Forum Forum finansoweKredyty

Pozwólcie Polakom decydować, jaki chcą kredyt

Pozwólcie Polakom decydować, jaki chcą kredyt

skomentuj
Wyświetlaj:
Krzyś / 2006-06-01 15:21
Zdecydowanie popieram protest, 5 lat temu brałem kredyt we frankach i z roku na rok jest on coraz mniej odczuwalny dla budżetu naszego gospodarstwa domowego. Protestuję przeciwko lobbingowi wielkich banków.
bombadil / 2006-06-01 15:17
jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniadze... rząd już tak rozdmuchał budżet, że szuka kogo by tu skroić, komu by tu zabrać ... i padło na zaciagających kredyty....

popieram protest
DC / 193.111.166.* / 2006-06-01 15:15
W związku z tym Money.pl również zagwarantuje tym 70 tys. rodzin, że w wypadku dewaluacji złotego, jeżeli nie będą w stanie spłacić kredytu, swoją pomoc finansową?
1. Stopy rynkowe w Polsce wynoszą nieco ponad 4%. To jest już mniej niż wynoszą stopy w USA czy Wielkiej Brytanii. Na tamtych rynkach nikt nie mysli o sprzadawaniu hipotek w jenach czy frankach. Brać na siebie ryzyko kursowe w takiej sytuacji jest mało racjonalne, oględnie mówiąc.
2. Polacy nie są tutaj wynalazcami - tzw. carry trade, z finansowaniem aktywów w walucie o wyższej stopie kredytem w walucie o niższej jest znane od lat. Jeżeli brali się za to niedoświadczeni klienci indywidualni, kończyło się to kryzysem. Przykłady? Azja 1997, Turcja 2000, Australia (kredyty hipoteczne w jenach) koniec lat 80-tych, Włochy kilka lat temu, Meksyskński mass market lat 90. Oni też uważali, że są sprytniejsi od reszty świata.
3. Branie kredytu w franku pod koniec cyklu, kiedy apetyt na ryzyko jest największy, co wspiera aktywa bardziej ryzykowne (złotówka) kosztem bezpieczniejszych (frank), jest wyrazem dużej odwagi.
4. Myślę, że lepiej, aby 70 tys. rodzin poczekało dwa-trzy lata, oszczędzając na wkład własny, niż ryzykować za te dwa - trzy lata konieczność wysyłania do nich komornika i
licytacji mieszkań.
5. Normalny rynek bankowy w Europie nie naraża klientów na niepotrzebne ryzyko kursowe. Chciwość banków i pośredników, którzy nie byliby w stanie 'sprzedać' tak wielu kredytów w złotych, naraża klientów na naprawdę duże straty.
6. Jeżeli (mam nadzieję, że nie) ryzyko kursowe się zrealizuje i kliencie namawiani przez Money.pl poniosą straty na kredytach walutowych, rozumiem że zobaczymy tutaj publiczne przeprosiny.
REDAKCJA / 2006-06-01 16:16
Dlaczego Money.pl ma gwarantować pomoc finansową? Bardzo nam przykro, ale Pański tok rozumowania nie jest dla nas jasny. Czy w związku z rekomendacją S ZBP i KNB gwarantują pomoc finansową osobom posiadającym kredyty złotówkowe, jeśli wzrosną stopy procentowe w Polsce? A jeśli wzrośnie WIBOR, to co wtedy?
Poza tym Money.pl nie namawia nikogo do brania kredytu walutowego. My tylko namawiamy decydentów, żeby nie ograniczali wolności wyboru. Nie chcemy wprowadzenia ograniczeń w pożyczaniu w krajowej walucie. Jeśli kogoś stać na zapłacenie kilkudziesięciu tysięcy złotych w okresie kredytowania za poczucie bezpieczeństwa, nie odradzamy kredytu w złotówkach.
Nawet uświadamiamy i pokazujemy na stronie z protestem, co to jest ryzyko kursowe (teksty po prawej stronie strony)

