W Polsce od 18 lat nie było tak złych danych. Alert na rynku pracy
Przełom lat 2025 i 2026 przyniósł serię wstrząsów, których skala zaskoczyła analityków. Do urzędów pracy wpłynęły zgłoszenia dotyczące likwidacji lub zmiany niemal 100 tysięcy etatów. To nie tylko cykliczne spowolnienie, ale głęboka korekta strukturalna polskiej gospodarki.
Polska gospodarka, przez ponad dekadę uchodząca za beneficjenta europejskich łańcuchów dostaw, w połowie trzeciej dekady XXI wieku stanęła w obliczu bezprecedensowego testu wytrzymałości. Statystyki napływające z Głównego Urzędu Statystycznego oraz Wojewódzkich Urzędów Pracy rysują obraz zmian dotykających fundamentów polskiego modelu wzrostu.
Rok 2025 zapisał się w statystykach jako okres najtrudniejszy dla pracowników od czasu globalnego kryzysu finansowego z lat 2008–2009. Do urzędów pracy w całym kraju wpłynęły zgłoszenia dotyczące zamiaru likwidacji dokładnie 97,6 tys. etatów. Jest to wynik blisko trzykrotnie wyższy niż w roku poprzedzającym, co samo w sobie stanowi wyraźny sygnał o zmianie trendu z rynku pracownika na rynek pracodawcy, a w niektórych sektorach – na rynek głębokiej restrukturyzacji.
Analizując tę rekordową liczbę, należy zachować metodologiczną ostrożność. Znaczącą część tej statystyki stanowi specyficzny przypadek Poczty Polskiej, która w ramach procesów restrukturyzacyjnych zgłosiła ponad 51 tysięcy tak zwanych wypowiedzeń zmieniających. Jest to procedura, która nie zawsze kończy się fizycznym rozwiązaniem stosunku pracy, lecz często renegocjacją warunków płacowych.
Niemniej, nawet po wyłączeniu tego ewidentnego odchylenia statystycznego, rynek pracy odnotował zgłoszenia dotyczące likwidacji około 46 tysięcy miejsc pracy w sektorze przedsiębiorstw. Oznacza to, że każdego dnia roboczego minionego roku polska gospodarka otrzymywała sygnał o planowanym usunięciu z rynku średnio niemal 200 etatów.
Motoryzacja w epicentrum wstrząsów
Sektor automotive, odpowiadający za znaczącą część polskiego PKB i eksportu, znalazł się w centrum zmian. Polska, przez lata będąca kluczowym dostawcą podzespołów i montownią Europy, traci swoją przewagę konkurencyjną w starciu z rosnącymi kosztami energii oraz transformacją w kierunku elektromobilności. Najbardziej symboliczny jest tu przypadek fabryki Stellantis w Tychach (dawniej Fiat). Decyzja o likwidacji trzeciej zmiany produkcyjnej, ogłoszona na początku 2026 roku, jest momentem zwrotnym dla całego regionu.
Zarząd koncernu, w porozumieniu ze związkami zawodowymi, uruchomił Program Dobrowolnych Odejść (PDO), który ma objąć około 320 pracowników. Jednak związkowcy alarmują, że rzeczywista skala redukcji może być znacznie szersza. Uwzględniając pracowników tymczasowych oraz osoby zatrudnione przez agencje zewnętrzne, zagrożonych utratą pracy może być łącznie nawet 740 osób. To efekt spadku popytu na samochody w Europie oraz restrukturyzacji gamy modelowej.
Jeszcze bardziej drastyczny przebieg ma restrukturyzacja u poddostawców, co pokazuje mechanizm długofalowego wycofywania się z produkcji komponentów w Polsce. Jaskrawym przykładem arbitrażu kosztowego – czyli przenoszenia produkcji tam, gdzie jest taniej – jest sytuacja w zakładzie Lear Corporation w Pikutkowie pod Włocławkiem. Fabryka ta, produkująca maty grzewcze do foteli samochodowych, przez lata była jednym z największych pracodawców w regionie.
Firma zdecydowała o przeniesieniu niemal całej produkcji do Tunezji. Wypowiedzenia otrzymało około 960 osób z ponad tysięcznej załogi, co stanowi około 90 proc. zatrudnionych. Oficjalnie powodem są "zmieniające się warunki rynkowe", co w praktyce oznacza niemożność utrzymania rentowności przy polskich kosztach pracy i energii w porównaniu do stawek północnoafrykańskich.
