Chcą ściąć 5 tysięcy etatów. Państwowy gigant ogłasza
W 2026 roku Polska Grupa Górnicza chciałaby zmniejszyć zatrudnienie o ok. 5 tys. osób - poinformował w poniedziałek prezes spółki Łukasz Deja. Jak podkreślił, firma chce za pomocą instrumentów osłonowych ze znowelizowanej ustawy górniczej zachęcić pracowników do samodzielnej decyzji o odejściu.
Polska Grupa Górnicza zatrudnia obecnie około 35 tys. osób. Deja podkreślił, że PGG "nie chce zwolnić 5 tys. pracowników". - Chcemy spowodować, aby ta redukcja zatrudnienia, która musi nastąpić w związku z mniejszym zapotrzebowaniem na węgiel, była przeprowadzona w sposób bardzo dobry, to jest odpowiedzialny społecznie i zgodnie z ustawą - zadeklarował.
Prezes PGG oszacował, że z liczby 5 tys. ok. 3,6 tys. osób mogłoby skorzystać z wprowadzonych znowelizowaną od 1 stycznia ustawą o funkcjonowaniu górnictwa kamiennego narzędzi osłonowych, finansowanych przez budżet państwa. Są to płatne urlopy górnicze i przeróbkarskie oraz jednorazowe odprawy pieniężne.
Dwie kopalnie do likwidacji
Przedstawiciele zarządu PGG na poniedziałkowym spotkaniu z dziennikarzami potwierdzili, że 1 kwietnia rozpocznie się zaplanowany na cztery lata proces likwidacji ruchu Wujek kopalni Wujek-Staszic, w której zakończono wydobycie w 2021 r., a na 30 czerwca planowane jest zakończenie wydobycia w ruchu Bielszowice kopalni Ruda. Marek Skuza, wiceprezes ds. produkcji, przypomniał, że w kopalni Bielszowice pracuje obecnie ok. 2,2 osób, a w kopalni Wujek niespełna 800 osób. Wcześniej część załogi została przeniesiona na ruch Staszic.
- Wraz z uruchomieniem osłon w pierwszej kolejności pracownicy ruchu Bielszowice zasilą ruch Halemba, z drugiej strony musi zostać tam ok. 400 osób do likwidacji zakładu górniczego, a pozostałe osoby mają zagwarantowane prace w pozostałych oddziałach PGG. Oni po prostu zastąpią tych, którzy stamtąd odejdą na osłony - wyjaśnił Skuza.
Dodał, że na Wujku do likwidacji zakładu pozostanie ok. 320 osób, a ok. 100 osób skorzysta z programu dobrowolnych odejść. Pozostali przejdą do Staszica, zastępując tamtejszych pracowników chcących skorzystać z osłon.
Skuza poinformował też, że w grudniowej ankiecie zainteresowanie jednorazowymi odprawami (170 tys. zł netto) zadeklarowało 1,2 tys. pracowników, a obecnie - gdy zbierane są już deklaracje - jest to połowa tej liczby. Jak ocenił, może to wynikać z faktu, że mechanizm dopiero rusza i część pracowników chce obserwować, jak zadziała wobec pierwszych z niego korzystających. - Trzeba zrobić pierwszy krok i dlatego staramy się tę pierwszą transzę przeprowadzić. Myślę, że to spowoduje, że do końca roku w kolejnych transzach będzie tych osób więcej - uznał.
Skuza zastrzegł też, że realna wartość obecnych jednorazowych odpraw dla sektora górnictwa węgla kamiennego jest niższa niż w poprzednich latach np. w energetyce czy hutnictwie.
Łukasz Deja zasygnalizował wolę, aby pierwsze jednorazowe odprawy zostały wypłacone na koniec lutego. Wyjaśnił, że obecnie trwa proces uzyskiwania zgód i opinii w zakresie dokumentów i być może w przyszłym tygodniu spółce uda się podpisać umowę z ministerstwem. - Potem to jest kwestia już przelewu środków. Zakładamy, że to będzie koniec tego miesiąca - zapowiedział.
Pokopalnianym terenom trzeba będzie nadać nowe życia
Marek Skuza wyliczył, że w przypadku likwidacji Bielszowic zakres prac obejmie m.in. likwidację 47,7 km wyrobisk i wyburzenie 468 z 663 obiektów (z zachowaniem obiektów zabytkowych). Spółka współpracuje już z miastem, które na pogórniczych gruntach najchętniej widziałoby nowe inwestycje produkcyjne.
Z kolei w Wujku do likwidacji i zabezpieczenia jest 27,5 km wyrobisk, a do przekazania samorządowi Katowic - na gruncie trójstronnego porozumienia z udziałem Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii - 29 obiektów (m.in. wieże szybowe, łaźnie, warsztaty). Teren Wujka jest też częścią obszaru podlegającego konkursowi Katowic na koncepcję nowego zagospodarowania tej części miasta.
Prezes Deja zadeklarował, że PGG chce - korzystając z możliwości wynikających ze znowelizowanej ustawy górniczej - mocno skrócić proces ponownego zagospodarowania terenów pogórniczych. Dotąd trwało to przeciętnie, od zamknięcia kopalni do ewentualnego wprowadzenia nowych funkcji, 10-15 lat.
Nowelizacja przewiduje ułatwienia w zagospodarowywaniu pokopalnianych terenów (przedsiębiorcy mogą m.in. przekazywać je samorządom). Zmienione prawo umożliwia przekazywanie mienia przedsiębiorstw górniczych w formie darowizny, a przejęte tereny mogą być wykorzystywane na inwestycje, budowę infrastruktury czy projekty rewitalizacyjne, co ma pomagać w rozwoju gospodarczym regionów pogórniczych.
Marek Skuza oszacował w poniedziałek, że tegoroczne wydobycie w PGG powinno sięgnąć w zależności od popytu 15-15,5 mln ton, wobec 16,1 mln ton w 2025 r. Powodem mniejszego wydobycia jest zmniejszanie się zatrudnienia i liczby zakładów.
Źródło: PAP