Notowania

Carsharing to niełatwy biznes. Panek ujawnił dane

Biznes carsharingowy ma rozmach, wizja jest wspaniała, nowoczesna, ale na razie generuje głównie koszty. I to niemałe. Panek opublikował raport, który pokazuje, że z niedawno bardzo dochodowego biznesu stał się spółką na pograniczu zysku.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Materiały prasowe)
Auta Panka jeżdżą w Warszawie, Lublinie i Krakowie, a od sierpnia również w Gdańsku. (Fot: Panek)

W 2017 roku Panek zwiększył przychody o jedną piątą, a zyski o prawie połowę. Każde 100 zł przychodu dawało wtedy 6 zł czystego zysku. Ale wtedy zajmował się jeszcze zwykłym wynajmem samochodów, czyli tzw. rent-a-car.

Potem spółka postanowiła zrobić krok do przodu. Od 2017 r. ruszyła z wynajmem aut na minuty, czyli tak zwanym carsharingiem. Nie było wyjścia - świat idzie do przodu i nie tylko Panek wpadł na pomysł, żeby tego typu działalność rozwijać w Polsce. 4Mobility, Vozilla, Traficar a ostatnio też InnogyGo! - te nazwy oprócz Panka znają ludzie, którzy znajdują w nowej usłudze alternatywę dla taksówek, a nawet alternatywę dla własnego samochodu.

Zobacz też: Nino o biznesie: carsharing wg Macieja Panka (Materiał z 2018 r.)

Panek wszedł na rynek od razu z dużą liczbą samochodów i obecnie jest drugi największy w polskim carsharingu. Na ulicach Warszawy pojawiło się początkowo 300 samochodów, za których wynajem płaci się za pośrednictwem specjalnej aplikacji. Pod koniec roku wynająć można było już 1111 pojazdów: toyot, elektrycznych smartów a nawet polonezów i fiatów 126p. Panek wszedł też w ubiegłym roku do Lublina, w lipcu bieżącego roku do Krakowa, a w sierpniu do Trójmiasta. Założył też firmę na Litwie.

Część aut wyleasingowano w firmach leasingowych, w tym od należącej do Macieja Panka jednoosobowej działalności gospodarczej.

Same straty. Chwilowo

Przychody w 2018 roku zamiast wyraźnie wzrosnąć, zwiększyły się o zaledwie 1,2 proc. do 62,1 mln zł - wynika z raportu opublikowanego w lipcu w KRS. A zyski? Spadły do zaledwie 383 tys. zł, z poziomu 3,6 mln zł. Spółka nadal jest rentowna, ale tylko dzięki tradycyjnej usłudze wynajmu samochodów (rent-a-car), a nie usługom carsharing. Te - według danych z 2018 r. - ewidentnie pogorszyły jej wyniki i przynosiły straty. Wyraźnie wzrosły koszty operacyjne. Koszty finansowe poszły w górę do 3,3 mln zł z 0,7 mln zł rok wcześniej.

Spółka nie ma jednak zamiaru się zatrzymywać. Zainwestuje m.in. we flotę samochodów elektrycznych (wyłą cznie elektryucznych - nie hybrydowych), rozwija działalność w innych miastach niż Warszawa i Lublin oraz wychodzi poza Polskę. Jeśli obecna działalność nie zacznie przynosić szybko profitów, to będzie musiała poszukać finansowania. Prezes w rozmowie z money.pl w październiku 2018 r. zapowiedział jednak, że zyski będą już w tym roku.

Straty na carsharingu ma też 4Mobility, nad którym kontrolę przejęła ostatnio PGE - a konkretnie spółka zależna PGE Nowa Energia. Strat miała w ub. roku prawie tyle, co przychodów. Gdyby nie zainteresował się nią największy producent energii w Polsce, to marne byłyby szanse na przetrwanie. Spółka na koniec marca miała już tylko 82 tys. zł płynnych środków i ujemne kapitały własne.

Dlaczego PGE się zdecydował na zakup? Chce w ten sposób prawdopodobnie zareagować na posunięcie Innogy w Warszawie i ofertę aut elektrycznych InnoyGo!

Kolejna z firm carsharingowych, krakowska Traficar, która wynajmuje auta na minuty w Krakowie, Poznaniu, Warszawie, Wrocławiu, Trójmieście i na Śląsku i dysponuje obecnie największą, choć rozproszoną flotą, zwiększyła co prawda przychody z podstawowej działalności o aż 191 proc. i w ubiegłym roku mogła się pochwalić przychodami 24 mln zł, ale już drugi rok z rzędu ma prawie 10 mln zł straty netto.

Lepszą kondycją może się pochwalić warszawska firma informatyczna Enigma Systemy Ochrony Informacji, należąca w 100 proc. do giełdowego Comp, która prowadzi wynajem na minuty samochodów elektrycznych Vozilla we Wrocławiu. Rentowność spółki zmniejszyła się w 2018 roku do 10,5 proc. z 11,6 proc. rok wcześniej, ale zysk i przychody szybko idą w górę.

Prawdopodobnie nie jest to jeszcze efekt pożytków z wynajmu samochodów, ale pozostałej działalności. Spółka przewiduje, że w bieżącym roku zyski nie wzrosną. Nie ma jednak zamiaru rezygnować z carsharingu. "Rozważane jest rozszerzenie tej działalności o inne rodzaje pojazdów (np. skutery, hulajnogi, itp.)" - podano w sprawozdaniu.

Dlaczego firmy inwestują w biznes, który ma tak niepewną przyszłość? Szacunkowe prognozy wskazują na światowy wzrost z 7 milionów użytkowników Carsharingu i 112 tysięcy aut dedykowanych do świadczenia tej usługi do 36 milionów użytkowników i 427 tysięcy samochodów do końca 2025 r." - podaje Panek w raporcie. Tradycyjne wypożyczalnie mogą zostać wyparte przez Ubera i auta na minuty. W takiej sytuacji nie można czekać.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
30-07-2019

Nick NoltyAuto wypożyczone na godziny zamiast własnego, wynajmowane mieszkanie zamiast własnego, system operacyjny jako usługa z abonamentem, pakiet programów … Czytaj całość

30-07-2019

Piotr ChmuraNigdy nie rozumiałem dlaczego ludzie wola wydać pieniądze na wypożyczenie (przejeść) niż zainwestować w swoje. Sprawa wygląda tak samo z mieszkaniem, … Czytaj całość

30-07-2019

MoszeFirma która zamiast zarabiać traci . Czy to już jest filantropia czy pralnia /

Rozwiń komentarze (49)