Fala czerwieni dotarła do Europy. Giełdy reagują na eskalację konfliktu
Przez europejskie parkiety przetacza się fala wyprzedaży. Główne zachodnie indeksy odnotowały wyraźne spadki na otwarciu, a pesymistyczne nastroje inwestorów mocno uderzyły również w warszawską giełdę, gdzie na minusie znalazły się największe spółki.
Bieżące dane z rynków finansowych wskazują na zdecydowane pogorszenie nastrojów wśród inwestorów na Starym Kontynencie. Przez najważniejsze parkiety przetoczyła się fala wyprzedaży, która zepchnęła czołowe indeksy głęboko pod kreskę. Zjawisko to miało charakter szeroki i dotknęło zarówno rynki rozwinięte, jak i te zaliczane do rynków wschodzących, w tym polską giełdę.
To kolejna czerwona sesja w ostatnich tygodniach. Poranne spadki na europejskich parkietach stają się coraz częstszym zjawiskiem, a warszawski WIG20 regularnie otwiera się na sporych minusach, reagując na globalny niepokój inwestorów.
Na zachodzie Europy w centrum uwagi znalazł się niemiecki DAX. Frankfurcki wskaźnik rozpoczął notowania spadkiem rzędu 2 procent, tracąc kilkaset punktów w stosunku do poziomu odniesienia. Podobną dynamikę przeceny zaobserwowano w przypadku szerokiego indeksu Euro Stoxx 50, grupującego największe europejskie przedsiębiorstwa, który również stracił 2 procent swojej wartości.
Od kasetek do 300 mln zł. Polska firma ogrywa chińską konkurencję
Wyprzedaż od Londynu po Madryt
Spadki nie ominęły pozostałych kluczowych rynków. Francuski wskaźnik CAC 40 osunął się o blisko 2 procent, a brytyjski FTSE 100 zanotował zniżkę przekraczającą 1 procent. Nieco łagodniejszy, choć wciąż wyraźnie negatywny wymiar, miała sesja na Półwyspie Iberyjskim, gdzie hiszpański IBEX 35 stracił ponad 1 procent.
Tak zsynchronizowana reakcja giełd europejskich zazwyczaj odzwierciedla szerszy niepokój kapitału i skłonność inwestorów do redukowania ryzyka w swoich portfelach. W takich dniach kapitał często opuszcza rynki akcji, co bezpośrednio przekłada się na wyceny jednostek funduszy inwestycyjnych oraz portfeli emerytalnych milionów oszczędzających.
Trudny dzień na warszawskim parkiecie
Globalny pesymizm bardzo szybko przełożył się na sytuację przy ulicy Książęcej w Warszawie. Indeks WIG20, skupiający dwadzieścia największych i najbardziej płynnych spółek, znalazł się pod silną presją podaży, tracąc 2,5 procent. To wynik gorszy od średniej europejskiej, co nierzadko ma miejsce w przypadku rynków o mniejszej kapitalizacji w momentach rynkowego stresu.
- Umiarkowane zniżki notują LPP (-2,10 proc.), Pekao (-1,85 proc.), Alior Bank (-1,97 proc.), Allegro (-1,70 proc.), Żabka (-1,56 proc.), Kruk (-1,48 proc.), Dino Polska (-1,42 proc.) i PKO BP (-1,17 proc.).
- Relatywnie odporne na wyprzedaż pozostają CD Projekt (-0,41 proc.) i MODIVO (-0,51 proc.).
Naturalna zmienność czy początek głębszej korekty?
Wyraźne spadki na giełdach przypominają o zmienności rynków kapitałowych. Dla osób lokujących swoje oszczędności w akcjach lub funduszach inwestycyjnych, dni takie jak ten oznaczają krótkoterminowy spadek wartości zgromadzonego kapitału, choć analitycy rynkowi stale przypominają, że w perspektywie długoterminowej korekty są naturalnym elementem rynkowego cyklu.
Warszawska giełda przechodzi trudny okres od początku roku. Już w styczniu indeks WIG20 tracił blisko 3 procent, a seria czerwonych sesji kontynuowała się w kolejnych tygodniach. Szczególnie nerwowo inwestorzy reagowali na narastające napięcia geopolityczne. Atak na Iran na początku marca wywołał panikę na rynkach, a WIG20 w pierwszym dniu po ataku spadł o ponad 2 procent. Sektor bankowy również nie uniknął przeceny – pod koniec stycznia praktycznie wszystkie największe banki notowane w indeksie korygowały swoje wyceny, co dodatkowo obciążyło główny wskaźnik warszawskiego parkietu.