Forum Forum pracyPraca za granicą - opinie

Podatek płacony dziećmi

Podatek płacony dziećmi

skomentuj
MK / .* / 2005-03-31 13:21
Komentarze do wiadomości: Podatek płacony dziećmi.
Wyświetlaj:
Malgorzata M / .* / 2005-04-14 22:16
Witam, nie ze wszystkim moge sie tu zgodzic. Wydaje mi sie, ze najbardziej liczne rodziny wcale nie sa wsrod tych, ktorych stac na placenie tego "podatku" lecz wlasnie rodziny ubogie, z mniejszych miast, z grup mniej wyksztalconych. Po drugi czy w stwierdzeniu ze kraje Unii skonczyly juz niz i teraz zaczela rosnac liczba urodzen wzial Pan pod uwage, ze to glownie rosna urodzenia wrod emigrantow z krajow afryki i Bliskiego Wschodu, ktorzy juz uzyskali status obywatela UE? Warto to wziac pod uwage. Jednak zgadzam sie ze Panstwo nie prowadzi polityki prorodzinnej wystarczajaco wspierajacej rodziny wielodzietne oraz kobiety, ktore chca podjac prace/kontynuowac ja, po urlopie macierzynskim.
Jacek / .* / 2005-04-14 07:16
Problem widziany jednostronnie. Ci, którzy nie decydują się na dużą liczbę dzieci i robią kariery, płacą duży podatek dochodowy w szczególności ze względu na progresję tego podatku. W ten sposób siłą rzeczy nie pytani - dopłacają do wydatków tych, którzy realizują swoje potrzeby posiadania większej ilości dzieci. Temat nie jest prosty i powinno się go rozpatrywać w wielu płaszczyznach. Można się zastanowić nad innymi instrumentami pozwalającymi wpływać na zmieniający się w kierunku bardziej konsumpcyjnym model rodziny. Tak czy inaczej problem starzenia się społeczeństwa jest bardzo poważny i dobrze byłoby, aby Państwo przedsięwzięło zdecydowane działania w tym zakresie. Rządy zmieniają się szybko, a w kwestiach demograficznych potrzebne jest planowanie na kilkadziesiąt lat wprzód.Sposób widzenia tematu przez autora oceniam jako bardzo interesujący i artykuł w istotny sposób zweryfikował moje poglądy.
V / .* / 2005-04-15 12:27
A ja akurat wolę, aby państwo w sprawach mojej rodziny nic nie planowało. Rodzina to jest moja sprawa i nic innym do tego. Państwo ma mi tylko nie przeszkadzać. a na razie to bardzo dużo przeszkadza.
Andrzej / .* / 2005-04-07 12:04
Czytam te wszystkie komentarze i myślę ,że jestem głupi bo myślę inaczej a jeśli nie to żyje w kraju w,którym żyć nie powinienem.To czy ktoś ma dzieci lub nie to chyba nie zależy od pieniędz tylko od niskiej bądz je braku kultury rodziny w Polsce.Przyglądam się ludziom tak zwanym rodziną w sklepach, kinach ,kościołach ,restauracjach itd.Widzę rodzinę jako żródło jakiegoś zniewolenia ,ograniczenia braku jakiejś większej kultury.Rządy dzieci i kobiet a często i starców w postaci rodziców.Jeśli dziecko jest kojarzone z rodziną to spróbujmy jeśli do tej pory nikomu się nie udało zmienić najpierw kulturę rodziny a uwierzcie mi że będą rodzić się dzieci, które też będą chcieć mieć dzieci.
