Brama Północna szeroko otwarta. Jak Polska zmienia energetyczną mapę Europy?
Polska w swojej energetycznej – choć nie tylko – historii znajduje się w punkcie zwrotnym. Nasz kraj ewoluuje z państwa o statusie importera energii w kierunku regionalnego hubu gazowego, który operuje głównie na osi północ-południe. Stajemy się energetyczną Bramą Północną dla krajów naszej części kontynentu. A w samym sercu tego procesu znajduje się GAZ-SYSTEM, czyli jedna z najważniejszych spółek strategicznych nad Wisłą.
S jak strategiczna
Zacznijmy jednak od… początku. Zanim przejdziemy bowiem do geopolitycznej szachownicy ułożonej z rurociągów, gazociągów i płynących nimi surowców, wypadałoby przedstawić GAZ-SYSTEM. Jest to jedna z najważniejszych spółek strategicznych w Polsce. Wcale nie przesadzę, jeśli napiszę, że pełni ona rolę fundamentu bezpieczeństwa energetycznego kraju. Jako wyłączny operator sieci przesyłowej gazu ziemnego odpowiada za to, by surowiec ten docierał do kluczowych zakładów przemysłowych, elektrociepłowni i sieci dystrybucyjnych.
Ktoś mógłby całkiem przytomnie teraz zapytać, dlaczego stawiamy na gaz, skoro cały świat grzmi o zielonej energii? W skrócie – bo jesteśmy rozsądni. W dobie odchodzenia od węgla i coraz większego udziału OZE w produkcji prądu potrzebujemy stabilizatora, który zadziała, gdy warunki pogodowe nie pozwolą na pracę OZE. A w Polsce często nie pozwalają.
Elektrownie gazowe potrafią błyskawicznie zareagować na luki w systemie i zapewnić ciągłość dostaw energii dla gospodarki i obywateli. Jasne, chcemy czystej energii, ale chcemy przede wszystkim nieprzerwanych dostaw. GAZ-SYSTEM sprawia, że tak się właśnie dzieje.
Spółka zarządza siecią ponad 12 tys. km gazociągów oraz kluczową infrastrukturą importową. Można tu wymienić chociażby Baltic Pipe i Terminal LNG w Świnoujściu. Jako właściciel i operator tych obiektów, a także zarządzający poprzez spółkę Gas Storage Poland krajowymi magazynami gazu, firma gwarantuje Polsce pełną niezależność energetyczną i ciągłość dostaw surowca z różnych kierunków świata.
I to gwarantuje nawet w najtrudniejszych warunkach. Podczas fali mrozów, która nawiedziła Polskę od początku roku , krajowa infrastruktura przesyłowa gazu przeszła pomyślnie test najwyższych obciążeń w historii. We wtorek, 3 lutego, operator odnotował historyczne wyniki, przesyłając do odbiorców aż 115, 4 mln m sześc. gazu. To pozwoliło bez zakłóceń pokryć najwyższe w historii dobowe zapotrzebowanie na poziomie 102,8 mln m sześc. Pozostała część surowca została sprawnie przekierowana przez interkonektory – strategiczne punkty połączeń gazociągów na granicach państw – do naszych sąsiadów. Innymi słowy nasza sieć potrafi zaopatrzyć gazem nie tylko nasz kraj, ale też zasilić sąsiadów.
Zdaniem Sławomira Hinc, prezesa GAZ-SYSTEM, krajowy system przesyłowy jest w stanie obsłużyć dzienne zapotrzebowanie na poziomie nawet 170 mln m sześc. gazu. Jest więc spory zapas wydolności. W ubiegłym roku Urząd Regulacji Energetyki przyjął Krajowy Dziesięcioletni Plan Rozwoju na lata 2026-2035, w ramach którego zostanie rozbudowana sieć przesyłowa o m.in. Terminal LNG w Gdańsku oraz połączenia z gazociągiem jamalskim i gazociągi wokół aglomeracji warszawskiej i śląskiej. Dlatego rola spółki zdefiniowana została nie tylko jako podmiot odpowiedzialny za stabilność energetyczną Polski, ale też całego regionu.
Co więcej, obecnie firma ma ambicje zostać architektem polskiego rynku wodoru. Zgodnie z nowymi przepisami GAZ-SYSTEM został wyznaczony operatorem systemu wodorowego w Polsce i odpowiada za zaprojektowanie i bezpieczne funkcjonowanie przyszłej sieci wodorowej, służącej do przesyłu tego zeroemisyjnego gazu. To jednak opowieść na zupełnie inną okazję. My pochylimy się bardziej nad gazem ziemnym.
Hub gazowy dla całego regionu
Ustaliliśmy już, że nasz system przesyłowy to prawdziwa europejska liga mistrzów. Wiemy też, że możemy sobie pozwolić na eksport gazu do krajów ościennych, czyli stać się tytułową Bramą Północną dla państw położonych w głębi kontynentu. Można rzec, że wreszcie Polska wykorzystuje swoje centralne położenie na mapie Europy.
Jeśli wgryziemy się jednak głębiej w temat, okaże się, że Polska już posiada atuty tytułowego hubu w dwóch wymiarach. Po pierwsze – posiadamy rozbudowaną infrastrukturę do transportu gazu. Po drugie – mamy profesjonalne narzędzia do obsługi transakcji handlowych. Pierwszy z wymienionych aspektów nie wymaga większych wyjaśnień. Ot, gaz wpływa do nas z Norwegii przez Baltic Pipe oraz w postaci LNG z innych kontynentów statkami do Świnoujścia i wkrótce do Gdańska (o tym trochę dalej). Następnie system przesyła go dalej do sąsiadów na południu lub wschodzie. Drugie oblicze to hub handlowy. Tutaj nie liczą się rury, ale transakcje. To wirtualne targowisko. Kupujący i sprzedający spotykają się na Towarowej Giełdzie Energii w Warszawie. Ustalają tam cenę surowca na zasadach rynkowych. Im więcej firm tam handluje, tym bardziej konkurencyjna jest cena dla całego regionu.