Pozdrawiamy!
Redakcja Money.pl
DC / 193.111.166.* / 2006-06-08 17:54
1. Każdy ponosi skutki swojego postepowania - jeżeli nie finansowo, to przynajmniej reputacyjnie. Money.pl również.
2. Wolność wyboru ma niezaprzeczalną wartość, ale wobec rosnącej komplikacji świata i naturalnej skłonności ludzi do koncentracji na zyskach krótkoterminowych, często musi ustąpić ograniczeniom - w krajach, które roją nam się jako oazy wolności, jak USA czy Wielka Brytania również. Dalczego nie protestujecie przeciwko obowiązkowemu OC kierowców, obowiązku jazdy w pasach bezpieczeństwa, oszczędzania w funduszach emerytalnych czy innym, dosyć częstym ograniczeniam naszej wolności wyboru?
3. Jeżeli występujecie z pobudek czysto ideologicznych, broniąc wolności, to chyba pomyliłem portal - to nie Money.pl, a Wolność.pl. Jeżeli występujecie z pobudek pragmatycznych, uważając, że kredyty w walutach obcych są właściwe dla klientów detalicznych, ponieważ związane są z niższym oprocentowaniem, Polska jest na drodze konwergencji a ryzyko kursowe w perspektywie 30 lat nie jest istotne, ceny nieruchmości muszą rosnąć itd. itp., to ponosicie jednak odpowiedzialność za swe działania.
Pozycjonujecie się jako specjaliści w zakresie finansów, tak więc laik (jakimi jest większość z nas), ma prawo oczekiwać fachowej porady. Jeżeli rozpoczynacie akcję propagandową protestując przeciwko regulacjom KNB, dajecie tym samym wyraz sile swojego przekonania o ich niesłuszności. I o ile nie wyobrażam sobie, żeby ktoś, kto pod wpływem waszego protestu zdołał wywalczyć w Polskich sądach odszkodowanie od was, o tyle jestem ciekaw czy będzie was stać na spojrzenie takim osobom w oczy i powiedzenie "przepraszam".
I na koniec - jako podatnik nie mam ochoty za kilka lat składać się na ratowanie banków, które dzisiaj kredytują we franku, a wasza akcja zwiększa prawdopodobieństwo takiego scenariusza.
Delawarczyk / 128.175.112.* / 2006-06-01 17:55
> Poza tym Money.pl nie namawia nikogo do brania kredytu
> walutowego. My tylko namawiamy decydentów, żeby nie
> ograniczali wolności wyboru.

Nikt nie będzie ograniczał wolności. Nadal będzie można wziąć kredyt w CHF. Tylko będą wymagane większe zabezpieczenia (wkład własny i niższa artość kredytu) . Wieksze ryzyko=większe zabezpieczenia. Może zlikwidujmy regulacje i będą tylko lichwiarze i Bezpieczne Kasy Grobelnego?

Chcecie, żeby sytuacja wymknęła się spod kontroli jak w Azji w 1997 roku? Te 70 tyś rodzin, to będzie drobny problem w porównaniu z milionami rodzin z zagrożonymi oszczędnościami. Nie mówiąc o kryzysie i recesji.

Poza tym ten nienaturalnie tani (powiem wręcz złudnie tani) kredyt w CHF tylko pompuje ceny na rynku nieruchomości. Co z tego, że Kowalski zapłaci 20% mniejsze raty, jak zapłaci za mieszkanie 20% więcej, bo to szaleńswto podbija ceny.

> jeśli wzrośnie WIBOR, to
> co wtedy?

Jest drobna różnica. Jeśli WIBOR wzrośnie to rosną tylko raty. Jeśli złoty się zdewaluuje to rośnie i kapitał i w konsekwencji raty. Kapitał może przekroczyć wartość mieszkania. I co wtedy?

Ja podpisuje się pod tym, co napisał DC. W USA, gdzie stopy sa wyższe niż w PLN nikomu do głowy nie przychodzą takie pomysły, żeby brać kredyty w CHF. Ale Polak mysli, że przechytrzy rynek.
REDAKCJA / 2006-06-01 20:58
Gdyby były przepisy, które sztucznie zmniejszają zdolność kredytową kredytu w złotówkach, to nie byłoby ograniczenie?
A skąd KNB wraz z ZBP wie, że czeka nas krach gospodarczy i znaczna deprecjacja złotówki? Jeśli wie, to niech podzieli się tą wiedzą z Czytelnikami Money.pl! Jeśli za rok, czeka nas krach, to zaczniemy odradzać brania jakichkolwiek kredytów, nawet na lodówkę. Krach oznacza trwałą utratę pracy przez wielu ludzi. Nie będą spłacać nie tylko kredytów, ale nawet kart kredytowych. Zabierzmy więc im karty i kredyty odnawialne!
Skoro osoby, które brały kredyty walutowe kilka lat temu, sporo na tym zyskały (mimo sporych wahań kursów walut), to dlaczego osoby, które wezmą teraz, mają stracić? Bo będzie krach? Czyżby ZBP i KNB były pewne, że obecny rząd doprowadzi nasz kraj do ruiny? Jeśli tak, niech to otwarcie powiedzą.
A poza tym, za może 5-10 lat będziemy w strefie euro. Gdy ktoś ma kredyt na 30 lat, to na ryzyko jest narażony przez jedna trzecią okresu kredytowania. Sądzi Pan, że wchodząc do strefy euro wspólna waluta kosztować będzie 6 zł?

Pozdrawiamy
Redakcja Money.pl
IMHO / 213.158.197.* / 2016-08-05 08:57
10 lat minęło. Jakie wnioski?
Delawarczyk / 128.175.112.* / 2006-06-01 22:04
Czy możemy zgodzić się na następującym twierdzeniem?

kredyty walutowe => większe ryzyko.