rk / .* / 2005-04-08 23:40
ciekawe ile dzieci ty masz? w jaki sposób ty sam rozwijasz kulturę rodziny? ja mam dwójkę dzieci i dobrze wiem ile one kosztują. Prawda jest taka, że utrzymanie rodziny: przedszkola zabawki, ubranka i inne duperelki kosztują ok. 500-1000zł miesięcznie na dziecko. Biada temu komu dziecko choruje... trzeba wtedy dorzucić 200-300zł miesięcznie na lekarza i leki... przecież na dziecku się nie oszczędza. A wakacje? też płacisz za dziecko powyżej 3 lat...Efekt jest taki, że w naszym kraju najlepiej być młodym i bezdzietnym. Po co dzieci? Tracisz tylko nerwy, pieniądze a twoi koledzy/koleżanki robią karierę, spędzają wakacje w ciepłych krajach, narty w Austrii... Kobieta zachodząc w ciąże ma wyjęte 2 lata z życia: 9 miesięcy ciąży + rok wychowania dziecka (opiekunka przecież kosztuje krocie a jak oddasz do żłobka to dziecko będzie chorowało więc tak czy siak skończysz na opiekunce...) Z tego co piszesz wynika że nie masz dzieci... chyba lepiej pisać o własnych doświadczeniach a nie teoretyzować.pozdr, RK
J-V / .* / 2005-04-07 14:01
Bardzo celna uwaga, "kultura rodziny" o której pisze Andrzej, jest pewnie najbardziej skutecznym czynnikiem przyrostu naturalnego. Ale od ekonomii nie można się odrywać, istnieje w naszym kraju wiele konkretnych przeszkód "systemowych" utrudniających rozwój rodziny i właśnie tym się tutaj zajmujemy, w końcu to portal money.pl. Przy okazji co do uwag Zioma o Zusie to co do zasady zgoda, tylko że nie wiem czy warto czekać, aby system sie sam zawalił. Są różne obliczenia kiedy ZUS stanie się niewypłacalny, ale nawet jeśli stanie się niewypłacalny, to czy sie zawali? Obawiam się, że ta instytucja tak tkwi głęboko w świadomości społ., że będzie się do niego po prostu pompować coraz więcej, być może zwiększająć składki. Ale warto o tym mówić, by nie tracić energii na naprawdę nieistotne sprawy jak np. tzw. "prorodzinny system podatkowy" bo to w istocie lewacka w duchu inzynieria społ. - cele inne, środki te same. Warto skupic się na istotnych sprawach, a ZUS to BARDZO ISTOTNA SPRAWA.
zioma / .* / 2005-04-08 02:17
Jak donosi dzisiejsza "Rzeczpospolita", Rada Europy prognozuje, ze przy obecnych wskaznikach demograficznych nasz kontynent straci 20% swojej ludnosci w ciagu kolejnych piecdziesieciu lat. W Europie Wschodniej spadek ten ma byc o wiele bardziej drastyczny. W naszym regionie ludnosc zmniejszy sie o jedna trzecia. Podobna przyszlosc wrozy nam ONZ. Kraj w ktorym zyjemy wraz z panstwami sasiednimi ma sie stac jedna wielka wymieralnia. W tym ogromnym domu starcow stwierdzenie o "cywilizacji smierci" zacznie nabierac zbyt doslownego znaczenia. Trzeba wiec zaczac walczyc i to najlepiej od zaraz. Malo kto pamieta, ze po wojnie Polska oferowala dosyc pokazne sumy osobom wychowujacym dzieci. Rekompensowalo to w pewnym stopniu zabojcze dzialanie systemu emerytalnego, ktory wykancza rozrodczosc. Niestety, w miare gdy spostrzezono, ze forsy w kasie jest co raz mniej, pomoc panstwa dla dzieci byla coraz bardziej redukowana. Prawdziwym jednak ciosem byl system podatkowy wprowadzony po roku 1989, ktory nawet nie probowal niwelowac niszczycielskich skutkow ZUS-u dla demografii. Mimo, ze bardziej doswiadczone kraje juz od dawna przepompowuja pieniadze w strone dzieci uzywajac do tego roznych metod (w tym zmniejszenie podatkow rodzicow), to u nas niektorzy nawet nie wiedza, ze zmierzamy predko ku przepasci. Powyzszy artykul jest o tyle dobry, ze sygnalizuje problem. Miejmy nadzieje, ze wkrotce nikt nie bedzie mogl twierdzic, ze: "nic nie wiedzialem o tych prognozach". Sytuacja jest tragiczna i trzeba dzialac. Kierunek obrany przez autora nie jest zly. Kazda transfuzja kasy w strone dzieci rekompensuje jakos fatalne skutki dzialania ZUS-u. Oczywiscie, nalezy zrobic wiecej. Opisana powyzej propozycja jest jednak na tyle wazna, ze jak wiemy z gazet, zostala juz przedstawiona w sejmie. Tak wiec jesli nie udzielimy jej poparcia, to moze to zostac odebrane jako pogodzenie sie Polakow z tym ze wymra no i kwita. Z drugiej strony, poparcie dla takiego rozwiazania wykaze zainteresowanie sprawa i da nadzieje na dalszy rozwoj sytuacji.
