Co z tym węglem? Rosjanie zablokowali port. Polska ma problem

Ministerstwo Energii sprawdza, czy i w jakim zakresie ciepłownicy mają problem z pozyskaniem węgla energetycznego w tym sezonie grzewczym. Mamy sygnały o takich kłopotach, ale sytuacja nie jest tak poważna, jak w 2022 r. – mówi w rozmowie z money.pl Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie. Resort nie komentuje sprawy.

Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo PolskieJacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe | Izba Gospodarcza Ciepłownictwo Polskie • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Tomasz Setta

Zgodnie z rządowymi szacunkami z ciepła systemowego korzysta dziś ok. 15 mln osób. Głównym paliwem wykorzystywanym w przedsiębiorstwach ciepłowniczych w ponad połowie przypadków pozostaje węgiel. Za drugą połowę odpowiadają gaz i odnawialne źródła energii.

Koszty pozyskania paliw kopalnych od początku roku poszły mocno w górę, zarówno dla przedsiębiorstw, jak i indywidualnych gospodarstw domowych.

Ale, jak mówi money.pl prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie, Jacek Szymczak, wyzwaniem w tym sezonie grzewczym może być w przypadku jego branży nie tylko cena, ale też dostęp do surowca.

– Zaczyna się problem z dostępnością węgla. W ciepłownictwie systemowym, tylko w segmencie ciepłowni, zużywamy ok. 5 mln ton węgla energetycznego rocznie, z czego 2 mln ton pochodzi z polskiej produkcji, a pozostałe 3 mln ton musimy ściągnąć z zagranicy – wylicza Jacek Szymczak.

– Problem stanowi rosyjska blokada portu Ust-Ługa (rosyjski port przeładunkowy nad Bałtykiem – red.) dotycząca przewozu węgla z Kazachstanu. Dziś Rosjanie wiozą koleją do tego portu przede wszystkim zboże, przy czym najprawdopodobniej świadomie wstrzymali możliwość przewozu kazachskiego węgla – tłumaczy nasz rozmówca.

Prezes izby dodaje, że rządzący znają sprawę i monitorują sytuację. – Rozmawialiśmy w Ministerstwie Energii o tym problemie. Do członków naszej organizacji rozesłaliśmy pismo z resortu, do którego załączono tabele i ankiety do wypełnienia. Mają one służyć do zebrania informacji, czy i w jakim zakresie ciepłownicy mają problem z pozyskaniem węgla energetycznego w tym sezonie grzewczym – mówi nam Jacek Szymczak.

Ostrzegał przed brakiem węgla. Stracił pracę

W połowie września przed problemami z dostępnością węgla publicznie przestrzegał Andrzej Gajewski, wówczas prezes spółki Orlen Termika. – Jeśli będzie mroźna zima, to węgla zabraknie. Będziemy wszyscy szorować po dnie – mówił podczas XXX Forum Ciepłowników Polskich w Międzyzdrojach. Dzień po tej wypowiedzi stracił stanowisko.

Jacek Szymczak z IGCP mówi nam, że w tamtym czasie nie miał jeszcze sygnałów o potencjalnych problemach przedsiębiorstw ciepłowniczych.

– Dopiero na przełomie września i października zaczęły do nas spływać pierwsze informacje, że firmy, które wygrały przetarg (na dostarczenie węgla – red.) sygnalizują przedsiębiorstwom ciepłowniczym, że albo realizacja umowy będzie opóźniona, albo, w skrajnych przypadkach, umowa nie dojdzie do skutku, a dostawca jest gotowy nawet zapłacić za to karę i wycofać się z przetargu – komentuje nasz rozmówca.

Jak podkreśla, skala wyzwań dla polskich ciepłowników będzie uzależniona od przebiegu tegorocznej zimy, ale też dalszych losów konfliktu na Bliskim Wschodzie, w tym blokady cieśniny Ormuz.

W mojej ocenie sytuacja nie jest dziś tak trudna, jak w 2022 r., kiedy w trybie awaryjnym rządzący sprowadzali węgiel z Kolumbii czy Australii, bez względu na jakość tego surowca. Natomiast sytuacja jest poważna i trzeba ją monitorować – mówi money.pl Jacek Szymczak.

– Dużo teraz zależy od tego, czy transport kazachskiego węgla zostanie odblokowany. W strukturze importowanego do Polski węgla ten kierunek stanowi ponad 60 proc. dostaw – dodaje Jacek Szymczak.

Poprosiliśmy o komentarz w tej sprawie Ministerstwo Energii. Do czasu publikacji tego tekstu nie otrzymaliśmy odpowiedzi na nasze pytania.

Kilka lat temu Polska miała problem z węglem

Po wybuchu wojny w Ukrainie Polska wprowadziła wiosną 2022 r. embargo na węgiel sprowadzany z Rosji i Białorusi, bez okresu przejściowego. Kilka miesięcy później, latem, podobną decyzję podjęła cała Unia Europejska. Ograniczenia w imporcie surowca zbiegły się z rosnącymi cenami na światowych rynkach, nadmiernym popytem i niedostateczną podażą.

W odpowiedzi na to rząd Mateusza Morawieckiego polecił spółkom Węglokoks i PGE Paliwa zakup 5 mln ton surowca o parametrach umożliwiających wykorzystanie węgla przez gospodarstwa domowe. Do akcji zaangażowano również spółkę PKP Cargo, która miała być odpowiedzialna za transport. Głównym kierunkiem dostaw była Kolumbia, ale do Polski trafił również węgiel z RPA, Indonezji czy Australii.

Jesienią 2024 r. Najwyższa Izba Kontroli wydała raport poświęcony ocenie działań ówczesnego rządu Prawa i Sprawiedliwości. W dokumencie NIK stwierdziła, że decyzje podejmowane w związku z wprowadzeniem embarga na rosyjski węgiel "nie były prawidłowe".

"Zostały podjęte z opóźnieniem i bez koordynacji pomiędzy uczestniczącymi w nich podmiotami. W efekcie spowodowało to nadmierne koszty po stronie finansów publicznych i przyniosło negatywne skutki dla polskiego sektora górnictwa węgla kamiennego" – podali w komunikacie kontrolerzy NIK.

Na podstawie tych ustaleń izba złożyła w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez ówczesnego ministra aktywów państwowych, Jacka Sasina, który – według NIK – nie dopełnił obowiązku prawidłowego sprawowania nadzoru właścicielskiego w zakresie realizacji poleceń wydanych przez premiera.

Wybrane dla Ciebie