Prezes Zondy przemówił. Szymon Jadczak: Nie wierzę w ani jedno jego słowo
Przemysław Kral opublikował w czwartek filmik. Siedemnaście minut tłumaczeń, oskarżeń pod adresem dziennikarzy, rządu, ABW, KNF, firmy analitycznej Recoveris i zapewne jeszcze kilku innych podmiotów, które spiskują przeciwko jego firmie. Obejrzałem go kilka razy. I im więcej razy słucham, tym więcej pytań mi się pojawia — na które prezes Zondy odpowiedzi nie daje.
Tutaj opisaliśmy czwartkowe oświadczenie Przemysława Krala ws. Zondy, w którym poinformował, że firma posiada 4,5 tys. bitcoinów, ale dostęp do nich ma zaginiony w 2022 r. Sylwester Suszek.
Teza pierwsza Krala: to media wywołały "run" na wypłaty i doprowadziły firmę do upadku
Kral mówi: w ciągu kilkudziesięciu minut zlecono 25 tysięcy wypłat. Tyle, ile normalnie w trzy miesiące. Żadna instytucja finansowa by tego nie przeżyła.
Ma rację w jednym: żadna instytucja finansowa, która nie ma pieniędzy swoich klientów, tego nie przeżyje. I właśnie o to chodzi. Giełda kryptowalut działa na zasadzie prostej: środki klientów leżą na koncie giełdy, jeden do jednego. Jeśli klient ma u ciebie 1 BTC — ty powinieneś mieć ten BTC. Nie połowę. Nie ćwierć. Jeden do jednego. Jeśli 25 tysięcy wypłat rozsadziło Zondę, to znaczy, że tych środków po prostu prawdopodobnie nie było.
To nie jest wina dziennikarzy, tylko samej Zondy.
Raz dostał zlecenie na przewóz koperty. Kto zamawia powietrzne taksówki?
Teza druga: Sylwester Suszek zniknął z kluczami do portfela z 4500 bitcoinami
To jest najważniejszy moment całego filmiku i obawiam się, że wiele osób przegapiło jego ciężar. Kral mówi wprost: Suszek oświadczył w dokumentach, że 4500 BTC należy do spółki. Kiedy miał przekazać klucze prywatne do tego portfela — zniknął.
Chwila. Zatrzymajmy się tutaj.
Suszek zaginął w 2022 roku. Kral kieruje firmą od tamtej pory. Przez niemal cztery lata prowadził giełdę, na której według jego własnych słów znajdowały się bitcoiny klientów — i przez cały ten czas nie miał do nich dostępu? A klientom przez cały ten czas mówił, że ich środki są bezpieczne?
Jeszcze 1 kwietnia tego roku, zapytany przez Wirtualną Polskę, ile wynosi saldo bitcoinowego portfela Zondy, Kral odpowiedział: ponad 4500 BTC. Dziś mówi, że do tych bitcoinów nie ma kluczy, bo Suszek uciekł. To dlaczego twierdził, że firma ma te rezerwy, skoro nie ma do nich dostępu? Czy przez cztery lata prowadził giełdę z dziurą w bilansie, o której klienci nie wiedzieli? Żadna z tych opcji nie jest dobra.
I jeszcze jedno pytanie, które Kral pomija: jeśli wiedział, że Suszek nie przekazał kluczy — kiedy to zgłosił prokuraturze? Kiedy poinformował estońskiego regulatora, który wydał licencję VASP? Kiedy powiedział klientom?
Teza trzecia: z Polski dzwoniono do Estonii i na Cypr, żeby zablokować Zondzie licencję MiCA
Kral mówi: mamy na to twarde dowody. Gdyby rzeczywiście ktoś z Polski bezprawnie ingerował w postępowanie licencyjne obcego regulatora — byłby to skandal klasy państwowej. Materiał na dziesiątki artykułów, kilka komisji parlamentarnych i prawdopodobnie wyrok sądu. Kral mówi o tym przez trzydzieści sekund, po czym przechodzi do następnego wątku.
Gdzie złożona skarga do estońskiego regulatora? Gdzie zawiadomienie do prokuratury? Gdzie te "twarde dowody"? Filmik na X to nie jest miejsce na ujawnianie dowodów w sprawie o korupcję. Chyba, że tych dowodów nie ma.
Teza czwarta: datki na fundacje Wiplera i Ziobry to nie był lobbing, bo gdyby chciał lobbować, dałby kasę koalicji
Ten argument byłby zabawny, gdyby nie powaga sytuacji. Kral sugeruje, że skoro Wipler i Ziobro są w opozycji, to wspieranie ich nic nie dało. Ale przecież nie chodzi o to, kto rządzi — chodzi o to, kto mógł mieć wpływ na konkretną decyzję. A konkretna decyzja to weto prezydenta Nawrockiego.
Kral pyta retorycznie: czy to kwadratura koła? Nie. To chronologia.
Teza piąta: ekspert analizujący Zondę ma w tym interes, bo chciał wpisania BSV do giełdy i zaproszenia do Davos
Kiedy nie masz argumentów merytorycznych, atakujesz człowieka. Kral sugeruje, że analityk blockchain, który opisał transfery z Zondy do Krakena, działa z zemsty za delistowanie (czyli usunięcie z giełdy) BSV.
Problem w tym, że 511 transakcji na łączną kwotę ponad 21 milionów dolarów to nie jest opinia eksperta. To dane na publicznym blockchainie, które może zweryfikować każdy — z dostępem do internetu i odrobiną czasu. Czy ekspert chciał się spotkać w Davos, czy nie — transakcje się wydarzyły. Dane są. Kral ich nie kwestionuje.
Na koniec: zysk 35 milionów euro, a wypłat brak
Kral chwali się, że w 2024 roku Zonda zarobiła 35 milionów euro, a w 2023 — 26 milionów euro. Łącznie 260 milionów złotych w dwa lata.
Skoro tak, to gdzie są pieniądze klientów? Tego pytania Kral nie zadaje. I nie odpowiada.
Przemysław Kral powiedział dziś dużo. Tyle że im więcej mówi, tym więcej mamy pytań. A klienci Zondy nadal nie mogą wypłacić swoich pieniędzy.
Szymon Jadczak, dziennikarz Wirtualnej Polski