J-V / .* / 2005-04-06 13:03
Problem istnieje, tylko akurat nie w dziedzinie prawa podatkowego. Jak w ogóle mozna mowić, że VAT dyskryminuje rodziny? VAT "dyskryminuje" wszystkie wydatki - nie tylko na dzieci, ale też, przepraszam za brutalność, na wódkę, szlugi, samochody itp. Jest NORMALNE, że osoby decydujące się na dzieci MUSZĄ zrezygnować z części "luksusów" na rzecz dzieci, być moze zamiast na wakacje do Hiszpanii trzeba będzie jechać na wieś do dziadków... Poza tym, jezeli dzieci korzystają z usług publicznych - szkoły, szpitale itp. to kto więcej za to płaci? Ten co ma 5 dzieci, czy ten co ma jedno? System podatkowy generalnie zabiera za dużo, ale wszystkim, a nie tylko rodzinom wielodzietnym! A problem z niską dzietnością to nie podatki, a ZUS! Dzieci są gwarancją, że na starość bedzie sie mial kto człowiekiem zająć, jezeli bedzie to robic państwo, to ten naturalny czynnik upada. Tylko żeby zaatakować cały państwowy system ubezp. społ. trzeba mieć, pardon, jaja... A tak to proponujecie iście socjalistyczną inzynierię społeczną przy pomocy prawa podatkowego. Nieładnie...
Prosiek / .* / 2005-04-12 13:50
NORMALNE to jest jak, bez względu na to czy masz dzieci czy ich nie masz, twój poziom życia zalezy wyłacznie od Twoich zarobków i tego jak nimi rozporządzasz! Rodzice nie powinni MUSIEĆ rezygnować z "luksusów", bo niby z jakiej racji? Rezygnować z luksusów muszą ludzie którzy mało zarabiają lub za dużo wydają i zaczyna im nie starczać....Dlaczego z dzieckiem na wieś a nie do Hiszpanii? To jakas paranoja!!! Wyraźnie nie masz dzieci :pA co do "wykorzystania" usług publicznych versus wysokości opłat, to może nie zauważyłeś, ale póki co to wysokość opłat nie zależy od wykorzystania tylko od zarobków... I ja, choć od ponad 10 lat nie byłam w państwowej służbie zdrowia, ani nie mam dziecka w wieku szkolnym, co miesiąc oddaję bardzo duży kawał swoich zarobków na te cele...I wreszcie, jaka socjalistyczna inżynieria???? Dajmy podatek liniowy (bez samotnych rodziców, czy wspólnego rozliczania), do tego kwotę wolną od podatku na członka rodziny (do odliczenia tylko przez 1 z rodziców, lub po 50% jeśli oboje chcą skorzystać). Wypromujmy dzieci poprzez obniżenie VAT na artykuły dziecięce. Dzieci to nie luksus, tylko konieczność w tym kraju!
