Forum Polityka, aktualnościKraj

Broniarz: Udowodnimy, że nauczyciel się nie leni

Broniarz: Udowodnimy, że nauczyciel się nie leni

skomentuj
Wyświetlaj:
Botycki / 83.7.35.* / 2011-03-02 14:57
Istotne pytanie: Którzy się nie lenią? Nie lenią się na pewno poloniści, historycy, matematycy i nauczyciele klas 0-III. Dlaczego? Bo mają co robić! (sprawdziany, testy, konkursy itp.) Do pozostałych można smiało skierować pytanie: Za co wy darmozjady bierzecie tyle samo co tamci?
ździcho / 62.244.153.* / 2011-03-02 17:00
O! I belfer nam się ujawnił tu na forum! Ale pewnie emerytowany, bo ta gadka trąci myszką z czasów gdy ja byłem uczniem...Od tamtej pory troszkę czasu upłynęło panie Botycki. Dziś dzieci przynoszą mi ze szkoły nieco inne nowinki...
sceptyk / 2011-03-01 23:39 / Tysiącznik na forum
Bardzo odważna teza, towarzyszu Borniarz!
Skoro jest tak pieknie, to dlaczego ludzie w telewizji publicznie głoszą, że Słońce krąży wokół Ziemi (teleturniej "Gilotyna").
60% ludzi nie rozumie dziennika telawizyjnego, a 80% nie umie korzystać z rozkładu jazdy.
95% nie umie przeczytać prostej umowy kredytowej pod kątem wysokości odsetek.
Publiczna "bezpłatna" oświata to marnowanie pieniędzy podatnika!
ździcho / 77.254.232.* / 2011-03-02 00:04
Spróbuję odpowiedzieć:
to dlaczego ludzie w telewizji publicznie głoszą, że Słońce krąży
wokół Ziemi (teleturniej "Gilotyna").

W szkołach podstawowych zlikwidowano przedmiot geografia.
60% ludzi nie rozumie dziennika telawizyjnego

Bo 60% ogląda telenowele, taniec z gwiazdami, tak to leciało, fort boyard a dziennik sporadycznie jako przerwę między wyżej wymienionymi i to pewnie tylko prognozę pogody.

95% nie umie przeczytać prostej umowy kredytowej pod kątem wysokości odsetek.

Bo tego dopiero uczą w ponadgimnazjalnych szkołach ekonomicznych.
Zatem chyba nie jest to jedynie wynik nieróbstwa WSZYSTKICH polskich nauczycieli...
Pilsener / 2011-03-01 21:56 / Sofciarski Cyklinator Parkietów
Nikt nie rozumie za co się nam płaci - za rok płatnego urlopu co 7 lat pracy? Za przychodzenie do szkoły? Bo chyba nie za efekty pracy? Pensja nauczyciela to nie tylko gotówka, to także przywileje! Ktoś się podejmie je wycenić? Chętnych do pracy brak:
http://news.money.pl/artykul/nauczyciele;nie;chca;pracowac;w;ferie,72,0,753224.html
Wolnych etatów w szkołach też jakoś nie widać, gdyby choć 10% tego, co związkowcy wypisują było prawdą, to marnie opłacani i przepracowani nauczyciele zwalnialiby się masowo ze szkół i zatrudniali np. na kasie w markecie za 5 zł za godzinę, by wytchnąć od szkolnej katorgi. Oczywiście trudno mieć do nauczycieli pretensje, że bronią korzystnego dla nich systemu - zobaczcie, ilu polityków wywodzi się z sektora edukacji.

Nauczyciele OK - zarabiajcie więcej, nie przeszkadza mi to, ale pracujcie na takich samych zasadach jak zwykli ludzie! Mówię stanowcze NIE dla innego kodeksu pracy dla każdej grupy zawodowej.
sceptyk / 2011-03-01 23:46 / Tysiącznik na forum
Niejaki Tusk Donald, to nauczyciel historii.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx / 89.25.186.* / 2011-03-01 15:59
Mój ojciec jest nauczycielem. Żeby wyrobic 2000 na czysto, pracuje w trzech szkołach grubo powyżej 8 h dziennie z bandą rozwydrzonych zwyrodnialców, ktorych teraz z nieznanych przyczyn nazywa sie młodzierza. Do teog trzba w domu sprawdzić całe te wypracowanie/sprawdziany, pisane ze streszczenia albo metodą kopiuj wklej i wypełnić reszte zbędnej papierologi. Ktoś ma ochote na takie lenisto i przywileje?

Najlepiej rządze sie glupcami, dlateog kazda władza dąży do teog, aby miec coraz głupsze społeczeństwo. Ja widać po komentarzach poniżej, ma w tym spore sukcesy.
man13 / 2011-03-01 20:57 / Tysiącznik na forum
Ostatnio z ojcem rozmawiałeś w latach osiemdziesiątych?
sceptyk / 2011-03-01 23:40 / Tysiącznik na forum
To dziecko michnikowsczyzny.
Tam, u was, ideologia ważniejsza niż wiedza.
hamulec postępu / 83.27.6.* / 2011-03-01 20:15
Chyba uczy śpiewu, lub prac ręcznych, bo z pisaniem po polsku masz problemy.
ździcho / 77.254.232.* / 2011-03-01 16:48

Mój ojciec jest nauczycielem. Żeby wyrobic 2000 na czysto, pracuje w trzech szkołach
grubo powyżej 8 h dziennie z bandą rozwydrzonych zwyrodnialców