Jeśli zgadzamy się też z twierdzeniem

wyższe ryzyko => konieczność lepszych zabezpienień,

to już z praw logiki mamy

kredyty walutowe => konieczność lepszych zabezpieczeń

I tylko tyle. To jest dodatkowe ryzyko ponad to ryzyko, które mają kredyty złotowe.

Ja nie wiem, co będzie. Nie przeczę, że wzięcie krytytów walutowych parę lat temu, to był doskonały biznes, zwłaszcza, ze różnica w oprocentowaniu była gigantyczna, ale teraz już tylko CHF daje jako taką różnicę, zresztą malejącą z każdym miesiącem. KNB z pewnością nie wie, co nastąpi, ale mówienie, że wszystko będzie OK, to strategia strusia. Jesli nastąpi jakiś kryzys, to wysokie zadłużenie walutowe go może pogłebić. Tak było w wielu krajach, które wpadły w taką gorączkę kredytową. Jeśli zaczęłyby bankrutować banki, to zagrożone byłyby też depozyty. Z małej czkawki ekonomicznej mógłby się zrobić kryzys, który byłby śmiertelnie poważny. Można nic nie robić i udawać, że wszystko jest OK. A potem te rozsierdzone tłumy będą zadawać pytania, dlaczego "władze" nic nie zrobiły.

Ten argument o strefie euro można obrócić w drugą stronę. Wariant optymistyczny to właśnie wejście Polski do strefy euro w krótkim czasie. Więc kredyty w PLN już wkrótce byłyby przewalutowane na EUR. Obecnie biorący kredyty walutowe tylko przez kilka lat będą najwyżej korzystać z niższych stóp i te Wasze rachunki na stronie to absurd, bo tylko przez 1/3 kredytowania byłyby oszczedności z odsetek (pomijając to, że nikt nie wie, jakie będą stopy za 10 lat). Innymi słowy scernariusz pozytywny = niewielki potencjalny zarobek, negatywny to potencjalnie nieograniczone straty.

Jeśli kogoś obecnie nie stać na kredyt w PLN, to tym bardziej nie powinien brać w CHF, bo ten drugi jest ryzykowniejszy.
REDAKCJA / 2006-06-02 10:36
A co na to eksperci:
Kamil Kajetanowicz z Centrum im. Adama Smitha: Bank - jako firma - chce w długiej perspektywie mieć zysk, więc w interesie banków nie jest udzielanie kredytów zbyt ryzykownych, bo one statystycznie przyniosą stratę. Jeżeli popatrzymy na kurs złotego, w ciągu ostatnich kilku lat, to oczywiście widzimy, że falował - te zmiany były rzędu kilku, kilkunastu, w porywie do dwudziestu procent, ale nigdy nie było takiej sytuacji, że złoty przez długi czas osłabił się o dwadzieścia, czy więcej procent w stosunku do innych walut. Mogły być krótkookresowe zmiany, ale one trwały raczej tygodnie, czy miesiące… Na pewno nie lata. Tendencja długoterminowa – zdaniem chyba wszystkich ekonomistów, którzy się tym zajmują – jest taka, że złotówka się umacnia i będzie się umacniać. To się wiąże z tym, że polska gospodarka się rozwija, z naszą postępującą integracją z UE; to się wiąże z tym, że rynek spodziewa się, że prędzej czy później w Polsce wprowadzone zostanie euro - te wszystkie czynniki wpływają na długoterminowe umocnienie złotówki.

Pozdrawiamy!
Redakcja Money.pl
Delawarczyk / 128.175.112.* / 2006-06-02 16:58
> Bank - jako firma -
> chce w długiej perspektywie mieć zysk, więc w interesie banków nie jest
> udzielanie kredytów zbyt ryzykownych, bo one statystycznie przyniosą
> stratę.

A to banki się nigdy nie mylą? Ja przypominam sobie sporo spektakularnych bankructw bankowych w III RP. Przez to, że były to izolowane przypadki można było utrzymać zaufanie do systemu bankowego, ale gdyby sie to powtórzyło dla wielu, to mogło by doprowadzić do katastrofy.

> te wszystkie czynniki wpływają na długoterminowe umocnienie
> złotówki.

Z całym szacunkiem do ekspertów z Centrum Adama Smitha, ale tu nie chodzi o to, jak najprawdopodobniej będzie, tylko, co jest możliwe. To jak ten dowcip o statystyku, który utopił się w jeziorze o średniej głębokości 50 cm. Nikt nie wie, ile będzie wynosić kurs złotego za 5 lat, nawet ci z Centrum im Adama Smitha. Nie wiadomo jaki bedzie kurs przeliczeniowy zlotego na euro. Nie wiadomo, kiedy to bedzie. Niech ci, których stać na ryzyko (i mają większe zabezpieczenia) ryzykują. Tylko tyle.

