Chińczycy ruszają na podbój Niemiec. Polacy znają te samochody od dawna
Chery, największy chiński eksporter samochodów, rozpoczyna sprzedaż pojazdów marek Jaecoo i Omoda w Niemczech. To kolejny etap starannie zaplanowanej strategii, która obejmuje lokalną produkcję i ma na celu zdobycie zaufania europejskich kierowców. Dla Berlina to nie są dobre informacje.
Największy pod względem eksportu chiński koncern motoryzacyjny Chery oficjalnie rozpoczyna podbój niemieckiego rynku. Producent z Państwa Środka wprowadza do Europy Zachodniej siostrzane marki świetnie znane nad Wisłą: Omoda i Jaecoo.
Decyzja to nie tylko symbol, ale i rzucenie rękawicy w sercu europejskiego przemysłu motoryzacyjnego. Ma stanowić bezpośrednie wyzwanie dla europejskich gigantów motoryzacyjnych, którzy coraz silniej odczuwają presję ze strony azjatyckiej konkurencji. Chińskie marki samochodów nie ukrywają swoich ambicji i zamierzają konkurować nie tylko ceną, ale przede wszystkim technologią i jakością wykonania.
Chińczycy pewni swego
W centrali największego chińskiego koncernu motoryzacyjnego Chery, zlokalizowanej w mieście Wuhu, panuje atmosfera pewności siebie. W wywiadzie dla niemieckiej wersji Business Insider Zhu Shaodong, menedżer odpowiedzialny za rynek europejski, szczegółowo przedstawia strategię firmy, która ma ambicje stać się trwałym elementem motoryzacyjnego krajobrazu kontynentu.
"Aż odjęło mi mowę". Rafał Brzoska mówi, co usłyszał od prezydenta Francji
Chery zamierza wykorzystać swoje wieloletnie doświadczenie i wiedzę zdobytą na rynkach wschodzących, a także w Europie, aby zdobyć zaufanie klientów.
- W Chery mamy ogromną przewagę. Sprzedajemy za granicę już od 2001 r. Dlatego od 23 lat jesteśmy niezmiennie numerem jeden w eksporcie chińskich samochodów. Europa zawsze była dla nas ważna – wyjaśnia Zhu Shaodong.
Lata przygotowań i plan na ekspansję
Strategia Chery nie jest dziełem przypadku, lecz wynikiem wieloletnich przygotowań do wejścia na dojrzałe rynki europejskie. Firma przez lata czerpała wiedzę od europejskich gigantów, którzy z sukcesem działają na rynku chińskim. Ta nauka stała się fundamentem pod budowę własnej obecności w Europie.
W ciągu ostatnich 25 lat wiele nauczyliśmy się od Europejczyków na temat rynku światowego, na przykład od BMW i Volkswagena, które z kolei odnoszą wielkie sukcesy w Chinach. Od lat przygotowujemy się do ekspansji w Europie i Niemczech – mówi menedżer Chery. Konkretne działania potwierdzają te słowa.
– Od ośmiu lat prowadzimy centrum rozwojowe w Raunheim koło Frankfurtu. Tamtejszy zespół wspiera naszą centralę tutaj, w Chinach, w projektowaniu i rozwoju samochodów. W kwietniu 2024 r. przejęliśmy również fabrykę samochodów w Barcelonie od Nissana. W tym samym roku wprowadziliśmy nową markę Omoda-Jaecoo do pierwszych krajów europejskich – dodaje.
Mimo tych działań rynek niemiecki był do tej pory pomijany. Teraz ma się to zmienić. – Od maja startujemy tam stopniowo. Pierwsi dealerzy są już na pokładzie. Zaprosiliśmy też niemieckich inwestorów i dealerów samochodowych do Chin. Teraz jest dla nas właściwy czas, aby wejść do Niemiec – deklaruje Zhu Shaodong.
Przewaga technologiczna kluczem do sukcesu
Przedstawiciel Chery jest przekonany, że firma zdoła zdobyć udziały w nasyconym niemieckim rynku. Jego zdaniem kluczem jest przewaga technologiczna.
To się uda. Obecnie my, Chińczycy, przewodzimy globalnej branży motoryzacyjnej, z przewagą w napędach elektrycznych, od hybryd po samochody na baterie, oraz w technologii funkcji autonomicznej jazdy. Najlepszym dowodem jest nasz sukces w Chery: sprzedajemy nasze samochody w Europie dopiero od kwietnia 2024 r., a mimo to sprzedaliśmy już 180 000 aut. I to pomimo tego, że w Niemczech jeszcze w ogóle nie byliśmy aktywni – podkreśla w rozmowie z portalem Business Insider.