Pechowiec. Dlaczego? Bo są też tacy, co jak wejdą do klasy to mówią: "Dzieci, narysujcie słonia." A pięć minut przed dzwonkiem sprawdza jak one tego słonia narysowały. I tyle jego roboty, a wypłata taka sama jak zarabia Twój ojciec.
psso / 87.204.37.* / 2011-03-01 20:02
A Ty palancie potrafisz coś więcej jak słonia rysować czego Cię nauczyciel nauczył i pier...ić bez sensu co jak sądzę jest twoją odzedziczoną po przodkach przypadłością?
ździcho / 77.254.232.* / 2011-03-01 23:03
A czemu przy wyzwiskach używasz wielkich liter przy zaimkach osobowych (Ty, Ciebie) które są forma grzecznościową? Jak już kogoś obrażasz, to bądź konsekwentny i pisz z małej litery, bo nie jesteś przekonujący...ty palancie.
sceptyk / 2011-03-01 23:41 / Tysiącznik na forum
Za wiele od tej czerwonej swołoczy wymagasz.
ździcho / 62.244.149.* / 2011-03-02 08:45
Nie obchodzi mnie kto czerwony, a kto broni krzyża. Dla mnie cham to cham i mniejsza o jego przynależność ideologiczną.
Tutuchowski Marek / 83.4.126.* / 2011-03-01 15:42
Państwo straciło kontrolę nad nauczycielami.W okresie ferii nie chcieli
pracować za 60zl ha. Młodzież będzie brać wzorce z tej rozpasanej
i wiecznie roszczeniowej grupy społecznej.
Cr / 83.29.251.* / 2011-03-01 15:32
Czy ktoś jest leniwy czy pracowity to określenia nieprecyzyjne i względne. Żeby tak o kimś konkretnym powiedzieć, to trzeba wyznaczyć normę i z nią badanego nauczyciela porównać. Z takiego porównania wychodzi, że nauczyciel na swoją pracę narzeka, ale jak posłucha kogoś normalnie pracującego, to jest w szoku jak można pracować 8 godzin dziennie i nie mieć ani jednego dnia wolnego w tygodniu - mam na myśli między poniedziałkiem a piątkiem włącznie. A największym nieszczęściem jest to, że przekazują swoje wartości socjalistyczne uczniom.
Pilsener / 2011-03-01 15:02 / Sofciarski Cyklinator Parkietów
U nas około 16 nauczycieli na 100 uczniów, w krajach OECD średnia to około 10.
I po co w ogóle takie gadanie? Nauczyciele mają pracować na takich zasadach jak inni ludzie - jak im źle to pensje w górę zamiast przywilejów.
agent wypływu / 178.37.129.* / 2011-03-01 14:04
Nie dość,że przywrócili maturę z matematyki to jeszcze obojętnie podchodzą do biseksowego wychowania seksualnego , jeszcze trochę i przejście do następnej klasy z 5 dwójkami oprotestują.Wstyd przed Europą przynoszą.Dobrze,że Unia pieniądze na naukę wyplatania łapci na Pomorzu dała(sic!) bo by jeszcze fizyki zaczęli uczyć.
ździcho / 62.244.149.* / 2011-03-01 10:30

Jeżdżę do pracy i widzę uczniów, którzy o 6.30 czekają na przystankach na tramwaj.

Niech się przyzwyczajają. Jako dorośli będa stali na przystankach o 5:00.
ździcho / 62.244.149.* / 2011-03-01 10:17

Jeśli mamy szkołę, gdzie uczy się 200 dzieci po 30 w klasie i ubędzie ich czterdzieścioro, to nie znaczy, że wszyscy byli w tym samym wieku i można zamknąć jedną klasę.

To te dzieci, które pozostały przenosi się do klas pełnych liczebnie. Jak ktoś potrafi dać sobie radę z 30-toma, to niech nie skamle, ze nie da sobie rady z 40-toma. Nie kombinuj pan, panie Broniarz.
tesa1959 / 2011-03-01 14:40 / Tysiącznik na forum i pełna kultura
Żartujesz, prawda? Jak można nauczyć małe dziecko czegokolwiek w tak licznej klasie? Przecież do każdego trzeba podejść, pomóc, sprawdzić itp. Poza tym, nie w każdej szkole są równorzędne klasy, a więc połączyć 20 osobową kl. I z 20 osobową klasą II. Jak ma wyglądać nauczanie w takiej klasie?
Pilsener / 2011-03-01 21:41 / Sofciarski Cyklinator Parkietów
Przeniosłem się z klasy 16-osobowej (wieś) do 37-osobowej (miasto) i większych różnic nie zauważyłem. Są dziś na wsi szkoły, gdzie liczba nauczycieli niedługo przerośnie liczbę uczniów a i w mieście ciężko czasem uzbierać 20 uczniów na klasę. Gdyby jeszcze ta o 50% wyższa liczba nauczycieli przekładała się na wyższą jakość kształcenia - ale tak nie jest. Z polską edukacją jest jak z PKP - coraz mniej pasażerów a spółek kolejowych i przywilejów dla związkowców coraz więcej.
tesa1959 / 2011-03-01 22:35 / Tysiącznik na forum i pełna kultura

Są dziś na wsi szkoły, gdzie liczba nauczycieli niedługo
przerośnie liczbę uczniów

Są, ale zostało ich bardzo niewiele i są sukcesywnie likwidowane, powiem, że wcale nie z zyskiem dla ucznia tylko dla gminy.
w mieście ciężko czasem uzbierać 20 uczniów na klasę.

To co to za miasto? Moje miasto liczy 8 tys. mieszkańców, a gmina 10 tys. W mieście są 2 szkoły podstawowe (uczą się też dzieci z okolicznych wsi)i , w każdej szkole są równoległe klasy a, b, c, w gimnazjum jest po 6 klas równoległych po prawie 30 uczniów, a ponad to jest jedna szkoła na wsi razem z gimnazjum, gdzie uczy się prawie 300 uczniów - klasy są pojedyncze i jest tylko jedna klasa 20 osobowa, reszta większe.
Gdyby jeszcze ta o 50% wyższa liczba nauczycieli przekładała się na wyższą jakość
kształcenia - ale tak nie jest.

Tu się z Tobą zgadzam. Dzieje się tak dlatego, że mamy nauczycieli bez powołania. Pracują w szkole, bo akurat było wolne miejsce (zrobili kurs pedagogiczny po drodze), albo wybrali taki kierunek studiów, bo przecież nauczyciel "nic nie robi", ma dużo wolnego, bierze pieniądze za nic. Taki nauczyciel traktuje swoją p[racę jak zło konieczne. Tak nie powinno być, ale jak wyeliminować na etapie studiów takich, którzy nie mają powołania? Zresztą powstało mnóstwo uczelni, które nie wybrzydzają, bo chcą zarobić i wykładowców też mają bez powołania. Błędne koło.
ździcho / 77.254.232.* / 2011-03-01 23:08

w mieście ciężko czasem uzbierać 20 uczniów na klasę.

To co to za miasto?

Też uważam, że Pilsener wstawia tu jakiś kit. Wymagane minimum (a zarazem absurdalnie maksimum) to 25, stąd klasy 30 lub więcej osobowe.
ździcho / 77.254.232.* / 2011-03-01 16:34

Żartujesz, prawda?