Kredyty w CHF to odwotna strona medalu, na awersie którego są depozyty w CHF. Frank jest uważany za pewny depozyt, walutę na kryzysy, dlatego przynosi mniejszy dochód. Depozytariusze CHF przenoszą swoje ryzyko na kredytobiorców. Ale to nie jest ekonomiczne perpetuum mobile dla kredytobiorców. Jeśli wystąpi kryzys, to naprawdę kredyty w CHF to będzie kiepski interes.
REDAKCJA / 2006-06-02 18:16
Musimy przyznać Panu rację! Jeśli nastąpi kryzys, to kredytobiorcy mogą mieć problemy. Także Ci, którzy mają kredyty w złotówkach. Ale nie zamierzamy organizować akcji "zakażcie udzielania jakichkolwiek kredytów". Zadłużanie wiąże się z ryzykiem - zgadzamy się. Jednak z reguły do kryzysu sektora bankowego dochodziło w krajach, w których ów system był przeregulowany. Im mniej regulacji, tym "organizm" łatwiej przystosowuje się do zmieniających warunków.
Ale przykro nam czytać w Pańskiej wypowiedzi, że działający w Polsce bankierzy są niekompetentni. Ale jeśli tak jest - jak Pan twierdzi - to lobby niektórych banków też wcale nie musi działać dla dobra sektora bankowego. Reprezentuje przecież niekompetentnych bankierów.
Pozdrawiamy!
Redakcja Money.pl
DC / 193.111.166.* / 2006-06-08 18:06
Cieszy mnie kompetencja i doświadczenie redakcji Money.pl i jej znajomość poziomu regulacji sektora bankowego w innych krajach. Proponuję, żeby korzystając z tej wiedzy redakcja wskazała kraje (poza Europą Środkową i Wschodnią), gdzie masowo sprzedawane są hipoteki w CHF.
Delawarczyk / 128.175.112.* / 2006-06-02 19:16
> Musimy przyznać Panu rację! Jeśli nastąpi kryzys, to kredytobiorcy
> mogą mieć problemy.

Chodzi o to, że ryzyko walutowe wzmacnia to ryzyko. Można się spierać, czy te regulacje nie idą za daleko, ale chyba zgodzicie się, że ryzyko kredytów walutowych jest większe od złotowych? A obecnie zabezpieczenia kredytów walutowych są mniejsze niż złotowych (przy tych samych zarobkach można dostać wyższą kwotę kredytu). Istnieje mnóstwo scenariuszy powodujących osłabienie waluty, które nie muszą godzić w zdolność spłacania w złotówkach. Jeśli kredyt złotówkowy to rosyjska ruletka z jednym nabojem, to w kredytach walutowych dochodzi drugi. Ryzyko to naturalna rzecz, ale tak samo naturalne są przed nim zabezpieczenia.

> Jednak z reguły do kryzysu sektora bankowego
> dochodziło w krajach, w których ów system był przeregulowany. Im
> mnie regulacji, tym "organizm" łatwiej przystosowuje się do
> zmieniających warunków.

Przed XXw nie było regulacji, a kryzysy bankowe też się zdarzały. Co do Wielkiego Kryzysu 1929-1939 są spory, czy był on spowodowany własnie brakiem regulacji, czy nieudolnymi regulacjami. Teza, że brak regulacji to najlepsze rozwiązanie jest co najmniej dyskusyjna.

> Ale przykro nam czytać w Pańskiej wypowiedzi, że działający w
> Polsce bankierzy są niekompetentni.

Tak nie uważam. Ale "wolny rynek" też nie jest nieomylny. Gdyby był nieomylny, to nie byłoby krachów dot.comowych i innych szalonych baniek.
REDAKCJA / 2006-06-05 14:26
Pożyczanie to ryzyko, więc w najgorszym razie bank zlicytuje mieszkanie klienta - dla banku zapewne to kłopot, bo w końcu banki nie są od handlowania nieruchomościami, ale odzyska swoje pieniądze z nawiązką. Klient jest w punkcie wyjścia, czyli wraca mieszkać do rodziców, albo wynajmuje mieszkanie. Ale przynajmniej przez parę lat pomieszkał sobie wygodnie, a nie kątem u kogoś.
Wydaje nam się, że klienci zdają sobie sprawę z tego, że pożyczanie to ryzyko. Jeśli ktoś nie wie, co czyni, to niech rodzina zadba, aby go ubezwłasnowolnić, bo rzeczywiście może sobie krzywdę zrobić. Ale dlaczego trzeba od razu ubezwłasnowolnić całe społeczeństwo? Przyłapany pijany kierowca traci prawo jazdy. I tylko on traci, a nie wszyscy kierowcy w Polsce.
Naszym zdaniem banki powinny rzetelnie informować swoich klientów we wszystkich sprawach. Ale jak widać, musi ich do tego zmuszać KNB i dobrze, że to w końcu zrobiła.
Poza tym napędzanie klientów zagranicznym bankom nie służy polskiemu sektorowi bankowemu. Chyba, że ZBP lobbuje w interesie zagranicznych banków, ale zdaje się, że nie za to mu płacą polskie banki. Co się zmieni, nawet jeśli od nowego roku wejdą dalsze ograniczenia? "Niemądrzy" Polacy dalej będą się zadłużać w walucie, w jakiej chcą, ale bankach nie mających swojej siedziby na terenie RP. Wtedy na szczęście ZBP nie będzie mógł zadbać "o ich dobro" i będą mogli na własne życzenie popaść w tarapaty finansowe. Tak więc ZBP wraz z KNB nikogo nie uratują.
Tylko po co komplikują ludziom życie i załatwianie kredytu.