zioma / .* / 2005-04-06 20:59
System swiadczen emerytalnych zostal wprowadzony na masowa skale przez Stany Zjednoczone Ameryki w celu wyjscia z wielkiego krachu gospodarki kapitalistycznej. Mimo, ze wyjscie z zalamania umozliwila dopiero wojna, to system emerytalny przyjal sie w wielu innych krajach. Niestety, z fatalnym skutkiem. Od samego poczatku byl on bowiem uzywany nie do tego aby zapewnic obywatelom spokojna starosc, lecz jako dodatkowe zrodlo opodatkowania. Niebyloby w tym nic zlego, kazdy przeciez powinien placic na utrzymanie swoich starszych rodzicow, ktorzy nie moga juz pracowac. Na nieszczescie zapomniano o pewnym "drobnym" szczegole. Aby utrzymac ten system, potrzebny jest ciagly strumien dzieci. Co gorsza, szybko okazalo sie, ze osoby bezdzietne odnosza w tym planie o wiele wieksze korzysci niz ci, ktorzy zdecyduja sie na to aby miec chocby jedno dziecko. Na efekty nie musielismy dlugo czekac. ZUS-u nie trzeba atakowac, bo jak dowodzi pan Rafal Wojcikowski na lamach money.pl, system ten zawali sie sam. Podobne informacje pojawiaja sie w innych krajach Europy oraz w USA. John Snow, czyli szef Departamentu Skarbu, dodaje wszystkim otuchy opowiadajac o swoim bohaterskim synu, ktory mowi mu: "Tato, nie martw sie. Ja i wszyscy moi koledzy wiemy, ze emerytury dla nas juz nie bedzie". O wiele gorzej jednak cala ta sytuacja bedzie sie rozwijac w krajach, gdzie rozpoczelo sie wymieranie, w takich jak Polska czy tez inne panstwa Europy. Poniewaz mlodzi beda potrzebowac coraz mniej, bo bedzie ich coraz mniej, a starsi beda potrzebowac tylko opieki, paradoksalnie, moze zaczac rosnac bezrobocie. NRD najlepszym tego dowodem. Abstrahujac od tych mozliwych trudnosci nalezy, tak czy inaczej, rozwazyc powolne rozmontowanie obecnego systemu, ktory doprowadza do szybkiego wymierania naszych pokolen i grozi zapascia ekonomiczna. Wierze, ze odpisanie drobnej sumy od podatku jest zaledwie pierwszym krokiem. Zgadzam sie z J-V w tym, ze aby uczynic nastepne kroki i dojsc do celu, trzeba miec niezle jaja. Wydaje sie jednak, ze bez nich nie bedziemy w stanie stworzyc spoleczenstwa promujacego dalsze zycie.
joanna / .* / 2005-04-05 23:17
Jeszcze jedna kwestia tutaj nie została poruszona (chyba że przeoczyłam). Siła rzeczy zostając MAMĄ następuje przewartościowanie priorytetów i podczas gdy ich koledzy awansują i robią karierę, Mamuśki tyrają na 2 etatach: praca+opieka nad dzieckiem (albo i trzech: praca+opieka+cały dom na głowie) - wbrew pozorom jeszcze nadal wielu tatusiów nie do końca kojarzy czym jest partnerski związek, ojcostwo i rzeczywisty podział obowiązków rodzicielskich i domowych. A potem gdieś w dalszej perspektywie przychodzi emerytura i okazuje się że się było na macierzyńskim, a może też - nie daj Boże - na wychowawczym się obijało... no i tej emerytury się dostanie ok. 60% tego co koledzy...
Lechu / .* / 2005-04-04 14:23
Autor trafil w sedno! W Polsce jest dyskryminacja tych co wychowuja dzieci. Placa nie tylko dochodowy, ale tez VAT od utrzymania dzieci, co stawia ich w gorszej sytuacji niz sobków, którzy w ogole nie chca miec dzieci a licza potem na emerytury wypracowane przez te dzieci!!!
archi2day / .* / 2005-04-04 13:16
a politykierzy mają ten problem głeboko w ... moze sie ktos kiedys obudzi jak Polska bedzie miala 30 mln ludzi z czego połowa w pracy w starej Unii ...