W żadnym wypadku! Jestem rozjuszony jak byk na corridzie. Może niezbyt jasno wyraziłem co leży u podłoża mojego wybuchu gniewu, dlatego nie zostałem dobrze zrozumiany. Ja nienawidzę przede wszystkim NARZEKANIA. Ktoś kto od wielu lat uczy w 30 osobowej klasie i dobrze sobie radzi w obliczu perspektyw jakiejś podwyżki jemu nagle robi się BARDZO ŹLE, on NIE DAJE RADY, to jest PONAD LUDZKIE MOŻLIWOŚCI itp. Moja żona tyra po 8 godzin w przedszkolu z 33 osobową grupą 3 latków (choć limit jest 25 os.), przychodzi do domu z worami pod oczami i mówi, ze jest OK. Jak słyszę, gdy ktoś mi jęczy, że pracując po 5x45min dziennie z klasą 15 osobową on jest umęczon, on jest ukrzyżowan, a o godzinie 12:30 pogrzebion, to mnie krew zalewa! Moja żona nie zada 33 trzylatkom zajęć cichych typu dodawanie słupków, tylko jednemu musi wytrzeć nos, drugiemu dupę, trzeciego wziąć na kolana bo ryczy itp.

Jak można nauczyć małe dziecko czegokolwiek w tak licznej klasie?


Jak można nauczyć małe dziecko czegokolwiek więcej w dwuosobowej grupie niż dziecko uczone indywidualnie? Od lat 90 tych udowodniono jednak, ze 30 osobowe grupy da się uczyć, mało tego - dziecko szybciej się usamodzielnia wiedząc, ze ma 29 osobową konkurencję, wiedząc, że jak się nie zgłosi teraz, to drugiej szansy już nie otrzyma. Moje dzieci były zaprawiane do wyścigu szczurów już od zerówki właśnie w 30 osobowych klasach i dzięki temu są bardziej samodzielne, niż te wychuchane i wypieszczone w maleńkich grupach rówieśniczych.
Poza tym, nie w każdej
szkole są równorzędne klasy, a więc połączyć 20 osobową kl. I z 20 osobową klasą II.

Ale ja nie o tym, przecież wiem, że tak się nie da. Mówiłem o klasach rówieśniczych. W klasie "D" mamy 15 osób, więc likwidujemy ją przenosząc po pięcioro do 30 osobowych klas "A" "B" i "C". Nikt nie umrze z tego powodu. A jak ktoś zawsze jęczy to znaczy, ze jest mu za dobrze i z braku zajęcia zazdrości innym, ze im lepiej. Ja nie mam nic przeciw klasom nawet 10 osobowym, ale niech do czorta wynagrodzenia będą proporcjonalne w oparciu o liczebność klas, a nie ten co się użera z 30 osobową bierze tę sama wypłatę, co ten, który pracuje sobie komfortowo w 10 osobowej grupie i na dodatek jeszcze dzięki temu ma wyższą średnią ocen w klasie niż ten pierwszy!!
tesa1959 / 2011-03-01 17:30 / Tysiącznik na forum i pełna kultura
Szczerz współczuję Twojej żonie. Ja mam zajęcia w przedszkolu 2 razy w tygodniu po 30 min. i zapewniam Cię, że więcej niż godzinę nie wyrobiłabym. Po prostu nie nadaję się do pracy w przedszkolu. U nas przedszkolna grupa też licz\y co roku od 25 - 30 dzieci, ale bardzo rzadko są wszystkie obecne, ponieważ tak małe dzieci często chorują. Nie zmienia to wcale faktu, że praca w przedszkolu jest bardzo wyczerpująca. U nas od roku jest dodatkowa pomoc (ale nie na moich zajęciach - ja jestem sama), o którą dyrektorka walczyła od kilku lat. Jednak nie zgodzę się z Tobą, że warunki nauki przede wszystkim dla dzieci w bardzo licznych klasach są nieporównywalnie gorsze. Nauczyciel nie jest w stanie zapewnić odpowiedniej wiedzy słabszym uczniom. Wyjątkiem może tu być matematyka, fizyka i chemia, gdzie można zdolnym uczniom zadać dodatkowe zadania w czasie, gdy zajmuje się słabszymi. Natomiast gorzej jest w przypadku przedmiotów humanistycznych, gdzie np. część uczniów nie może zrozumieć odmiany przez przypadki, czy zasad pisowni, a reszta już dawno zrozumiała, czy też ja na religii - mając przeładowany program, ledwo się wyrabiam, a tu okazuje się, że uczniowie mają problem z czytaniem tekstów z\e zrozumieniem. Nie mogę bazować na zdolnych uczniach, że oni wyciągnęli właściwe wnioski i prawidłowo odpowiedzieli na pytania do tekstu, w którym zawsze sens jest ukryty. Ja czuję się odpowiedzialna za umiejętność czytania ze zrozumieniem, bo to jest także potrzebne przy rozwiązywaniu zadań, ale przede wszystkim pojmuję swoją pracę jako misję w wychowaniu prawego człowieka. Jak mam to zrobić w tak licznej klasie, gdzie zdolni skończywszy zadanie, zaczynają rozmawiać? W czasie mojej "kariery" była jedna klasa 11 osobowa (pozostałe klasy liczą od 23 -30 uczniów), w której nawet uczniowie z programem nauczania specjalnego bardzo dużo wynieśli, bo miałam dla nich czas. Jeszcze w klasie liczącej do 25 uczniów można zrealizować program bez większych uszczerbków dla wiedzy słabszych. To, że klasy przedszkolne i szkolne są tak liczne wynika z oszczędności organów prowadzących i nie służy to przede wszystkim dzieciom i dlatego nie zgadzam się z Tobą - nie chodzi mi o mnie, chociaż właśnie praca w licznych klasach i coraz większe wymagania MEN (pisanie programów, beznadziejne szkolenia, nowe ustawy) doprowadziły do tego, że znalazłam się w szpitalu w wakacje, a teraz jestem na urlopie dla poratowania zdrowia, bo w końcu dopadła mnie depresja. Pewnie to nie zdarzyłoby się, gdybym miała tylko pracę, ale mam też rodzinę, której nie miałam zbyt dużo czasu, wszystko w biegu. Toteż nie mów mi, że tak powinno być, bo Twoja żona jest przemęczona, więc inni też powinni. Twoja żona też powinna mieć komfort w pracy i nie zajmować się tak liczną grupą, czego jej z całego serca życzę.
ździcho / 77.254.232.* / 2011-03-01 18:00

Szczerz współczuję Twojej żonie.

Dziękuję Ci bardzo, ale ona jest dzielna. Nie narzeka, tylko walczy. Kocha dzieci.
Nauczyciel nie jest w stanie
zapewnić odpowiedniej wiedzy słabszym uczniom.