Pozdrawiamy!
Redakcja Money.pl
Delawarczyk / 128.175.112.* / 2006-06-05 18:34
> Pożyczanie to ryzyko, więc w najgorszym razie bank zlicytuje
> mieszkanie klienta -

Licytacja mieszkania to już jest katastrofa. Jeśli dług przekroczyłby wartość mieszkania, to nabywca znajduje się na bruku i z długami. O to właśnie tu chodzi, że kryzys walutowy może wywołać całą taką lawinę groźną dla systemu bankowego. Już męczy mnie to argumentowanie, że kredyt walutowy jest bardziej ryzykowny od złotowego, bo to truizm. Złotowy też jest ryzykowny, wiem o tym doskonale, ale walutowy bardziej. Nie chodzi o to, że tak najprawdopodobniej nie będzie. Ludzie nie ubezpieczają sie licząc na to, że spotka ich nieszczęście. Ubezpieczają się, żeby spotkały ich najwyżej kłopoty, a nie katastrofa finansowa. Traktujcie to jak rezerwy bankowe, które też są wymagane przez KNB. Zabezpieczenia i tylko tyle.

> Przyłapany pijany
> kierowca traci prawo jazdy. I tylko on traci, a nie wszyscy
> kierowcy w Polsce.

Doskonały argument. Wyobraźmy sobie, że każdy może jeździć po pijanemu, a tylko jak będzie wypadek, to idzie do więzienia i pokrywa koszty, ale nie ma żadnych ograniczeń, jeśli wypadku nie powoduje. Czy na tym by społeczeństwo zyskało? Idealna wolnośc, prawda? Chcesz ryzykować, Twoja sprawa. Dobrze wiemy, jak by się to skończyło.

> Tylko po co komplikują ludziom życie i załatwianie kredytu.

Jak zbankrutuje 1 osoba, to jest jej problem. Jak 100 tysiecy, to jest problem wszystkich, w szczególności depozytariuszy banków. O to im chodzi, droga Redakcjo.

Jeszcze jedna rzecz. Chodzi o te długoterminowe trendy walutowe. To prawda, że złoty trzymał się mocno ostatnimi laty, ale zdajecie sobie sprawę, jaka to długa perspekywa 30 lat, nawet dla Polski w strefie euro? Wiecie, że kurs wymiany franka do dolara wynosił w 1971 roku 4:1? Teraz 1.2:1. Po drodze się wahał w różne strony, ale nigdy w ciągu tych lat nie wrócił już do poziomu 4:1. Nawet na kontynencie europejskim tendencja do umacniania franka była widoczna. W 1971 roku 1 CHF=0.84 DEM. Dzisiaj
(względniając parytet marki do Euro) to jest 1 CHF=1.25 DEM. Umocnienie o prawie 50%. Może by tak o tym też wspomnieć pisząc, ile to w ciagu 30 lat potencjalnie "oszczędzi" się na kredycie CHF?
REDAKCJA / 2006-06-07 09:32
Pozwolimy sobie przytoczyć wyliczenia Pana Michała Asmana, które zresztą są już na tym forum:

"Spróbujmy porównać kredyt we frankach o oprocentowaniu około 2,88 proc. do kredytu w złotówkach za 5,65 proc. rocznie. Przy takim kredycie na przykład na 20 lat - Frank szwajcarski
musiałby zdrożeć od kursu uruchomienia np. 2,5 zł do kursu sprzedaży o 0,6734 zł, by się nie opłacał. Czyli 1 Frank Szwajcarski musiałby kosztować 3,1734 zł (1 EURO kosztowałoby wtedy 4,7601). Jest to jednak niemożliwe, bo wtedy kredyty w złotówkach z 5,65 proc. zdrożałyby na ponad 35 proc.!
Wzrósłby deficyt budżetowy i zadłużenie państwa. Wzrosłaby też inflacji oraz poziom bezrobocia.
i co by się wtedy działo z naszą gospodarka i z naszymi stopami procentowy.

Zacznijmy od analizy w kosztach kredyty hipoteczne we frankach szwajcarskich do kredytów złotowych od 2001 roku:

Rok 2001 i 2002

W roku 2001 i 2002 był do wyboru kredyt hipoteczny w CHF o oprocentowane nominalnym 4,37%, a złotówkowy o oprocentowaniu nominalnym 15% w skali roku.