Warto również wspomnieć producenta siedzeń samochodowych – Adient Poland. W tym przypadku mamy do czynienia z procesem rozłożonym na lata. Zarząd podjął decyzję o likwidacji oddziału Metal w zakładzie w Skarbimierzu (województwo opolskie). Proces ten ma potrwać aż do 2029 roku, jednak pierwsze redukcje zaplanowano już na rok 2026. Docelowo pracę stracić ma tam 455 osób.
Koniec ery wzrostu w usługach i IT
Przez dwie dekady sektor nowoczesnych usług biznesowych (SSC/BPO) oraz IT był stabilizatorem polskiego rynku pracy, absorbując absolwentów i oferując konkurencyjne wynagrodzenia. Obecna fala zwolnień pokazuje jednak przełamanie i w tym trendzie. Globalne korporacje, szukając oszczędności i wdrażając narzędzia oparte na sztucznej inteligencji, zaczęły redukować zatrudnienie również w Polsce.
Grupa finansowa Nordea, która zbudowała nad Wisłą potężne zaplecze operacyjne, w styczniu 2026 roku ogłosiła proces zwolnień grupowych. Redukcja obejmie do 105 pracowników z obszaru IT, a cięcia dotkną biura w Łodzi, Warszawie i Trójmieście. Firma tłumaczy to nowym etapem strategii, co eksperci odczytują jako wymianę kadr na osoby o węższych specjalizacjach lub automatyzację prostszych procesów kodowania.
Najgłośniejszym echem w branży technologicznej odbiły się jednak działania Amazona. Amerykański gigant przeprowadza falę masowych zwolnień o charakterze globalnym, która dotyka również polskich struktur. W styczniu 2026 roku ogłoszono likwidację 16 tysięcy etatów w działach korporacyjnych na świecie. W tle tych decyzji pojawia się projekt o kryptonimie "Project Dawn" oraz otwarta komunikacja CEO Andy'ego Jassy'ego, który przyznaje, że redukcje mają na celu likwidację biurokracji i są możliwe dzięki rosnącej efektywności zapewnianej przez generatywną sztuczną inteligencję.
Media i przemysł w fazie konsolidacji
Rok 2026 przyniósł bolesne otrzeźwienie także dla branży medialnej i przemysłowej. Grupa Agora, wydawca "Gazety Wyborczej" i właściciel portalu Gazeta.pl, przeprowadza sformalizowany proces zwolnień grupowych, który obejmuje łącznie do 166 osób. Cięcia dotknęły zarówno redakcje, jak i działy wsparcia biznesowego. Z kolei w Grupie ZPR Media (wydawca m.in. "Super Expressu") postawiono na konsolidację redakcji online i – jak określił to PR manager firmy – "naturalną rotację", w wyniku której z firmą pożegnało się co najmniej kilkudziesięciu dziennikarzy.
O ile zwolnienia w IT czy mediach można tłumaczyć transformacją cyfrową, o tyle upadki w branży spożywczej mają często dramatyczne podłoże finansowe. Początek roku przyniósł upadek znanych spółdzielni mleczarskich w województwie śląskim. Mleczarnia w Myszkowie, z blisko 100-letnią tradycją, została zlikwidowana z końcem 2025 roku. Pracę straciło bezpośrednio 60 osób, ale skutki odczuwa ponad tysiąc rolników. W tle sprawy toczy się śledztwo prokuratorskie dotyczące nieprawidłowości finansowych i przywłaszczenia mienia, co nadaje sprawie wymiar kryminalny.
Kraków stolicą zwolnień?
Istotnym elementem krajobrazu zwolnień były także centra usług wspólnych (SSC/BPO), które przez lata były motorem napędowym zatrudnienia w dużych miastach, zwłaszcza w Krakowie. Fala redukcji w tym sektorze dotknęła pracowników takich korporacji jak Fujitsu Technology Solutions, HSBC, Heineken czy Shell.
Pokazuje to zmianę trendu w sektorze, który dotychczas uchodził za wyjątkowo stabilny i chłonny.
Polska dwóch prędkości
Stopa bezrobocia rejestrowanego w Polsce na koniec grudnia 2025 roku wyniosła 5,7 proc. Jest to wynik niski w skali europejskiej, jednak średnia ta maskuje spore różnice regionalne. Z danych GUS wynika, że w grudniu województwo warmińsko-mazurskie oraz podkarpackie notowały wskaźniki na poziomie 9,3 proc., co stawia je na niechlubnym czele regionów z najwyższym bezrobociem. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda, gdy spojrzymy na niektóre podregiony. W części radomskiej (województwo mazowieckie) bezrobocie sięgnęło niemal 13 proc., a w podregionie szczecinecko-pyrzyckim (zachodniopomorskie) wynosiło 12,8 proc.
Robert Kędzierski, dziennikarz money.pl