Pisałem już, ze jeżeli nauczyciel chce przekazać swemu uczniowi maksimum wiedzy, musiałby z nim pracować indywidualnie. Już praca z bliźniętami chybia tego celu, raz jedno zostanie w tyle, raz drugie. Poza tym wiedza i umiejętności przydają się tylko po to, by zdać do następnej klasy, a potem nieutrwalane zanikają, bo się ich nie egzekwuje. Egzaminy wstępne do szkół średnich najlepiej zdają spryciarze, co potrafią dobrze sciągać, a nie ci co bazują na tym, co zapamiętali z podstawówki, czy gimnazjum. A jak już się dostaną, to wtedy wytyczną ich sukcesu nie jest stopień ich wiedzy i umiejętności, tylko stopień nepotyzmu nauczycieli (najlepsze stopnie maja pupilki i podlizuchy).
Ja wiem, ze 30 osobowa klasa to taki niby wagon bydlęcy, ale w dzisiejszych czasach własnie taki warunki wyszkolą ucznia, żeby jak dorośnie znalazł swoje miejsce w wyścigu szczurów. Nasze pokolenie miało inny start. Było tyle szkół ile zapotrzebowań na określony zawód. A start dla dzisiejszego osiemnastolatka to koloseum z gladiatorami i dzikimi bestiami wypuszczonymi z klatek. Duża liczebność klasy pomoże jednym odnosić sukcesy na duzym forum, drugich zaś (niestety) przygotuje na godzenie się z porażkami i mniejsze stresy i żale z tym związane. Cest la vie, nic nie poradzimy.

Toteż nie mów mi, że tak powinno być, bo
Twoja żona jest przemęczona, więc inni też powinni.

Nie o to mi chodziło. Wkurza mnie głośne narzekanie tych, co trąbią dookoła: "A mnie jest najgorzej na świecie, bo...(i tu wyliczanka tych co im jest lepiej i dlaczego lepiej niż jemu)". Najgorsze jest to, gdy dla kogoś największą krzywdą w życiu jest sukces kogoś innego. Po prostu szlag mnie wtedy trafia.
Twoja żona też powinna mieć
komfort w pracy i nie zajmować się tak liczną grupą, czego jej z całego serca
życzę.

Dzięki. Wzajemnie. Pozdrawiam.
tesa1959 / 2011-03-01 18:52 / Tysiącznik na forum i pełna kultura

Egzaminy wstępne do szkół
średnich najlepiej zdają spryciarze, co potrafią dobrze sciągać, a nie ci co
bazują na tym, co zapamiętali z podstawówki, czy gimnazjum.

Teraz nie ma egzaminów do średniej szkoły. Liczą się testy gimnazjalne + punkty za oceny z przedmiotów kluczowych dla danej szkoły. W dodatku na egzaminach nie da się ściągać (bywam w komisjach), gdyż uczniowie nic poza długopisem i przyborami nie mogą wnieść na salę.
(najlepsze stopnie maja
pupilki i podlizuchy).

Zgadza się, ale to potem nie przekłada się na wynik egzaminów gimnazjalnych i maturalnych. Mój najmłodszy syn ukończył gimnazjum2006 r. i nie miał świadectwa z paskiem, bo uczył się tylko tego, co go interesuje, a więc matematyki i fizyki. Ponieważ jest bardzo zdolny, z resztą nie miał problemów. Na koniec nie wychodziła mu ocena bdb z matematyki, więc chciał zdawać cały semestr egzaminem na co nie wyraziła zgody matematyczka, która też była wychowawczynią. Nie chcę wchodzić w szczegóły, bo nie miała racji - syn powiedział, że nie kwestionuje jej ocen, bo rzeczywiście dwa sprawdziany napisał słabiej - chciał zdawać. Z egzaminów gimnazjalnych otrzymał najwyższą ilość punktów w klasie i 3 miejsce w szkole (na 7 klas trzecich) - w sumie miał 84 punkty (44 z j. polskiego i 40 z matematyki). Córka sąsiadki, która chodziła z nim do klasy miała świadectwo z paskiem i piątkę z matematyki, a z testów otrzymała w sumie 58 punktów.
W średniej szkole było inaczej. Wychowawczynią też była matematyczka, która ma od lat najwyższy procent zdawanych matur. Tu ocena pokryła się z wynikiem matury. Syn miał przez 3 lata czwórkę, a w ostatnim roku piątkę, a maturę rozszerzoną z matematyki zdał na 84 %
Wkurza mnie głośne narzekanie

Mnie też to wkurza, ale wkurzają mnie też ludzie, którzy zazdroszczą nauczycielom wakacji, 18 godzinnego dnia pracy(nie liczą tego co nauczyciel robi po godzinach dydaktycznych). Trochę ich rozumiem, bo zanim poszłam do pracy w szkole, też nie miałam pojęcia, że to nie 18, ale grubo ponad 40 godzin tygodniowo.
Duża liczebność klasy pomoże jednym odnosić sukcesy na duzym
forum, drugich zaś (niestety) przygotuje na godzenie się z porażkami i
mniejsze stresy i żale z tym związane

MEN zakłada wyrównywanie szans szkół wiejskich i miejskich, uczniów słabych, tworząc klasy integracyjne nawet z uczniami o lekkim upośledzeniu umysłowym, a Ty tu mówisz o hartowaniu ducha. Część wiedzy na pewno wywietrzeje, ale umiejętności zdobyte w szkole pozostaną - umiejętność analizy, syntezy, logicznego myślenia, czytania ze zrozumieniem, a tego nie da się osiągnąć wszystkim w zbyt licznych klasach. To należy się wszystkim. Potrzebna jest reforma nastawiona bardziej na umiejętności niż wiadomości, to fakt, ale powoli to jest egzekwowane.
ździcho / 77.254.232.* / 2011-03-01 21:46

MEN zakłada wyrównywanie szans szkół wiejskich i miejskich

Jak to "zakłada"? Przecież nie ma już szkół wiejskich, zostały polikwidowane co najmniej 10 lat temu. Będą od nowa budowali po wsiach szkoły?? Wątpię, czy MEN zakłada cokolwiek innego niż dalsze cięcia budżetowe. Politykę "wyścigu szczurów" w oświacie rozpoczętą zapędzaniem dzieci do miejskich molochów zapoczątkował jeszcze Andrzej Stelmachowski w pierwszej połowie lat 90 tych i jest ona konsekwentnie realizowana do dziś.
A to o czym piszesz powyżej tylko potwierdza, to o czym pisałem wcześniej czyli o celowym odsiewie słabszych od najmłodszych lat. Słabe testy gimnazjalne z góry skazują człowieka albo na bezrobocie albo na pracę fizyczną. Nie sądzę, by państwu było na rękę wyrównywanie szans, dla gospodarki najbardziej opłacalna była likwidacja powszechnego obowiązku edukacji i myślę,ze ku temu właśnie MEN będzie zmierzał. Skończy się ostatecznie na obowiązku nauki w klasach 0-III.
tesa1959 / 2011-03-01 22:21 / Tysiącznik na forum i pełna kultura

Przecież nie ma już szkół wiejskich, zostały
polikwidowane co najmniej 10 lat temu.