Np. kredyt wysokości 100 tys. zł na 20 lat.
W kredycie złotowym, przy oprocentowaniu 15 proc., rata wyniosła 1 316,79zł. Przy kredycie we frankach szwajcarskich (CHF) i oprocentowaniu 4,37 proc..(tabela1a) rata wyniosła– 625,65 zł (247,48 CHF kwota raty razy 2,5281 zł - jest to kurs ze stycznia 2001 roku).

Następnie wyliczamy, jaki średni kurs Franka jest potrzebny do tego, by koszt kredytu w tej walucie zrównał się z kosztem kredytu w złotych. W tym celu ratę w złotych – 1316,79 zł - dzielimy przez
ratę we frankach – 247,48 CHF (625,65 zł).
Z tego wynika, że CHF musiałby zdrożeć z dnia na dzień średnio na kurs 5,3208zł.
Czyli od kursu uruchomienia do kursu sprzedaży 1 Frank Szwajcarski musiałby zdrożeć o 2,7927 zł, żeby kredyt we frankach stał się tak samo drogi jak w PLN przy 20 latach kredytowania.
Tak, więc z chwilą zaciągnięcia kredytu wiemy, jakie kursy są nam potrzebne żeby ten kredyt nam się przestał opłacać.

Analiza kursu franka i stóp procentowych oferowanych kredytów w CHF i PLN od 2001 roku do dziś w wybranych Bankach W 2001 r.- 2002 r. Porównując kredyt 15% PLN do 4,37% w CHF o
tyle musiała zdrożeć średnio nasza waluta od kursu uruchomienia:

Za ciągając taki kredyt np. na 20 lat mając do wyboru kredyt w PLN 15%, a 4,37% w CHF od kursu uruchomienia 2,5 zł za 1 CHF kurs musiałby wzrosnąć, o 2,7927 czyli 1 CHF musiałby kosztować
5,2927 zł. Jak by do takiego kursu doszło kredyty w PLN były by na?100%

2003 roku
Za ciągając taki kredyt np. na 20 lat mając do wyboru kredyt w PLN 10%, a 3,98% w CHF od kursu uruchomienia 2,8 zł za 1 CHF kurs musiałby wzrosnąć, o 2,2916 czyli 1 CHF musiałby kosztować
5,0916 zł.
Jak by do takiego kursu doszło kredyty w PLN były by na 100% i niebyła by obniżek stóp procentowych?

2004 roku
Za ciągając taki kredyt np. na 20 lat mając do wyboru kredyt w PLN 9,15 a 3,74% w CHF od kursu uruchomienia 3 zł za 1 CHF kurs musiałby wzrosnąć, o 1,8803 czyli 1 CHF musiałby kosztować
4,8803 zł.
Jak by ten kurs 3 zł za 1 CHF się utrzymał się do dziś i nie było by obniżek stóp procentowych kredytów w PLN?

2005r?
Za ciągając taki kredyt np. na 20 lat mając do wyboru kredyt w PLN 8,72 a 3,66% w CHF od kursu uruchomienia 2,6 zł za 1 CHF kurs musiałby wzrosnąć, o 1,5870 czyli 1 CHF musiałby kosztować
4,187 zł.

2006-
Za ciągając taki kredyt np. na 20 lat mając do wyboru kredyt w PLN 5,72% a 3,06% w CHF od kursu uruchomienia 2,45 zł za 1 CHF (kurs z 1998 roku)kurs musiałby wzrosnąć, o 0,6272 czyli 1 CHF
musiałby kosztować 3,0772 zł.
jak by doszło do kursu 3,0772 za 1 CHF, to wtedy za 1 Euro będziemy płacić 4,6158 zł?.
To Polska nie spełniała wy wymogów do strefy EURO i groziłyby nam wy6sokie podwyższki stóp procentowych kredytów w PLN."


