Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
oprac. Jacek Bereźnicki
|
aktualizacja

Afera mięsna. Ardanowski o podaniu się do dymisji: nie widzę związku

244
Podziel się:

- Przejrzeli wszystkie procedury. Cieszę się, że w ogóle przyjechali - powiedział w Radiu Zet minister rolnictwa o unijnych inspektorach, którzy skontrolowali polskie ubojnie. Przekonywał, że nie mógł wcześniej uruchomić systemu wczesnego ostrzegania o niebezpiecznej żywności.

- Premier powiedział "sprawdź, czy nie ma jakiejś patologii". I zmieniamy system nadzoru - powiedział Ardanowski.
- Premier powiedział "sprawdź, czy nie ma jakiejś patologii". I zmieniamy system nadzoru - powiedział Ardanowski. (PAP/Maciej Kulczyński)

- Przez te dni niczego mi nie sygnalizują, że coś dramatycznego zostało przez nich dostrzeżone, a byli wszędzie - powiedział Jan Krzysztof Ardanowski. Tak odniósł się do kontroli, jakie w polskich ubojniach prowadzą unijni inspektorzy w związku z aferą z nielegalnym ubojem krów w jednym z zakładów.

- Czy ma pan cokolwiek do zarzucenia sobie w tej sprawie? - zapytała prowadząca rozmową dziennikarka radia Zet. - Ale co mam sobie zarzucić? - odpowiedział minister rolnictwa.

Jak wskazała Beata Lubecka, unijny system wczesnego ostrzegania o niebezpiecznej żywności i paszach RASFF został uruchomiony dopiero 29 stycznia na wniosek Komisji Europejskiej a policja została powiadomiona już 14 stycznia.

- Ja to wyjaśniam z weterynarzami. System RASFF uruchamia się wtedy, gdy ma pani dokumenty, gdzie to mięso dalej trafiało - zapewnił minister rolnictwa. - I dopiero wtedy przez listy przewozowe ustala się, że z zakładu trafiło do zakładu rozbioru mięsa, a potem do hurtowni czy iluś firm. Jeszcze mogą pojawić się następne adresy - dodał.

- Czy nie było żadnych zaniedbań z naszej strony pod tym względem? - dopytywała dziennikarka. - Zastanawiam się, czy informacja dotycząca RASFF-u nie powinna być wtedy, gdy zakład był kontrolowany, ale wstrzymano produkcję i zatrzymano mięso Przebadano to mięso i mięso było bezpieczne - podkreślił.

Ardanowski został poproszony o odpowiedź na pytania słuchaczy. "Kiedy poda się pan do dymisji?" - zacytowała dziennikarka. - Nie widzę związku - odparł minister.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

wiadomości
gospodarka
KOMENTARZE
(244)
znetu
3 lata temu
Przypomnijmy kłamstwa głównego lekarza weterynarii człowieka PISukładu: "Sytuacja z niebezpiecznym mięsem wołowym była incydentalna" - zapewnił Niemczuk. "Polski rząd podjął szereg działań, aby zapobiegać podobnym sytuacjom - przypomniał. "Nie ma możliwości, aby zagrożone mięso wołowe pojawiło się w sprzedaży, czy to w Polsce, czy też w innych krajach" - podkreślił Główny Lekarz Weterynarii."
podatnik
3 lata temu
Trzeba mieć choć trochę honoru żeby poddać się do dymisji...
od ostatniego
3 lata temu
wbitego zęba w koryto, będzie się trzymał.
ZK590
3 lata temu
w Polsce takie procedery trwały od zawsze i wszyscy o tym doskonale wiedzieli i zarabiali na tym dobre pieniądze.
zołza
3 lata temu
Koń by się uśmiał.
...
Następna strona