Są wiejskie szkoły - ja w takiej pracuję. Z moją gminą miejską sąsiadują dwie gminy wiejskie, gdzie też są szkoły podstawowe i gimnazja. Tam skąd pochodzę (Podlasie) niewiele jest miast, a większość to gminy wiejskie. Wierz mi, że start młodzieży wiejskiej jest o wiele trudniejszy niż w miastach, gdyż rodzice w większości są na takim etapie wykształcenia, że nie są w stanie pomóc dziecku z kl. IV. W dodatku dzieci maja więcej obowiązków związanych z prowadzeniem przez rodziców gospodarstwa.
A to o czym piszesz powyżej tylko potwierdza, to o czym pisałem
wcześniej czyli o celowym odsiewie słabszych od najmłodszych lat.

ale pisałeś
Od lat 90 tych udowodniono jednak, ze 30 osobowe grupy da się
uczyć, mało tego - dziecko szybciej się usamodzielnia wiedząc, ze ma 29 osobową
konkurencję, wiedząc, że jak się nie zgłosi teraz, to drugiej szansy już nie
otrzyma.

a to niekoniecznie dotyczy każdego ucznia. Nie powinno się szkolić życiowych nieudaczników, a według założeń MEN (i to jest słuszne, ale niełatwe do zrealizowania w zbyt licznej klasie) każde dziecko ma odnieść sukces w szkole na miarę swoich możliwości, co jest analizowane na podstawie testów po VI klasie i porównuje się z egzaminami gimnazjalnymi. Nie wiem jak to jest w innych szkołach, gdzie są gimnazja oddzielnie, ale u mnie tak jest, bo mamy zespół pod jedną dyrekcją.
Nie sądzę, by państwu było na rękę
wyrównywanie szans, dla gospodarki najbardziej opłacalna była
likwidacja powszechnego obowiązku edukacji i myślę,ze ku temu właśnie
MEN będzie zmierzał. Skończy się ostatecznie na obowiązku nauki w
klasach 0-III.

Myślę, że do tego nie dojdzie i na szczęście wszystkich okażesz się złym prorokiem. Już Wałęsa chciał tworzyć pięcioklasowe szkoły podstawowe (nic wtedy nie mówiło się o obowiązkowych gimnazjach.
ździcho / 77.254.232.* / 2011-03-01 22:55

Tam skąd pochodzę (Podlasie) niewiele jest miast, a
większość to gminy wiejskie.

No tak. Faktycznie. To tłumaczy istnienie szkół wiejskich. I być moze nie sa one nawet zagrożone likwidacją. Nie siedzę w temacie po prostu.

Wierz mi, że start młodzieży
wiejskiej jest o wiele trudniejszy niż w miastach, gdyż rodzice w
większości są na takim etapie wykształcenia, że nie są w stanie
pomóc dziecku z kl. IV.

Nie tylko. Na wsiach jest mniejszy dostęp do taniego internetu, tam nie podłączysz się do kablówki, trzeba mieć własny modem. Jak ktoś nie ma, to jego dziecko będzie miało z informatyki tylko ocenę dopuszczającą, bo zostaje w tyle.
każde dziecko
ma odnieść sukces w szkole na miarę swoich możliwości, co jest
analizowane na podstawie testów po VI klasie i porównuje się z
egzaminami gimnazjalnymi.

Utopia. Niby każde na miarę SWOICH możliwości, a za trzy błędy ortograficzne dostaje się pałę. I tak wszystko potem weryfikują wskaźniki liczbowe. To będzie sukces dziecka w jego własnym mniemaniu, a potem dostanie bolesną piąchę w nos, gdy jego wskaźnik liczbowy wyników z gimnazjum będzie za niski by dostać się do szkoły średniej. To tylko takie mydlenie ze strony MEN. Nie jestem nauczycielem, ale wiem, ze wyścig szczurów zaczyna się już od zerówki. Szkoła to hodowla olimpijczyków i odsiew nieudaczników (polecam film "Purpurowe rzeki").
ale pisałeś
Od lat 90 tych udowodniono jednak, ze 30 osobowe grupy da się
uczyć,

Pisałem to w tym sensie, że NAUCZYCIEL jest w stanie to ogarnąć. Nie pisałem, że to dobrze robi dzieciom (bo nie robi). Miałem na myśli to, ze wtedy maja bezpośredni kontakt z brutalnością życia już od najmłodszych lat, a to ich uczy obrony przed nią na przyszłość.
na szczęście wszystkich okażesz
się złym prorokiem.

Też bym życzył tego sobie i innym, ale niestety mam czarne myśli w tej kwestii. Edukacja niestety nie jest resortem zarabiającym samym na siebie. Do niej trzeba dokładać, więc będzie się ją sukcesywnie likwidowało. Ale powtarzam: Oby nie!
tesa1959 / 2011-03-01 23:12 / Tysiącznik na forum i pełna kultura

Do niej trzeba dokładać, więc
będzie się ją sukcesywnie likwidowało.

Władze wiedzą, że to inwestycja, która zyski zacznie przynosić po latach, ale wybierają te dziedziny, gdzie zyski są natychmiast.
Utopia. Niby każde na miarę SWOICH możliwości, a za trzy błędy
ortograficzne dostaje się pałę

Teraz za pięć.
To będzie sukces dziecka w jego własnym
mniemaniu, a potem dostanie bolesną piąchę w nos, gdy jego
wskaźnik liczbowy wyników z gimnazjum będzie za niski by dostać
się do szkoły średniej

Nie masz racji, bo jeśli nauczyciel będzie zauważał te małe sukcesy, to to dziecko zacznie wierzyć w swoje możliwości i będzie więcej pracowało. Nie chodzi o zawyżanie ocen, tylko o wskazanie: popatrz, przedtem tego nie umiałeś, a teraz poszło Ci całkiem dobrze. Wiem co mówię. Mój syn ma kolegę, z którym chodził do technikum. Kolega osioł nie z tej ziemi z matematyki - dopuszczający. Zamarzyło mu się zdawanie matury rozszerzonej z matematyki - nauczycielka nie rozumiała tej decyzji. Chłopak oczywiście nie widząc sukcesów, nie przykładał się do nauki. Mój syn zaproponował mu pomoc i praktycznie zmusił go do nauki.. Kolega maturę zdał średnio, na studia się nie dostał, bo miał za mało punktów o 2%, ale trafił na listę rezerwową i studiuje, bo zwolniło się miejsce. Ciężko mu idzie, ale stara się, haruje jak wół, bo osiągnął sukces i mówi, że to tylko dzięki mojemu synowi, że jest wdzięczny. Nie mów mi więc, że to utopia.
ździcho / 77.254.232.* / 2011-03-01 23:28

to inwestycja, która zyski zacznie
przynosić po latach

Nie będzie przynosić żadnych zysków. W Polsce polikwidowano i zdefraudowano wsystkie strategiczne finansowo zakłady przemysłowe, zatrudnia się konstruktorów i inżynierów budowlanych z Chin i z Korei. W Polsce kształci się tylko prawników, ekonomistów, lekarzy, nauczycieli oraz marketing. Żadni z nich nie przyniosą gospodarce widocznych zysków. Oni (oprócz nauczycieli) obłowią się sami.