Pozdrawiamy!
Redakcja Money.pl
DC / 193.111.166.* / 2006-06-08 18:13
Ciekawe. Doskonale pamiętam kurs PLN/Euro 4.7, a nawet więcej - dwa lata temu. Ale nie pamiętam, żeby stopa złotowa wynosiła wtedy 35%. Mam nadzieję, że redakcja lepiej dobiera pozostałych ekspertów.
REDAKCJA / 2006-06-08 19:39
Nieporozumienie: euro kosztowało nawet blisko 4,9, ale przez parę tygodni, a nie lat. Dopiero długoterminowe osłabienie złotówki doprowadziłoby do dużej inflacji, a co za tym idzie rosłyby stopy procentowe. Nastąpiłby krach gospodarczy. Krótkoterminowe osłabienia złotówki przerabialiśmy i wiadomo, że nie sa groźne ani dla banków, ani dla ich klientów, nieważne, w jakiej walucie są zadłużeni.
Piotr_Z / 83.23.138.* / 2006-06-10 09:25
Droga Redakcjo, Panie DC oraz Panie Delawarczyk
Przeczytałem całość waszej korspondencji, z której prawdopodobnie nie wyjdzie zwycięsko żadna ze stron. Niestety ani Redkacja Money.pl ani Panowie nie są w stanie przewidzieć przyszłości w naszym kraju, kursu walutowego, oprocentowania WIBOR ani LIBOR, koniunktury gospodarczej! Opierając się jednak na przeszłości wynika jednoznacznie, że kredyty w walutach obcych były bardziej korzystne niż w PLN - musicie to przyznać Panowie!!!
Proszę pamiętać o jednym (a piszę to z własnego doświadczenia), że obecnie wynajmująć mieszkanie za 600PLN/miesięcznie mógłby równie dobrze płacić taką ratę i mieszkać w swoim M2-M3 (mieszkam w wynajmowanej kawalerce). Niskie raty jakie mi zaproponowano w CHF pozwałaby mi na bezpieczną obsługę tego kredytu i zakup własnego mieszkania - takich ludzi jak ja jest więcej, którzy po studiach marzą o swoim własnym kącie. Czy to nie jest w jakiś sposób nakręcanie naszej gospodarki (przynajmniej budowanictwa, ale co za tym idzie innych dziedzin powiązanych - trzeba coś kupić do mieszkania (lodówkę, pralkę, kuchenkę, jakieś meble, płytki itp)?
Panowie - pamiętajcie o jednym, że zabezpieczeniem kredytów dla banków są nasze nieruchmości i nikt nie chce brać kredytu po to aby za chwilę bank miał ją zlicytować!!!

Podsumowanie:
Przyznaję się, że właśnie buduje mi się mieszkanie, na które wziąłem kredyt w CHF na 30lat - 100% kredytowania i przed końcem roku wezmę jeszcze dodatkowy kredyt na jego wykończenie również w CHF!!! Dlaczego to zrobiłem? Ponieważ przyjmując swoje proste wyliczenia oszczędzam średniomiesięcznie około 150PLN (czynsz w moim nowym mieszkaniu). Wiem, że to nie dużo tak patrząc ale w okresie 30lat daje 54 000PLN na wszelkie różnice kursowe i wahania oprocentowania.

PS
Życzę wszystkim więcej optymizmu i otwartości na świat. Gospodarka im mniej regulowana tym lepiej (normalniej, szybciej) się rozwiaj - dajmy też sobie odrobinę swobody w podejmowaniu decyzji - czy każdy z banków podejmuje decyzję o przyznaniu kredytu w ciemno? Czy nie mają tam specjalistów? Czy może działąją na własną szkodę kredytując w CHF niewypłacalnych klientów? Brrrr :) to złe pytania!
Pozdrawiam
Delawarczyk / 128.175.112.* / 2006-06-12 19:10
Problem, który kredyt jest bardziej opłacalny jest sprawą drugorzędną. Mnie głównie chodzi o większe ryzyko. Regulacje Komisji Nadoru Bankowego nie mają na celu zmniejszenia opłacalności kredytów w CHF, ale powiększenie wymagań dotyczących zabezpieczeń.

Nie zaprzeczam, że kredyty w CHF były opłacalne w przeszłości. Ale śmiem wątpic, że to się powtórzy. Jak już pisałem w momencie, gdy Polska wejdzie do strefy euro różnica zmaleje do zera (jest co prawda pewna róznica między oprocentowaniem EUR i CHF, ale gdy Polska będzie w strefie euro prowizje banków zlikwidują tę drobną róznicę). Zatem te 150 zł róznicy w ratach to w wariancie optymistycznym tylko przez kilka lat. Jeśli Polska nie wejdzie do strefy euro z powodu kłopotów gospodarczych, to nie ma limitu, który może osiągnąc kurs CHF. Wybór jest taki: jak będzie dobrze (co jest istotnie najbardziej prawdopodobne), to zysk będzie niewielki, jak żle, to straty mogą być nieograniczone.