GAS / .* / 2005-04-04 12:34
Państwo martwi się przyszłym pogłowiem "trzody", konsumowane są przyszłe dochody, a może się okazać, że nie będzie miał kto ich wypracować. Ja osobiście nie mam zamiaru mieć dzieci, a jak ktoś chce mieć dzieci to jego prawo, ale na swój rachunek, a nie innych podatników.
Stasiek z rodziną (troje dzieci) / .* / 2005-04-05 16:57
Skoro piszesz o trzodzie, to nazwanie twoich rodziców świniami, byłoby obraźliwe dla tych inteligentnych zwierząt. Ale wracając do rzeczy - jak już będziesz na zapracowanej emeryturce, to dzisiejsze dzieci upieką ci chleb, zapewnią łączność, dostawy prądu, wody i gazu itd. No chyba że wcześniej zdechniesz, czego ci z całego serca życzę i moje dzieci też
mdo / .* / 2005-04-04 16:07
ciekawe kto wypracuje twoją emeryturę?
mf / .* / 2005-04-04 15:27
Szkoda, że twoi rodzice nie mieli podobnych poglądów.
Bajk / .* / 2005-04-04 11:31
Bardzo podobał mi się ten artykuł. Został podjęty bardzo ważny temat, który dotyka większość z nas indywidualnie, ale nad którym nie każdy się zastanawia w sposób globalny. Abstrahując od uwag czytelników, którzy w swoich komentarzach wyrażają opinię, że nie chcą aby państwo wtrącało się w sprawę ich dzieci, pragnę podkreślić, że podstawową rolą państwa jest dbanie o swoich obywateli. To instytucja państwa jest dla ludzi, a nie odwrotnie. Natomiast w obecnym stanie podatków nasze państwo zatraciło tą świadomość - jest tak, jak pisze autor tego artykułu. Nasi parlamentarzyści dbają o to, aby mieli środki na utrzymanie swoich potrzeb, a po ich "śmierci choćby i potop"
bravados / .* / 2005-04-04 10:06
Mam 3 dzieci (z jedną żoną) i w decyzjach o tym czy dzieci miec czy nie mieć nie kierowałem się rozwiązaniami podatkowymi. Może mam mniej dochodu od innych licząc na głowę ale mam też wiele radości, która tym bezdzietnym jest nieznana. OK. Nejbardziej jednak wkurza mnie fakt, że przy obecnym systemie emerytalnym moje inwestycje w dzieci - ich wykształcenie (naprawdę kosztowne), ubranie, żywienie, dosłownie każdy wydatek to inwestycja w przyszłą emeryturę tych sobków co myśleli całe życie tylko o własnej d... To moje dzieci będą płacić jakąś horrendalną składkę na ZUS (jej wysokość trudno sobie nawet dziś wyobrazić) w imię sprawiedliwości społecznej, na tych, którzy zamiast mieć dzieci opalali sobie jajka i biusty na egzotycznych wakacjach, wozili sobie tyłki markowymi limuzynami i co kilka lat zmieniali mieszkania na większe. Oczywiście nie zamierzam nikogo zmuszać do wyboru stylu życia, chciałbym jedynie żeby cały ten emerytalny syf upadł, i każdy miał jedynie to na co sam sobie zapracował.