Nie masz racji, bo jeśli nauczyciel będzie zauważał te małe
sukcesy, to to dziecko zacznie wierzyć w swoje możliwości

Do czasu. MEN wymyśliło coś takiego jak rankingi szkół (zapewne w celu likwidacji tych z najsłabszymi wynikami) i dyrekcje będą obliczać średnie całej szkoły po to by je wysłać na ranking. Ta sytuacja zmusza nauczyciela, żeby ciągnął tych najzdolniejszych w celu wyśrubowania tej średniej, a tych słabszych pozostawił samym sobie. Wtedy nauczyciel ze dwa trzy razy tego słabszego dowartościuje a potem go zostawi, lub będzie fałszował oceny nieadekwatnie do umiejętności. I znowu koło zatoczyło się do wyścigu szczurów...
Zamarzyło mu się zdawanie
matury rozszerzonej z matematyki

itd. Myślę, ze są to pojedyncze przypadki. Andrzej Radek. Kropla w morzu.
tesa1959 / 2011-03-01 23:38 / Tysiącznik na forum i pełna kultura

będzie fałszował
oceny nieadekwatnie do umiejętności. I znowu koło
zatoczyło się do wyścigu szczurów...

Zafałszowane oceny nie potwierdzą się w egzaminach końcowych, a taką analizę też wysyła się do kuratoriów. Szkoły, nawet mające uczniów o niezbyt wysokich ocenach, ale widocznych sukcesach adekwatnych do ocen wynikach testów są postrzegane jako dobre szkoły (analizuje się poszczególnych uczniów, nie tylko całościowo szkoły czy klasy i wychodzi czy jest sukces czy porażka).
itd. Myślę, ze są to pojedyncze przypadki. Andrzej
Radek. Kropla w morzu.

Może pojedyncze, ale ukazujące, że praca z takim uczniem prowadzi do sukcesu. I na tym powinno się opierać.
Idę już spać. Pozdrawiam. Dobranoc. Ewentualną odpowiedź przeczytam jutro.
ździcho / 62.244.149.* / 2011-03-02 08:55

a taką analizę też wysyła się do kuratoriów.

Jaką analizę??? Jak udowodnić, ze ocena została zafałszowana? Zawsze przecież można powiedzieć, ze uczeń nic w domu nie robił, DLATEGO SIĘ OPUSCIŁ.

widocznych sukcesach

A w jaki sposób wizytator te sukcesy zauważy jak nie przez cyferki w rubrykach jedynie?

ukazujące, że praca z takim uczniem
prowadzi do sukcesu.

Ależ oczywiście ze tak! Tylko powiedz to pani Hall, która zajmuje się jedynie grzebaniem w karcie nauczyciela, a nauka i uczniowie obchodzą ja niewiele lub nawet wcale.
I na tym powinno się opierać.

Nie powinno się dyskutować o tym, co powinno być, a co nie powinno być..:) Dyskutuje się o tym , co JEST.
tesa1959 / 2011-03-02 11:51 / Tysiącznik na forum i pełna kultura

Jaką analizę??? Jak udowodnić, ze ocena została
zafałszowana?

Jeżeli ocena na świadectwie jest dużo wyższa niż wynik testów, widać czarno na białym, że ocena została zawyżona. I o tym mówią cyferki w rubrykach. Wyniki testów przychodzą do szkoły już po wystawieniu ocen, więc nie można już np. obniżyć oceny, a nauczyciel wystawiając ocenę nie wie jak uczeń napisał test.
Tylko powiedz to pani Hall,
która zajmuje się jedynie grzebaniem w karcie
nauczyciela, a nauka i uczniowie obchodzą ja niewiele
lub nawet wcale.

I tu jest pies pogrzebany.
Dyskutuje się o tym , co JEST.

Bez sugestii, jak powinno być, dyskusja o tym co jest nie jest dyskusją.
ździcho / 62.244.153.* / 2011-03-02 16:56

Jeżeli ocena na świadectwie jest dużo wyższa niż wynik
testów, widać czarno na białym, że ocena została
zawyżona.

Oczywiście, że widać czarno na białym, ale mówisz o ocenie ze świadectwa KOŃCOWEGO w porównaniu z wynikiem testów. Jednakże takie manewry nie zostaną odkryte gdy uczniowi klasy III wystawi się zawyżoną ocenę, a z tego co wiem to w czwartej uczy juz ktoś inny, przedmioty są inne i wiele wiadomości z okresu nauczania blokowego I-III idzie psu na budę (wiem, bo mam dzieci) a jak coś ma swoją kontynuację, to zawsze można wybrnąć stwierdzeniem, ze albo uczeń nic nie robił w domu, albo właśnie osiągnął pułap swoich możliwości (nie muszę być nauczycielem, by to zauważyć, wystarczy, ze regularnie chodzę na wywiadówki).

Bez sugestii, jak powinno być, dyskusja o tym co jest
nie jest dyskusją.

Oczywiście masz rację (do czego doszedłem po dłuższym namyśle).
tesa1959 / 2011-03-02 18:14 / Tysiącznik na forum i pełna kultura

, ale mówisz o
ocenie ze świadectwa KOŃCOWEGO w porównaniu z wynikiem

Tak, tylko ja mówię o ocenie na koniec VI kl. SP i III G, a te analizuje się z wynikami egzaminów - testów końcowych niezależnie czy uczniowie pozostają w gimnazjum w tej samej szkole czy też idą dalej.W nauczaniu początkowym jest trochę inaczej - uczeń ma czas na wyrównanie poziomu przez następne trzy lata, do ukończenia szkoły podstawowej
ździcho / 77.254.254.* / 2011-03-02 20:48