Lokalizacja i jakość zamiast wojny cenowej
Chery podchodzi do ekspansji z długoterminową perspektywą, unikając presji na osiąganie wygórowanych celów sprzedażowych w krótkim czasie. Priorytetem jest zbudowanie solidnych fundamentów dla działalności. – Chcemy odnieść długoterminowy sukces w Europie i dlatego stawiamy na zdrową ekspansję. Nie mamy przesadzonego celu wzrostu, lecz najpierw zbudowaliśmy sieć serwisową i zaopatrzenie w części zamienne – tłumaczy Zhu Shaodong.
Kluczowym elementem strategii jest odejście od wizerunku taniej marki. Firma chce konkurować jakością i wartością dodaną.
Nasz prezes, Yin Tongyue, zanim w 1997 r. założył koncern Chery tutaj, w mieście Wuhu, pracował w spółce joint venture Audi-FAW. Zna więc biznes premium, w którym Niemcy są silni. Zawsze nas uczy: rankingi jakości są znacznie ważniejsze niż rankingi rejestracji. Wszyscy w Chery akceptujemy tę wskazówkę w naszej codziennej pracy – podkreśla Zhu Shaodong w wywiadzie dla Business Insider.
W kontekście obaw o przyszłość europejskiego przemysłu motoryzacyjnego menedżer tonuje nastroje i zapowiada chęć integracji, a nie destrukcji. – Prognozy dotyczące rynku są trudne. Ale myślę, że europejski przemysł motoryzacyjny jest zbyt mocno spleciony ze społeczeństwem, aby mógł po prostu zniknąć. Ma bardzo rozgałęzione łańcuchy dostaw z wieloma dostawcami. Ze swoim dużym udziałem w gospodarce jest ważny dla europejskiego rynku pracy. My, Chińczycy, nie zniszczymy europejskiego przemysłu motoryzacyjnego, lecz staniemy się jego częścią – zapewnia.
Ta deklaracja znajduje potwierdzenie w strategii firmy w odpowiedzi na planowane przez UE regulacje i cła. Chery zamierza stawiać na produkcję na miejscu, co ma uniezależnić koncern od politycznych zawirowań.
– Uważnie obserwujemy te propozycje polityczne. Ale myślę, że Chery jest w lepszej sytuacji niż firmy zajmujące się wyłącznie eksportem. Lokalizacja jest stałym elementem naszej strategii. Mamy na całym świecie ponad 20 fabryk, własnych lub z partnerami. Z pewnością w przyszłości będziemy budować jeszcze więcej produkcji w Europie. Jesteśmy przy tym bardzo otwarci na lokalnych partnerów: dealerów, dostawców, a nawet producentów – mówi Zhu Shaodong. Na pytanie o możliwość współpracy z niemieckimi producentami odpowiada: – Nie mogę złożyć konkretnej zapowiedzi w tej sprawie. Ale wszystko jest możliwe.
Strategia oparta na lokalizacji produkcji
Aby zminimalizować ryzyko związane z unijnymi cłami, azjatycki producent stawia na daleko posuniętą lokalizację produkcji. Przedstawiciele koncernu mają świadomość wyzwań, jakie stawiają przed nimi europejska polityka celna oraz nowe regulacje prawne. Wypowiadając się dla portalu Business Insider, Zhu Shaodong ocenił, że planowane przez Unię Europejską obciążenia uderzą przede wszystkim w podmioty opierające się wyłącznie na transporcie gotowych aut z Azji. Chery deklaruje otwartość na współpracę z europejskimi podwykonawcami, sieciami dealerskimi, a nawet z tradycyjnymi producentami samochodów, planując dalszą rozbudowę mocy wytwórczych w regionie.
Przedstawiciele Chery uspokajają, że ich celem nie jest zniszczenie europejskiego przemysłu, lecz integracja z lokalnym rynkiem. Chińska ekspansja budzi w Europie zrozumiałe obawy o przyszłość rodzimych fabryk. Zhu Shaodong na łamach Business Insider wyraził jednak opinię, że europejska motoryzacja jest zbyt mocno zakorzeniona w gospodarce i na rynku pracy, aby mogła po prostu zniknąć. Azjatycki gigant zakłada, że globalna rewolucja w dziedzinie napędów elektrycznych pozwoli mu stać się trwałym i naturalnym elementem europejskiego łańcucha dostaw.
Robert Kędzierski, dziennikarz money.pl