Azjatyckie giełdy rosną po pojmaniu Maduro. Kurs spółek zbrojeniowych
Amerykańska operacja militarna w Wenezueli wywołała reakcję rynków finansowych - czego pierwszym symptomem są rynki w Azji. Choć ropa naftowa odnotowała spadki, inwestorzy masowo kupują akcje spółek zbrojeniowych i złoto, reagując na pojmanie Nicolasa Maduro przez siły Stanów Zjednoczonych.
Rynki w regionie Azji i Pacyfiku rozpoczęły pierwszy pełny tydzień handlowy 2026 roku od wyraźnych wzrostów. Inwestorzy zareagowali w ten sposób na oficjalne doniesienia z Waszyngtonu o schwytaniu prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro. Jak podaje CNBC, japoński indeks Nikkei 225 wzrósł o 2,67 proc., osiągając poziom 51 684 pkt, podczas gdy południowokoreański Kospi zyskał 2,69 proc., notując historyczne maksimum na poziomie 4 425 pkt. Optymizm na giełdach kontrastuje z niepewnością geopolityczną, jednak rynki kapitałowe zdają się wyceniać szybkie rozwiązanie kryzysu w Ameryce Południowej.
Szczególną aktywność odnotowano w sektorze obronnym. W Japonii akcje Kawasaki Heavy Industries podrożały o 5,7 proc., a Mitsubishi Heavy Industries o 6,4 proc. Podobny trend wystąpił w Seulu, gdzie walory zbrojeniowego giganta Hanwha Aerospace zyskały 4 proc., a spółki Poongsan wzrosły o 3 proc. Jednocześnie na rynku surowców obserwowaliśmy ucieczkę do bezpiecznych przystani, co wywindowało ceny złota o ponad 1 proc. do poziomu 4 383,99 dolarów za uncję.
Milioner szczerze do bólu. "Czułem się debilem"
Kulisy operacji i zarzuty wobec Maduro
Zaskoczeniem dla analityków była reakcja rynku ropy naftowej. Mimo że Wenezuela posiada największe na świecie potwierdzone rezerwy surowca, szacowane na 303 miliardy baryłek, ceny baryłki typu Brent spadły o 0,25 proc. Inwestorzy oceniają, że ryzyko długotrwałego przerwania dostaw jest ograniczone, a perspektywa zmiany władzy w Caracas może w dłuższym terminie otworzyć tamtejszy sektor wydobywczy dla zachodnich inwestycji. Prezydent Donald Trump w wywiadzie dla Fox News zapowiedział już, że Stany Zjednoczone będą "mocno zaangażowane" w wenezuelski sektor naftowy, wykorzystując potencjał największych amerykańskich koncernów.
Sama operacja pojmania Maduro miała niezwykle dynamiczny przebieg. Donald Trump przekazał, że śledził działania jednostek specjalnych na żywo z Mar-a-Lago. Według relacji prezydenta USA, Nicolas Maduro wraz z żoną Cilią Flores został przetransportowany na okręt desantowy USS Iwo Jima, skąd trafi do Nowego Jorku. Tamtejszy Departament Sprawiedliwości postawił mu zarzuty związane z narkoterroryzmem i spiskiem mającym na celu przemyt kokainy do USA. Amerykańska administracja argumentuje, że reżim Maduro przez dekady wykorzystywał struktury państwowe do ochrony karteli narkotykowych, co miało bezpośredni wpływ na kryzys opioidowy w Stanach Zjednoczonych.
Reakcje międzynarodowe
Obecna sytuacja jest kulminacją wieloletniego napięcia, które przybrało na sile po wyborach prezydenckich w lipcu 2024 roku. Tamto głosowanie zostało powszechnie uznane przez społeczność międzynarodową i wenezuelską opozycję za sfałszowane. Maria Corina Machado, liderka opozycji wezwała po schwytaniu Maduro do natychmiastowego przekazania władzy Edmundo Gonzalezowi Urrutii, który według niezależnych protokołów był faktycznym zwycięzcą wyborów sprzed półtora roku. Machado podkreśliła, że nadszedł czas na "transformację demokratyczną" i powrót do porządku konstytucyjnego.
Interwencja USA budzi jednak kontrowersje na arenie międzynarodowej. Unia Europejska, ustami przewodniczącego Rady Europejskiej Antonio Costy, wezwała do deeskalacji i poszanowania prawa międzynarodowego oraz Karty Narodów Zjednoczonych. Krytyczne głosy płyną również z wewnątrz Stanów Zjednoczonych. Rada redakcyjna "New York Timesa" określiła atak jako przejaw "nowego imperializmu", ostrzegając, że siłowe obalanie reżimów, nawet tych autorytarnych, często prowadzi do głębokiej destabilizacji regionu. Eksperci wskazują również, że akcja ta może stać się niebezpiecznym precedensem dla Rosji i Chin, które mogą teraz łatwiej uzasadniać własne operacje militarne prymatem siły nad normami międzynarodowymi.