W
nauczaniu początkowym jest trochę inaczej

Właśnie to mnie interesuje. Szerokie pole do manewrowania ocenami. W klasie I -szej Jaś Kowalski literki mieści w linijkach najlepiej w klasie. Najładniej rysuje szlaczki. Czyta najpłynniej, najwyraziściej, najpiękniej. W klasie III - ciej dokładnie jak wyżej. Tyle, że nie rozumie tego co czyta, a co za tym idzie, nie potrafi rozwiązać SAMODZIELNIE żadnego zadania tekstowego z matematyki (to robi tata, mama w domu). Jednakże nadal jest prymusem, bo TEN SAM wychowawca prowadzi go od klasy I - szej do III -ciej i się PRZYZWYCZAIŁ do najwyższych ocen jakie mu wystawiał przez trzy lata. W klasie IV Jaś Kowalski okazuje się głąbem, który ma ładne, kształtne pismo, czyta pięknie wyraziście i ni w ząb nie rozumie, że mnożenie to dodawanie tych samych składników. Wszyscy zaskoczeni, co się stało?!


uczeń ma
czas na wyrównanie poziomu przez następne trzy lata

Poziomu CZEGO??!!??!!??!! Czy kiedykolwiek Ministerstwo Edukacji łaskawie raczyło to sprecyzować?! Pewnie odpiszesz, że toczy mnie zazdrość o oceny mego dziecka. A tak. Tępy Jaś Kowalski przez trzy lata (I - III) przebijał ją ocenami nałeb, Do klasy V-tej Jaś Kowalski promocji nie otrzymał (żal mi go - w ciągu jednego roku wychwalania zamieniły się w utyskiwania i litość). Czy takie sytuacje nie stwarzają okazji do manipulacji ocenami, po to by wyśrubować średnią do rankingu szkół?
tesa1959 / 2011-03-02 21:43 / Tysiącznik na forum i pełna kultura
W szkole, w której uczę, nie zauważyłam aż takiego faworyzowania uczniów. Nauczyciele I-III zauważają zdolności tych, którzy są zdolni i problemy tych mniej zdolnych a piszących kształtne literki. Nie oznacza to, że są w 100 % obiektywni, np. jedna z nauczycielek pracuje tylko ze zdolnymi, całą resztę zostawiając samą sobie, tak, że cofają się nawet w czytaniu z poziomu zerówki. Przykro mi, że Twoja córka trafiła na pseudo nauczyciela, bo jeżeli nauczyciel w I - III nie zauważa, że Jaś Kowalski jest tępy, to znaczy, że ona też nie jest bystra.
W czasie nauki w szkole podstawowej mojej trójki też zdarzały się niesprawiedliwości, ale na szczęście udawało mi się moim dzieciom wytłumaczyć taki stan rzeczy. Właściwie to moi synowie nie mieli problemu z tym, że im zaniżano oceny, raczej mieli pretensje, że innym zaniżano wobec nich. Córka natomiast w IV klasie bazowała na osiągnięciach starszego syna i jej raczej zawyżano oceny, bo "przecież niemożliwe, aby siostra wzorowego ucznia też nie była wzorowa". Nawet kiedyś usłyszałam z ust nauczycielki: Krzyś tak dobrze się uczy, więc Karolina też jest bardzo dobra. Musiałam jej (nauczycielce) wytłumaczyć, że jest inaczej, i że ma traktować córkę tak, jak na to zasługuje, a nie stawiać jej oceny syna. Córka uczyła się przeciętnie, nie była tak zdolna, a przy tym leń.Dopiero w połowie średniej szkoły wzięła się do roboty i zdała maturę grubo ponad moje oczekiwania i skończyła nawet studia. Dziecku trzeba wytłumaczyć, że ocena nie jest najważniejsza, ale to co umie. Wbrew pozorom dzieci potrafią to zrozumieć, zwłaszcza, że teraz poziom wiedzy i umiejętności pokazują wyniki testów na zakończenie szkoły podstawowej, gimnazjum czy też matura.
Czy
takie sytuacje nie stwarzają okazji do manipulacji
ocenami, po to by wyśrubować średnią do rankingu szkół?

Nie, bo ranking szkół jest prowadzony z zakresu wiadomości po kl. VI i III G, a te testy są zaszyfrowane i sprawdzane często przez nauczycieli z drugiego końca Polski. Te wyniki dopiero się liczą i jeżeli nie pokrywają się z ocenami na świadectwie (wyniki przychodzą po wystawieniu ocen) to znaczy, że w danej szkole nauczyciele zawyżają oceny. Moja dyrektorka bardzo dba o to, aby nie zawyżano ocen, robi analizy i jeśli wyniki mocno się różnią, nauczyciel odczuwa to w dodatku motywacyjnym (poza reprymendą).
ździcho / 62.244.153.* / 2011-03-03 09:37

Przykro mi, że Twoja córka trafiła na pseudo
nauczyciela, bo jeżeli nauczyciel w I - III nie zauważa,
że Jaś Kowalski jest tępy, to znaczy, że ona też nie
jest bystra.

Kto nie jest bystry (chodzi o ostatnią myśl po przecinku)? Pytam, bo troszkę mnie ukłuło - Chodzi o moją córkę?

Nie, bo ranking szkół

itd...No to już teraz kapuję. Pozdrawiam.
tesa1959 / 2011-03-03 09:43 / Tysiącznik na forum i pełna kultura

e Jaś Kowalski jest tępy, to znaczy, że ona też nie
jest bystra.

nauczycielka, oczywiście. Pisałam późno i być może zastosowałam skrót myślowy. Przepraszam.
Botycki / 83.7.21.* / 2011-03-01 12:05

Jak ktoś potrafi
dać sobie radę z 30-toma, to niech nie skamle, ze nie da sobie rady z 40-toma.

To posiedź sobie młotku jeden cztery razy w tygodniu do 3 rano nad 40 wypracowaniami z języka polskiego i 40 sprawdzianami z historii, a potem wstań o 6:00 żeby pójść na ósmą do pracy to wtedy pogadamy.
asddas / 91.216.51.* / 2011-03-01 10:31
Rozumiem, że Tobie nie przeszkadzało by aby Twoje dzieci dojeżdzały do szkoły gimbusem po 40 km w jedna stronę i uczyły się w 40 osobowych klasach?
ździcho / 62.244.149.* / 2011-03-01 10:39
Moje dzieci uczyły się w 30 osobowych klasach a dojeżdżały tylko 15. Ale czy miały do szkoły na 8:00 czy na 10:40 to i tak jechały do szkoły o 6:30 a na zajęcia dydaktyczne czekały w swietlicy. Do domu wracały o 15:30 naweet gdy miały 3 lekcje danego dnia. Codziennie po 8 godzin na nogach i jakoś nie umarły. Wyrosły na sumienne i pracowite dziewczyny.

gimbusem

dzisiaj ludzie maja samochody osobowe.
asddas / 91.216.51.* / 2011-03-01 12:49
Nie wszyscy mają samochody osobowe. Problem nie leży w mieście tylko u osób mieszkających na wsi. To, że Twoje dzieci tak miały to wcale nie znaczy że reszta ma miec tak samo. A to że klasy były 30 osobowe to żaden plus a raczej duży minus.
ździcho / 77.254.232.* / 2011-03-01 16:44

Problem nie leży w mieście tylko u osób
mieszkających na wsi.

