450 ton tygodniowo. Tanie paczki z Chin zalewają Polskę
Polacy pokochali tanie zakupy z Chin. 450 ton przesyłek z Państwa Środka przylatuje co tydzień do naszego kraju. Znamy efekty kontroli celników. Sytuacja może się jednak diametralnie zmienić, kiedy od lipca zaczną obowiązywać nowe opłaty.
Unia Europejska w tym roku wprowadzi nowe cło na małe przesyłki o wartości do 150 euro.
Według danych Komisji Europejskiej do krajów UE co roku trafia ponad 4,6 miliarda małych paczek, głównie z Chin. Wiele z nich pochodzi z popularnych platform zakupowych takich jak AliExpress, Shein czy Temu, które dotychczas wykorzystywały przewagę cenową wynikającą właśnie z braku ceł i niższych kosztów produkcji.
Zamówiła rzeczy z Sinsaya. Oto co znalazło się w środku
3 euro za paczkę. Na rynku może się sporo zmienić
To się ma zmienić od 1 lipca. Od tej daty produkty trafiające do krajów UE, w tym Polski, w małych paczkach o wartości do 150 euro objęte będą stałą opłatą celną w wysokości 3 euro. Co ważne, opłata będzie dotyczyła przesyłki, a nie poszczególnych produktów, które się w niej znajdują.
Nowa opłata może sporo zmienić na rynku. Chińskie platformy działające w segmencie tzw. szybkiej mody (ang. fast fashion) stały się fenomenem w branży. Oferują produkty w konkurencyjnych cenach, a jednocześnie sporo inwestują w marketing. Europejczycy, w tym także Polacy, bardzo szybko się do nich przekonali. W maju 2025 roku chińskie Temu zdobyło 19,7 mln użytkowników. Platforma wyprzedziła dotychczasowego lidera polskiego rynku e-commerce, czyli Allegro, które w tym samym okresie odnotowało 18,02 mln użytkowników.
450 ton przesyłek z Chin tygodniowo
O popularności paczek z Chin świadczą liczby. Z danych udostępnionych przez Zbigniewa Stawickiego, zastępcę szefa Krajowej Administracji Skarbowej do których dotarł money.pl wynika, że w Oddziale Celnym Towarowym Port Lotniczy Katowice-Pyrzowice ilość przesyłek importowanych z Chin wynosi około 450 ton tygodniowo, z czego 80-90 proc. obejmowana jest procedurą dopuszczenia do obrotu, reszta podlega tranzytowi. Katowice Airport to największe regionalne lotnisko w Polsce w segmencie przewozów komercyjnego cargo lotniczego.
Od 2025 roku, od kilka razy w tygodniu, z chińskiego Chengdu do Katowic latają samoloty chińskiej linii towarowej Central Airlines wypełnione towarami na zlecenie chińskich platform zakupowych. Choć paczki z Chin zamawiane przez Polaków trafiają nie tylko tam i nie tylko na pokładzie samolotów.
Co dzieje się dalej?
"W zakresie kontroli zgłoszenia celnego wykonuje się rewizję celną towaru i weryfikację dokumentów załączonych do zgłoszenia. Czynności rewizji celnej jednej przesyłki trwają około 10 do 30 minut w zależności od rodzaju, ilości towaru i zakresu kontroli" - tłumaczy Stawicki w odpowiedzi na interpelację poselską.
Celnicy sprawdzają także, czy faktyczna wartość przesyłki jest równa tej deklarowanej.
"W przypadku towarów zakupionych na platformach internetowych głównym problemem w kontekście wartości celnej towarów w e-commerce nie będzie jej zaniżanie, ale sama w sobie niska wartość oferowanych do sprzedaży towarów" - przekonuje zastępca Szefa Krajowej Administracji Skarbowej.
"Od 1 stycznia 2024 r. do 8 grudnia 2025 r. w Oddziale Celnym Towarowym Port Lotniczy Katowice-Pyrzowice zakwestionowano wartość celną towaru w przypadku 217 zgłoszeń celnych zadeklarowanych w systemie e-commerce. Po przeprowadzonym postępowaniu wydano 87 decyzji (...), pobrano łącznie dodatkowych należności celnych i podatkowych: 75 479 zł" - pisze podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów.
Z informacji przekazanych przez KAS wynika także, że w 2025 r. w ramach kontroli małych paczek z Chin sprawdzono 1205 przesyłek, z czego 470, czyli 39 proc. uznano za niezgodne z przepisami.
Wśród kontrolowanych towarów były zabawki, drobna elektronika, kosmetyki, suplementy diety, środki ochrony indywidualnej, w tym kaski, okulary czy rękawice ochronne.
Rząd szykuje cios w chińskich gigantów
Tymczasem polski rząd pracuje nad projektem podatku cyfrowego, ale w nowej odsłonie. W ubiegłym tygodniu jako pierwsza poinformowała o tym "Rzeczpospolita". Ma dotknąć chińskich gigantów e-commerce, takich jak Shein czy Temu, a niekoniecznie amerykańskie big techy.
Ta nowość miałaby polegać na tym, że jeśli firma płaci CIT w Polsce, podatek cyfrowy zostanie o ten CIT pomniejszony. Jak wskazywała "Rz", byłby to przede wszystkim cios w wielkie chińskie serwisy e-commerce, które praktycznie nie płacą w Polsce podatków.
Podatek cyfrowy jest już stosowany w wielu krajach, w tym w Hiszpanii, Francji, Włoszech i na Węgrzech. W Polsce od miesięcy pracuje nad nim Ministerstwo Cyfryzacji.
Początkowo mówiło się, że obejmie on międzynarodowe firmy technologiczne i będzie ciosem przede wszystkim w amerykańskich gigantów technologicznych. Pod koniec roku wicepremier Krzysztof Gawkowski zapowiadał, że projekt podatku ma zostać przedstawiony na przełomie 2025 i 2026 roku. Natomiast w połowie grudnia z resortu cyfryzacji poszedł sygnał, że podatek będzie rozszerzony.
- Będziemy proponować wariant szerszy, który oczywiście będzie mógł być dostosowany w ramach uzgodnień i konsultacji, natomiast proponujemy inny mechanizm, ważny dla firm rozliczających się w Polsce, czyli zmniejszanie kwoty podatku cyfrowego kwotą CIT, który dana firma zapłaciła w poprzednim roku w Polsce - mówił w Radiu Zet wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski.
Wpływy z tej daniny w pierwszym roku miałyby wynieść 2 mld zł, by docelowo przekroczyć 3 mld zł. Zapytaliśmy o nią rząd.
- W styczniu rozpoczniemy proces legislacyjny na poziomie rządowym. Ministerstwo Finansów będzie mogło zająć stanowisko tak jak inni członkowie Zespołu Programowania Prac Rządu - tak o nowej inicjatywie w rozmowie z money.pl mówi Dariusz Standerski.
Malwina Gadawa, dziennikarka money.pl