raq / 2006-06-25 13:59 / Bywalec forum
Sporo racji w odpowiedzi na post bravados, tylko ja sie wlasnie solidaryzuje z przeszlymi pokoleniami a wcale nie mam na to ochoty, przez to nie stac mnie na wlasne dziecko!! i niech mi potem nikt (np ty bravados) nie wypomina ze zyje z zusu twoich dzieci, bo mial bym wlasne gdybym nie musial utrzymywac bandy emerytow ktorzy dodatkowo zrujnowali ten kraj swoimi decyzjami w przeszlosci. na solidarnosc pokoleniowom zasluguja pokolenia ktore cos zostawily kolejnym, a moje pokolenie dostalo ruine, teraz musi wszystko zbudowac i jeszcze placic na winnych tego stanu (i niech nikt nie mowi ze nie wszyscy wtedy rujnowali, niech sie ZSOLIDARYZUJA z reszta swojego pokolenie i poniosa odpowiedzialnosc). Angielscy emeryci zostawili mlodym ludziom potege gospodarcza w ktorej sa choredalne zarobki (tam mogl bym sie solidaryzowac, potrafie byc wdzieczny).
ojciec trojga / .* / 2005-04-06 10:15
też mam trójkę dzieci. Żeby żyć na przywoitym poziomie, musimy z żoną oboje więcej pracować (ja na dwóch etatach, żona praca+dom) i co? Wpadamy w drugi próg podatkowy, płacąc od zarobionych pieniędzy 30% podatek. Wkurzało mnie, jak widziałem że mój 30-letni szwagier (kawaler) mieszkający razem z rodzicami w jednym gospodarstwie płaci niższe podatki ode mnie pomimo dwukrotnie wyższego dochodu na głowę!
Aga / .* / 2005-04-04 21:57
Pociesz sie, ze nie za wszystkich bezdzietnych placisz. Bo to nie jest tak, jak piszecie, i jak sugeruje autor artykulu, ze jak ktos nie ma dzieci, to zamiast tego wylacznie odpoczywa albo rozwija sie zawodowo. Sa tez tacy, ktorzy pracuja spolecznie dla dobra CALEGO SPOLECZENSTWA, przejmujac czesto funkcje, ktore naleza do zadan panstwa lub gminy, ale nie sa wypelniane. Niestety, rodzice tak bardzo zajeci dziecmi i robieniem pieniedzy na dzieci czesto zapominaja, ze na swiecie sa jeszcze np. niepelnosprawni, dzieci w domach dziecka, zwierzeta i inne grupy potrzebujace wsparcia i opieki ze strony cywilizowanego czlowieka. Po pierwsze, wtedy sie slyszy czesto od takich rodzicow: Nie masz czym sie zajac? Lepiej bys sobie (m.in.) dziecko sprawil :-/ Po drugie: niestety, rodzice zbyt czesto wychowuja swoje dzieci w braku poszanowania dla wartosci. I nie raz ci bezdzietni musza to naprawiac. Smiem twierdzic, ze wielu z nich robi o wiele lepsza robote niz wielu "wychowujacych" swoje dzieci...W moim otoczeniu mam na to bardzo, niestety bardzo duzo przykladow :-(
zioma / .* / 2005-04-04 22:53
Droga AgoMadrze piszesz, ze nie wazne jest czy ktos ma dzieci czy nie, tylko na ile je popiera. Spoleczenstwo, o ktorym piszesz istnieje tylko dzieki dzieciom. Bez nich pozostalyby po nas tylko zwierzeta (o ktorych takze wspominasz) i z pewnoscia poradzilyby sobie jakos same. Bezdzietni wcale nie musza miec dzieci aby je poprzec. Pytanie, czy beda chcieli to zrobic. W pewnym sensie, dzieci sa gwarantem ich istnienia, ale nie kazdy potrafi to dostrzec. Problemy wychowawcze o ktorych opowiadasz po czesci wynikaja z tego, ze dzieci doskonale potrafia zorganizowac czas rodzicow. Budzisz sie i juz czeka na Ciebie dzidzius. Idziesz do ubikacji, podaza za toba wierny druh. Chcesz sobie zrobic kanapke i nagle Twoj bobas zaskakuje Cie tym, ze juz moze sciagnac ze stolu noz. Goraca herbatke musisz wiec sobie zrobic na lodowce. Niestety, nie mozesz jej wypic, bo albo ktos wskoczy Ci na plecy, albo zacznie sie wspinac na telewizor. Gdy wreszcie masz piec minut spokoju, przez nastepne piec musisz wysluchiwac: "Mamo, nuuu..dzi mi sie". Jesli w tym samym czasie okazuje sie, ze brakuje Ci pieniedzy na oplacenie rachunkow, to puszczaja Ci nerwy. Postanawiasz zaprowadzic porzadek. Czym to sie konczy? Laniem.
