Na dzień 1 kwietnia saldo naszych rezerw w samym tylko bitcoinie wynosiło ponad 4,5 tys. BTC, co zapewnia ponad 100-procentowe pokrycie wszystkich zobowiązań wobec użytkowników" – dodano.
Cena maksymalna paliw nie rozwiąże problemu? "To narzędzie nie działa"
Firma przyznaje, że w ostatnim czasie część wypłat mogła być realizowana wolniej. "Wdrażanie nowych systemów bezpieczeństwa wymusiło wprowadzenie procedury manualnej weryfikacji części wypłat" – wskazano, zapowiadając powrót do standardowego czasu realizacji do 48 godzin w ciągu 10 dni.
Zondacrypto odnosi się też do przepływów środków między platformami. "Odnotowane transfery to standardowe operacje związane z zarządzaniem płynnością oraz realizacją zleceń klientów instytucjonalnych" – podkreśla spółka, wskazując, że w 2025 r. obsłużyła ponad 1,1 mld euro wpłat i ponad 1 mld euro wypłat.
Wielki problem Zondacrypto?
O sprawie giełdy Zondacrypto napisał money.pl. Portal wskazuje, że największa polska platforma kryptowalutowa może mierzyć się z poważnymi problemami płynnościowymi. Z analizy, do której dotarły money.pl i Wirtualna Polska, wynika, że rezerwy bitcoinów giełdy spadły aż o 99 proc.
Jednocześnie użytkownicy zgłaszają trudności z wypłatami, a część sponsorowanych przez spółkę klubów od miesięcy nie otrzymuje należnych środków. W tym samym czasie z platformy przetransferowano ponad 76 mln zł na inną giełdę.
Serwis powołuje się na ustalenia firmy Recoveris, zajmującej się m.in. odzyskiwaniem skradzionych kryptowalut. Jak wskazano, choć wypłaty niektórych aktywów – takich jak XRP czy Ethereum – były dotąd realizowane na bieżąco, problemy dotyczyły przede wszystkim bitcoina, czyli najważniejszej i najbardziej płynnej kryptowaluty. Sytuacja miała się jednak pogorszyć – według analizy 6 kwietnia pojawiły się również trudności z wypłatami w Ethereum.
Jednym z możliwych wyjaśnień jest niemal wyzerowany tzw. hot wallet, czyli portfel bitcoinowy stale podłączony do internetu. Jak podaje money.pl, średni miesięczny stan BTC na portfelach Zondacrypto spadł z ok. 55,7 BTC w sierpniu 2024 r. do zaledwie 0,18 BTC w marcu 2026 r., co oznacza spadek o 99,7 proc. W marcu saldo ani razu nie przekroczyło jednego bitcoina, a 1 kwietnia wyniosło już tylko 0,086 BTC.
Portal podkreśla, że przy deklarowanej liczbie ponad miliona klientów – w tym ok. 500 tys. aktywnych – tak niski poziom rezerw mógłby oznaczać poważne ryzyko w przypadku większej skali wypłat. Giełda mogłaby wówczas nie być w stanie realizować zleceń użytkowników.
Do sprawy odniósł się prezes Zondacrypto Przemysław Kral. Jak wskazuje money.pl, zapewnił on, że saldo bitcoinowych portfeli giełdy wynosiło ponad 4,5 tys. BTC, nie przedstawiając jednak dowodów na potwierdzenie tej deklaracji. Dodał również, że platforma dysponuje ponad 3,2 mln adresów, w tym portfelami typu cold wallet, które – jako odłączone od internetu – pozostają niewidoczne dla firm analitycznych.
Źródło: money.pl, X