Nie chodzi mi jednak o to, zeby kogoś zniechęcać do kredytów w CHF. Chodzi tylko o to, żeby jego sytuacja majątkowa i poziom zabezpieczeń pozwolił na spłatę w przypadku wariantu negatywnego.
REDAKCJA / 2006-06-19 18:15
Nam także nie chodzi o zniechęcanie do kredytów złotówkowych. Jeśli zależy Panu na bezpieczeństwie, to należy także sprawić - niech zajmie się tym ZBP i KNB - aby ostrzejsze były kryteria przyznawania kredytów w złotówkach. Po to, aby w wariancie negatywnym (gdy wzrosną stopy w Polsce i WIBOR będzie znacznie wyższy) klientów dalej było stać na spłatę gigantycznych rat.
Jednak nadmiar troski ze strony Związku Banków i Komisji może doprowadzić do tego, że na jakikolwiek kredyt stać będzie tylko te osoby, które mają już kilka willi i zasadniczo potrzeby mieszkaniowe mają już zaspokojone.
Dla zwykłych obywateli zostaną banki, które mają siedzibę poza RP i nie są objęte troskliwością ZBP i KNB. Tylko czy to będzie dobre dla polskiego sektora bankowego?
Pozdrawiamy!
Redakcja Money.pl
czarek / 83.238.72.* / 2006-06-01 15:10
O(d niedawna pośredniczę w zawieraniu kredytów hipotecznych, PROTESTUJĘ, przeciw ograniczeniom, ponieważ uderzą one w słabych - jak zwykle!!! już i tak trudno otrzymac kredyt normalnemy Kowalskiemu. Okrada go pracodawca zatrudniając nieraz na czarni lub za fikcyjne wynagrodzenie omijając ZUS a teraz Polska - Kaczyńskich wali ich po głowie!!! Nas nie stać jak Niemców na wynajmowanie mieszkania przez całe życie i godne życie!!!!
Marta B. / 83.11.158.* / 2006-06-01 15:07
Dołączam swój głos do protestu Money.pl. TO ogrmone nieporozumeinie, by rząd zamiast pomagać nam, ludziom młodym, to nieustannie rzuca kłody pod nogi! Bo jak inaczaj nazwać ograniczanie naszego prawa do wzięcia kredytu na mieszkanie? To lepiej mieszkac z mamą? Czy zarżnąc się miesięcznymi ratami kredytu?? AL ejak widac w Polsce żyje nam się ciągle zbyt dobrze, bo rząd skutecznie z miesiąca na miesiąc pogarsza nasze życie:-((
ab / 194.114.151.* / 2006-06-01 15:03
Popieram. Mam 26 lat i zamierzam w najblizszym czasie wybudowac dom. Nie zarabiam po kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie jak osoby które chca wprowadzic w/w ograniczenia i dlatego nie stać mnie na zapłacenie kilkudziesięciu tysięcy zł odsetek więcej w przypadku kredytu w PLN!!!
Yerry / 193.41.230.* / 2006-06-01 15:03
Zdecydowanie popieram protest. Po raz kolejny interesy partykularne grupy banków (przedewszystkim Pekao SA) są realizowane kosztem społeczeństwa polskiego.
SKANDAL !!!!!!!!!!
Ivet / 83.18.191.* / 2006-06-01 14:57
Popieram,
doprowadzimy do tego , że większa część młodych Polaków wyjedzie z tego kraju nie widząc perspektyw, a wtedy nikt nie będzie potrzebował kredytów, a do prac staną Ci którzy w obecnej chwili podejmyją takie "trafne decyzje".
bizon / 83.17.143.* / 2006-06-01 14:50
Prawdę mówiąc nie mogę napisać dokładnie co o tym myślę, bo staram się być osobą kulturalną no i regulamin tego zabrania. Więc jestem przeciwko ingerencji Komisji Nadz. Bank. w jakiej walucie mam brać kredyt, i jestem za likwidacją tej komisji.
freeq / 2006-06-01 14:47
Zdecydowanie popieram protest!

Nie wierzę jednak, że to coś pomoże :-(
littlephobos / 2006-06-01 16:04 / Gracz Giełdowy - III miejsce w Konkursie giełdowym
Może i nic nie zmieni ale pokazuje ile osób jest przeciw i może byłoby gotowych strajkować i okupować włąsne mieszkania :), ostatnio to coraz popularniejszy trend w Polsce, tak coś okupawać albo oprotestować.
AAAAAAAA / 83.238.228.* / 2006-06-01 14:47
POPIERAM czy ktoś słyszał jakiś logiczny argument za wprowadzeniem takiego ograniczenia?
słonik / 212.244.64.* / 2006-06-01 14:46
P-O-P-I-E-R-A-M!!! tylko co z tego!!!! znając nasze super fantastyczne państwo nic z tego nie będzie... też szukam mieszkania w Oświęcimiu (wbrew pozorom to nie jest taka prosta sprawa) i jak nie zdążę do lipca to... już go nie kupię...
malwina / 84.10.151.* / 2006-06-01 14:46
Bankierom-lobbystom i rekomendacji S stanowczo mówię NIE!!!! Ja chcę mieć wybór i decydować co dla mnie jest dobre a co złe. Jakim prawem próbuje się nam utrudnić dostęp do korzystnych kredytów? Jeszcze raz NIE!!!!!!!!
Kacperek / 83.26.248.* / 2006-06-01 14:44
A właśnie być może niedługo podejmę decyzję o budowie domku i wolałbym sam zdecydować co i jak chcę zrobić w sowim kredycie. Popieram i przyłączam się do protestu.
skomentuj

Najnowsze wpisy

Kredyty samochodowe - najlepsza oferta: