Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Coraz trudniej postawić dom obok wiatraka. Nie wszyscy zdążyli ze zgodą na budowę

Polacy nie mogą już postawić domu w pobliżu farm wiatrowych. Przepisy miały być z korzyścią dla mieszkańców, ale powodują, że ludzie zostali z działkami, na których mogą co najwyżej hodować warzywa. Ucierpieli też producenci energii z wiatru, bo praktycznie nigdzie nie mogą już stawiać wiatraków.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP)
W strefie oddziaływania elektrowni wiatrowych znajduje się 487 gmin, czyli niemal 20 proc. gmin w Polsce. (Fot: Leszek Szymański)

Zasadę 10H (10 razy wysokość) wprowadziła tzw. ustawa odległościowa z lipca 2016 roku. Wielu nazywa tę ustawę "antywiatrakową", bo turbiny nie mogą się pojawić w odległości mniejszej niż 10-krotność ich wysokości od budynków.

Ta zasada zniechęca do inwestowania w odnawialne źródła energii. Branża OZE od początku narzekała na "ustawę odległościową". Ale jej zapisy uderzają także w osoby, które chcą wybudować dom w pobliżu stojących już wiatraków. Niektóre turbiny są wysokie nawet na 200 metrów, wówczas nie można starać się o dom w promieniu 2 kilometrów od takiego wiatraka – informuje "Gazeta Wyborcza".

Energetyka wiatrowa w Polsce. Jedna ustawa może zniszczyć całą branżę

W strefie oddziaływania elektrowni wiatrowych znajduje się 487 gmin, czyli niemal 20 proc. wszystkich gmin w Polsce.

Obejrzyj: Koronawirus. Czy za kwarantannę należy się zasiłek? "Jest pewien haczyk"

"Ustawa odległościowa" przewidywała 3-letni okres przejściowy na możliwość uzyskania warunków zabudowy w strefie istniejących turbin. Termin ten skończył się w lipcu ubiegłego roku. Ci, którzy nie zdążyli uzyskać WZ-ki, dziś mają działki, na których mogą co najwyżej postawić domek letniskowy lub hodować warzywa.

Ich los nie jest jednak ostatecznie przesądzony: w Sejmie pojawił się projekt poselski zakładający wydłużenie okresu przejściowego o 3 lata. Wówczas o warunki zabudowy dla nowych domów w pobliżu wiatraków można by się starać jeszcze do 2022 roku.

Wydłużenie okresu przejściowego poparła Koalicja Obywatelska, ale negatywnie odnosi się do tego projektu Piotr Czopek, dyrektor Departamentu Energii Odnawialnej Ministerstwa Aktywów Państwowych.

W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" zauważył, że "zaproponowane w projekcie rozwiązania mogą spowodować odwrotne skutki, czyli powstanie kolejnych protestów w związku z sytuacją, że instalacje wiatrowe, które już funkcjonują przed wejściem w życie ustawy, znowu będą wyjęte spod reżimu tej ustawy".

Z dotychczasowego fiaska ustawy wydłużającej okres przejściowy zadowoleni są też urbaniści, którzy organicznie nie lubią "wuzetek" i uważają je za patologiczny mechanizm, który przyczynia się do powiększania chaosu przestrzennego.

Na program "Mój prąd" można dostać nawet 5 tys. zł na fotowoltaikę.
Rewolucja w budownictwie. Przez dyrektywę każdy jak Sołowow będzie szukał źródeł energii

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Obejrzyj i dowiedz się, jak chronić się przed koronawirusem

Tagi: warunki zabudowy, wiatraki, energia wiatrowa, gospodarka, wiadomości
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
13-03-2020

stop wiatrakomBardzo stronniczy artykuł - nie ma w nim nic mowy dlaczego wprowadzono zasadę 10H, czyli wpływ wiatraków na zdrowie ludzi. Ponadto wiatraki to ślepy … Czytaj całość

13-03-2020

GośćA dlaczego nie można pozostawić decyzji inwestorowi który chce zbudować dom w odległości mniejszej niż 10H. Skoro Wiatrak mu nie przeszkadza powinien … Czytaj całość

13-03-2020

MenioKto raz stał pod tym cholerstwem nigdy by nie pomyślał by stawiać pod nim dom.

Rozwiń komentarze (89)