Co dalej z reformą PIP? Ministra zabiera głos
Ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zapowiedziała, że nie spodziewa się dużych zmian w projekcie ustawy reformującej Państwową Inspekcję Pracy. Zaznaczyła, że wprowadzenie nowych rozwiązań do projektu oznacza ryzyko utraty pieniędzy z KPO.
Dziemianowicz-Bąk poinformowała w piątek w Programie Pierwszym Polskiego Radia, że drugie czytanie projektu nowelizacji ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy oraz niektórych innych ustaw ma się odbyć 11 marca, a 12 marca znowelizowaną ustawą miałby się zająć Senat.
Minister pracy podkreśliła, że projekt reformy PIP w kształcie przyjętym przez Radę Ministrów, w kształcie zaakceptowanym przez wszystkich koalicjantów, został także zaakceptowany przez Komisje Europejską.
ZUS zasypany wnioskami o "stażowe". Ministra: też złożyłam
- Gdyby ktoś chciał tutaj robić jakieś rewolucje w tej ustawie, wprowadzać zupełnie nowe rozwiązania, coś zmieniać, to bierze na siebie odpowiedzialność za ryzyko utraty 11 mld zł - powiedziała.
Zaznaczyła, że projekt w obecnym kształcie realizuje dwa kamienie milowe Krajowego Planu Odbudowy (KPO). - Nierealizacja tych kamieni, wadliwa realizacja tych kamieni to są konkretne straty dla budżetu, więc nie sądzę, by duże zmiany mogły nastąpić. Natomiast drobne korekty, doprecyzowania, zawsze w toku prac parlamentarnych są możliwe - powiedziała.
Reforma PIP. Oto założenia
Projekt nowelizacji ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy nadaje PIP kompetencje do przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę. Zakłada, że odwołanie od decyzji inspektora będzie mogło być kierowane do okręgowego inspektora pracy, a następnie do powszechnego sądu pracy.
Do czasu prawomocnego orzeczenia decyzja inspektora będzie wstrzymana. Projekt nie wprowadza więc rygoru natychmiastowej wykonalności decyzji inspektora, jak zakładała pierwsza propozycja zmian w ustawie o PIP.
Nadanie inspekcji uprawnień do przekształcania umów to jeden z tzw. kamieni milowych, od którego realizacji zależy wypłata środków z Krajowego Planu Odbudowy. Polska ma czas na wdrożenie unijnej dyrektywy do 30 czerwca br.