archi2day / .* / 2005-04-04 13:20
jak tak dalej pójdzie to i twoje i moje dzieci wyjadą na zachód; a system emerytalny sypnie się na dobre, przecież ZUS zasadniczo piera się na "solidarności pokoleniowej" a jeśli tak dalej pójdzie to kto ma się solidaryzować z przyszłymi emerytami ?
Inka / .* / 2005-04-04 10:03
Jestem matka czwórki dzieci. Kiedy decydowałam się na pierwsze dwoje dzieci nasza sytuacja finansowa była dobra, a dodatkowo deklarowana pomoc ze strony państwa zachcęciła mnie do przyjęcia trzeciego i czwartego dziecka. Niestety polityka naszego kraju odwróciła sie ostatnio od rodziny. Kolejny raz obniżono próg dochodu uprawniającego do zasiłku rodzinnego. Po ostatniej zmianie dochody nasze za 2002r przkroczyły 60 zł. i jestem bez żadnej pomocy. Inflacja "zżera" dochody mojej rodziny, które od 2 lat nie zmieniaja się. Dobrze że podjeto ten temat. Jest mi ciężko z powodów finansowych wychowywać, kształcić, dbać o zdrowie i intekektualy rozwó mojej czwórki. A do tego sters, że jak obecna praca nie satysfakcjonuje mnie finansowo, to nik mnie nie trzyma. A gdzie szukac takiej, która zabezpieczy potrzeby mojej rodziny i nie zamieni mnie w maszynkę do robienia pieniędzy?
ojciec czworga / .* / 2005-04-04 08:54
Sznowni dyskutanci. Zastanówcie się proszę nad takim podziałem tematu aby oddzielić koszty od liczby dzieci. Jeżeli liczbę dzieci zaczniemy przeliczać na pieniądze to jacy z nas będą rodzice ? Czy te "tanie" lub "dofinansowane" dzieci będą nas rodziców szanowały. Innym pytaniem jest, czy Państwo Polcki stwarza warunki dla dzietności rodziny - moim zdaniem nie, ale dyskusja jednopłaszczyznowa dyskusja na ten temat jest nieporozumieniem. Pozdrawiam Rodziców, którzy nie dają się zwariować i jak ich stać na dzieci to je mają :).
Adrian / .* / 2005-04-04 10:33
Trudno, nie będzie miał kto robić na starców za kilkadziesiąt lat, a Polske zaludnią mahometanie. Oni lubią dzieci, i nie opanowała ich rozpusta.
Wiechs / .* / 2005-04-03 21:55
Zostawmy ludziom decyzje kto ma mieć ile dzieci.Jak za państwowe pieniądze mam się rozmnażać to ja to p..... Nie ma nic gorszego gdy politycy najpierw okradną przy pomocy podatków społeczeństwo a później "pomagać" będą w prokreacji. Po 20 latach okaże się ,że z przyrostu dalej nie ma , system zawiódł ale kilkuset urzędników wdrażających program za owe podatki biło pianę z g..... a przez 20 lat.