A własnie jest dokładnie na odwrót. Na jednego mieszkańca miasta przypada 1samochód osobowy, a na mieszkańca wsi - minimum TRZY. Jedni to rolnicy, a drudzy przywożą je z saksów. Jak ktoś na wsi nie ma samochodu osobowego, to tylko emeryci, renciści i ludzie starsi wiekiem. A to dlatego, że ich nie potrzebują, bo syn lub córka zawsze do kościoła w niedzielę podrzuci. Nie wierzę w to, żeby wiejska rodzina w wieku prokreacyjnym (20-40 lat) miała mniej niż 2 samochody na podwórku. I nie są to bynajmniej kaszlaki 125p tylko meśki, beemki, audice lub bryki z napędami na cztery koła itp. Mieszkańcy wsi nie potrzebują żadnych gimbusów.
ździcho / 62.244.149.* / 2011-03-01 10:12

na jednego nauczyciela w Polsce przypada 10,5 ucznia,

A powinno 30. Poza tym pensum "przy tablicy" powinno wynosić 26 , a nie 18 godzin. Nie chrzań pan panie Broniarz, ze się nie lenią.
tesa1959 / 2011-03-02 18:24 / Tysiącznik na forum i pełna kultura
Dlaczego 26? Bo w przedszkolu, bibliotece i świetlicy jest tyle? Tylko, że tam nie ma opracowywania sprawdzianów na różne poziomy nawet w jednej klasie, sprawdzanie ich, sprawdzanie zeszytów, pisania programów dostosowanych dla poszczególnych uczniów i wdrażania ich, wycieczki organizowane są w ramach zajęć (w szkole przeważnie w soboty, chyba że tematyczne) no i przygotowanie do zajęć zajmuje mniej czasu w domu (można też zrobić pomoce w czasie pracy, gdy np. dzieci bawią się lub leżakują.
Myślę, że pensum nauczycieli, bibliotekarzy, przedszkolanek,świetlicowych ktoś na kiedyś ustalił na jakiejś podstawie, a nie dla własnego widzi mi się. A Na marginesie - nauczyciele od ubiegłego roku mają pensum 19 godz, a od tego roku 20. Te dwie godziny są w ramach wynagrodzenia (a więc za friko)i przeznaczone są na obowiązkowe zajęcia pozalekcyjne.
ździcho / 62.244.153.* / 2011-03-03 09:34

Dlaczego 26? Bo w przedszkolu, bibliotece i świetlicy jest tyle?

Właśnie dlatego, ale...
opracowywania sprawdzianów na różne poziomy nawet w jednej klasie, sprawdzanie ich,
sprawdzanie zeszytów, pisania programów dostosowanych dla poszczególnych uczniów i
wdrażania ich, wycieczki organizowane są w ramach zajęć (w szkole przeważnie w soboty,
chyba że tematyczne) no i przygotowanie do zajęć

Piszesz zapewne o polonistach i matematykach. Ale taki plastyk, muzyk, wuefista, przyrodnik odbębni swoje 18 godzin przy tablicy, a w domu leżakowanie, bo nic do roboty nie ma. I ci właśnie powinni pracować po 26 godzin przy tablicy.
tesa1959 / 2011-03-03 09:42 / Tysiącznik na forum i pełna kultura


Piszesz zapewne o polonistach i matematykach. Ale taki plastyk, muzyk, wuefista,
przyrodnik odbębni swoje 18 godzin przy tablicy, a w domu leżakowanie,

Plastyka i muzyka zwykle jest dodatkowym przedmiotem nauczanym przez np. polonistę czy innego nauczyciela. Tych godzin jest tak mało, że tylko w największych szkołach uzbiera się etat. Przyrodnik, jak każdy polonista musi przygotować się do lekcji, opracowywać sprawdziany na różnych poziomach itp.
helmut45645 / 194.242.62.* / 2011-03-01 10:10
Hall przeprowadzi badania za 130mln zł i dojdzie do wniosku że polskie bahory mają iść nie od 5 ale od od 4 roku życia do szkoły. W końcu GW nie raz pisała że polscy rodzice tylko piją, biją i gwałcą swoje dzieciaki. Lepiej jak naszybcie dać postawowe wykształcenie by mogli pracować od 16 roku życia w Niemczech na zmywaku, he, he, he
Cr / 83.29.251.* / 2011-03-01 15:28
Lepiej żeby zostały nauczycielami i opowiadały bzdury o tym, że szkoła to utrata dzieciństwa, a praca to nieszczęście, a 8 godzin dziennie grozi pracoholizmem.
ździcho / 62.244.149.* / 2011-03-01 10:29

Lepiej jak naszybcie dać
postawowe wykształcenie by mogli pracować od 16 roku życia w
Niemczech na zmywaku, he, he, he

I bardzo dobrze. Mniej będzie huligaństwa i wandalizmu. Wazne tylko by swoje dochody wykazywały w polskich urzędach skarbowych.
www.iar.pl / 77.254.253.* / 2011-03-01 09:46
Tak działa Ministerstwo Edukacji Narodowej:
http://iar.pl/aktualnosci/2011-02-12_Komentarz_do_projektu_rozporzadzenia_MEN_z_2011-01-31.html
http://iar.pl/aktualnosci/2010-01-26_Rozporzadzenie_MEN_niezgodne_z_ustawa_KN.pdf
http://iar.pl/aktualnosci/2010-05-27_Wplyw_struktury_kadry_nauczycielskiej_na_wysokosc_subwencji_oswiatowej.pdf
http://iar.pl/aktualnosci/2010-11-25_Bon_oswiatowy_barbarzyncy.pdf
http://iar.pl/aktualnosci/2010-12-27_Rozporzadzenie_o_sposobie_podzialu_subwencji_oswiatowej_w_2011.html
inne opracowania www.iar.pl

Tak działają służby państwowe:
http://iar.pl/aktualnosci/2011-01-28_Komentarz_do_wystapienia_RIO_w_sprawie_jdu.html

Taki są wyniki w nauczaniu:
http://iar.pl/294/index.html
http://iar.pl/aktualnosci/2010-12-05_Poparcie_wyborcow_a_wyniki_ich_pociech_w_nauce.html

Miłej lektury życzę.
skomentuj

Najnowsze wpisy