Zagraniczni gracze widzą u nas bezpieczne miejsce do zawierania komercyjnych transakcji. Potwierdzają to liczby. W styczniu 2026 roku na giełdzie padł historyczny rekord. Obroty na rynku natychmiastowym przekroczyły 7,4 terawatogodziny. To pokazuje, że Europa Środkowa zaczyna traktować Polskę jak cenowy punkt odniesienia.
Szczególnym wymiarem funkcjonowania polskiego hubu jest wsparcie dla Ukrainy. W obliczu ciągłego zagrożenia rosyjskimi atakami na infrastrukturę energetyczną, Kijów polega na imporcie gazu z kierunku zachodniego. Polska dziś może zaoferować Ukrainie przesył około 5 mld m sześc. gazu w ciągu roku.
FSRU w Gdańsku – flagowa inwestycja polskiej energetyki
Wydawać by się mogło, że już teraz jesteśmy energetycznie zabezpieczeni. Że wszystkie liczby się zgadzają. Jednak rynek i geopolityka nie znają pojęcia nadmiaru bezpieczeństwa. Gospodarka potrzebuje jeszcze więcej stabilnego paliwa i elastycznych dostaw. Dlatego oczy całej branży zwracają się teraz na Zatokę Gdańską, bo właśnie tam GAZ-SYSTEM realizuje jeden z najważniejszych projektów infrastrukturalnych w europejskiej energetyce – FSRU. Ten tajemniczy skrót oznacza Floating Storage Regasification Unit. W dosłownym tłumaczeniu jest to pływająca jednostka magazynująca i regazyfikująca.
Czym jest FSRU? To specjalistyczny statek, który pełni funkcję terminala LNG, ale zamiast budować ogromne betonowe zbiorniki na lądzie, wykorzystuje się technologię morską. Zadaniem FSRU będzie odbiór skroplonego surowca z tankowców i ogrzanie go do takiej temperatury, aby zmienić jego stan skupienia z płynnego na lotny czyli gazowy. Nowy terminal będzie wtłaczał do polskiej sieci ponad 6 mld metrów sześciennych gazu rocznie. Będzie, bo budowa wciąż trwa. W styczniu 2026 roku położono pod nią stępkę czyli zmontowano kręgosłup statku. Statek, o ile wciąż można tak określić ten cud inżynierii, przypłynie do nas na koniec 2027 roku. Natomiast terminal FSRU zostanie uruchomiony w 2028 roku.
Jednostka FSRU powstaje w południowokoreańskiej stoczni HD Hyundai Heavy Industries, światowego lidera tej branży. Za budowę terminala i jego późniejszą dzierżawę dla GAZ-SYSTEM odpowiada japoński armator Mitsui O.S.K. Lines. GAZ-SYSTEM nie kupuje tego statku na własność, lecz wybiera długoterminowy czarter. Dlaczego? Budowa i utrzymanie tak skomplikowanej jednostki to ogromny koszt i wyzwanie techniczne. Dzięki czarterowi Polska nie musi od razu wykładać miliardów złotych na zakup. Cała odpowiedzialność za serwis, naprawy i specjalistyczną załogę spoczywa na Japończykach. My po prostu wynajmujemy gotową, nowoczesną technologię i skupiamy się na przesyłaniu gazu do domów i fabryk.
Inwestycja ta to jednak nie tylko sam statek. To potężna układanka inżynieryjna rozpisana na część morską i lądową. Na morzu powstaje specjalne nabrzeże postojowe. Budowlańcy stawiają je około 3 kilometry od brzegu w Zatoce Gdańskiej. Gaz popłynie stamtąd rurociągiem ułożonym na dnie Bałtyku. Potem trafi na stały ląd. Warto odnotować, że aż 70 proc. podwykonawców zaangażowanych w część morską projektu to firmy polskie, co generuje istotny impuls dla krajowego sektora morskiego i budowlanego.
To jednak nie koniec planów. Jeden statek może nie wystarczyć. Nasi południowi sąsiedzi wciąż szukają stabilnych dostaw gazu spoza Rosji. Dlatego na stole leżą plany budowy FSRU 2. To druga jednostka pływająca. Miałaby ona stanąć obok pierwszej i zwiększyć moce regazyfikacyjne o kolejne 4,5 mld metrów sześc. w roku. GAZ-SYSTEM prowadzi właśnie zaawansowane rozmowy z rynkiem i zbiera zapotrzebowanie na nowe przepustowości terminala.
W styczniu 2026 roku odbyły się warsztaty dla zainteresowanych firm. Jeśli złożą one wiążące oferty w procedurze Open Season (badanie rynku w celu rezerwacji mocy przez przyszłych klientów), do Gdańska zawinie drugi gazowiec. Jeśli tak rzeczywiście się stanie, będzie on pracował głównie na potrzeby eksportu na Słowację, Węgry czy Ukrainę.
FSRU 2 może stać się prawdziwym żelaznym okuciem naszej gazowej Bramy Północnej, która już teraz jest bardzo solidnym filarem bezpieczeństwa energetycznego kraju. Dzięki tak elastycznej, przepustowej i nowoczesnej infrastrukturze Polska zamknie erę energetycznej niepewności, a otworzy epokę energetycznej sprawczości. Nareszcie.