zioma / .* / 2005-04-04 04:04
Zostawmy ludziom decyzje kto ma mieć ile dzieci. - Decyzja oczywiscie nalezy do ludzi.Jak za państwowe pieniądze mam się rozmnażać to ja to p..... - I o to chodzi! Fajnie by bylo, jakby z tego wynikl jakis dzidzius.Nie ma nic gorszego gdy politycy najpierw okradną przy pomocy podatków społeczeństwo a później "pomagać" będą w prokreacji. - Na razie o pomocy nie ma co marzyc. W tym momencie chodzi tylko o zlikwidowanie dyskryminacji rodzin. Po 20 latach okaże się ,że z przyrostu dalej nie ma , system zawiódł ale kilkuset urzędników wdrażających program za owe podatki biło pianę z g..... a przez 20 lat. - Za 20 lat przyrostu oczywiscie nie bedzie. Szkody demograficzne powstale w ciagu ostatnich 15 lat sa na tyle glebokie, ze teraz trzeba myslec nie o przyroscie, lecz zwyczajnie o przetrwaniu. Prawda jest, ze klasa polityczna w naszym kraju jest zdegenerowana. Nie da sie jednak naprawic wszystkiego za jednym zamachem.
Iza / .* / 2005-04-03 10:25
To, że posiadanie dzieci, a raczej utrzymywanie ich, powinno upoważniać do ulg podatkowych, jest dla mnie oczywiste. Niekoniecznie jednak musi się to odbywać drogą prostego dzielenia dochodu rodziny przez ilość jej członków. Równie dobrze mógłby to być odpis kwotowy, powiedzmy 50% minimalnego wynagrodzenia na każde dziecko miesięcznie (o wielkości odpisu możnaby dyskutować). To zapewniałoby dzieciom minimum egzystencji, natomiast rodzice chcący zapewnić dzieciom więcej niż minimum musieliby na to zarobić, po prostu. W ten sposób małżeństwo z 1 dzieckiem korzystałoby z odpisów łącznych w wysokości 2x kwota wolna plus 1 odpis na dziecko (powiedzmy 50% minimalnego wynagrodzenia x 12 miesięcy). Jeśli oboje zarabiają pensję minimalną, praktycznie nie płacą podatku bezpośredniego, ale płacą tak czy owak podatki pośrednie, które są niemałe. Jeśli każde z nich zarabia 2x średnią krajową, ten odpis jest stosunkowo niewielki, ale jednak znaczący. Podobno zależy nam jako krajowi na posiadaniu dzieci? To kosztuje, o czym wiedzą rodzice, a państwo nie chce tego przyjąć do wiadomości.
bb / .* / 2005-04-03 19:52
a to już prosta droga do generowania dziatek jak kijanek w stawie...to, że nie będzie dla nich pracy to nic, staną się chłopami pańszczyźnianymi, przynależnymi jakiemuś dzianemu "byznesmenowi" w białych (teraz już zszarzałych :-)) skarpetkach. przeciez dążymy do wolności osobistej, sami sobie będziemy sterami i okrętami, sami sobie opłacimi wszystko, to na dzieci też będziemy mieć... taaa
gryzer / .* / 2005-04-03 09:36
Chciałem napisać:W Polsce najabrdziej istotnymi problemami są bardzo wysokie podatki (VAT, ZUS i podatki dodatkowe) oraz wypływ gotówki na zachód (tj do UE). Demagogia w stylu obniżmy podatki rodzinom wielodzietnym jest chwytliwa, ale krótkowzroczna i naprawdę oszukuje tych ludzi!!! No ile oni zaoszczędzą. Policzmy wyobrżmy sobie ze ojciec rodziny zarabia 25 tys w roku to zwolnienie go z podatku dochodowego pozostawi w kasie jego rodziny 19%x25.000 zł tj 4750 zł nalezy jeszcze pomniejszyć tą kwotę o ulgi podastkowe!!! Pytam szanownego autora ile dzieci mozna wychować mając dodatkowo 400 zł miesięcznie (2,3, może piątkę). Drodzy dyskutanci broniący opodatkowania rodzinnego zajmijcie dodatkową pracą a nie pisaniem bzdur... jak bardzo sie poprawi dzietność w rodzinach przy dodatkowych 500 zł meisięcznie bo to jest wyrazem ograniczenia umysłwoego...
do początku nowsze
1 2 3
skomentuj

Najnowsze wpisy