W Polsce działa ponad 70 dużych zapór rzecznych, z czego 46 piętrzy wodę w zbiornikach o pojemności powyżej 10 mln m sześc. Jak podaje "DGP", ponad połowa z nich pracuje dłużej niż 50 lat, a taki wiek raport ONZ traktuje jako granicę alarmową.
Wraz z upływem czasu rosną koszty konserwacji oraz ryzyko uszkodzeń konstrukcyjnych. Starzejące się obiekty projektowano w innych realiach klimatycznych, przez co obecnie wywierają stałą presję na ekosystemy rzeczne – czytamy w dzienniku.
WIDEOAuta znikają po 50 dniach. Szef serwisu ujawnia
Ani jednej oceny środowiskowej
Zdecydowana większość tych konstrukcji powstała, zanim Polska weszła do Unii Europejskiej, a więc bez procedury oceny oddziaływania na środowisko. Fundacja ClientEarth Prawnicy dla Ziemi przeanalizowała w raporcie "Zapory po terminie" 70 pozwoleń wodnoprawnych wydanych w ciągu ostatnich 15 lat. Wniosek jest jednoznaczny: w żadnym przypadku przedłużenie eksploatacji nie wymagało takiej decyzji.
Same pozwolenia obowiązują maksymalnie 30 lat, ale można je odnawiać na kolejne 20-letnie okresy, bez żadnego limitu. Autorzy raportu zwracają uwagę, że krajowa praktyka idzie właśnie w stronę możliwie najdłuższego utrzymywania obiektów w ruchu.
Co piąta zapora w złym stanie
Problemem są też same procedury. Przepisy Prawa wodnego nie dają możliwości zbadania pełnego wpływu inwestycji na przyrodę i nie przewidują udziału organizacji społecznych w postępowaniu.
ClientEarth powołuje się przy tym na raport inżynierów hydrotechników z 2023 r., z którego wynika, że 21 proc. polskich zapór znajduje się w złym stanie technicznym. To - jak wskazują autorzy - zagrożenie zarówno dla ludzi, jak i dla środowiska. W marcu tego roku polską praktykę uznał za niewłaściwą Komitet ds. Przestrzegania Konwencji z Aarhus.