Członek RPP mówi, co będzie z inflacją. Branża handlowa alarmuje

- Prognozy wskazują, że inflacja pozostanie w celu - poinformował w TOK FM, członek RPP Ludwik Kotecki. Branża handlowa jednak już prognozuje wzrost cen. - Powrót do sezonu podwyżek cen jest nieunikniony z powodu wzrostu kosztów - ocenia prezes Maspeksu Krzysztof Pawiński. Jeronimo Martins Group, właściciel Biedronki, przyłącza się do tych ponurych prognoz.

inflacjaBranża handlowa prognozuje wzrost cen
Źródło zdjęć: © East News, pap
Katarzyna Kalus
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

- Wszystkie prognozy, jakie zobaczyliśmy w ostatnich dwóch dniach, wskazują, że inflacja pozostanie w celu - powiedział.

Ceny towarów i usług konsumpcyjnych w kwietniu 2026 r. wzrosły rdr o 3,2 proc., a w porównaniu z ub. miesiącem wzrosły o 0,6 proc.

Rosnąca inflacja martwi branżę handlową.

- Powrót do sezonu podwyżek cen jest nieunikniony z powodu wzrostu kosztów - ocenia ocenia w rozmowie z PAP Biznes prezes Maspeksu Krzysztof Pawiński. Decyzje w tej sprawie największa polska firma w branży spożywczej może podejmować pod koniec czerwca. Prezes liczy na wzrost sprzedaży w 2026 r. o 5 proc.

Król sałaty. Zaczynał na polu pradziadka. Doszedł od miliardów zł

Maspex jest największą polską prywatną firmą w branży spożywczej oraz jedną z największych w Europie Środowo-Wschodniej. Spółka posiada w swoim portfolio prawie 70 marek, a jej produkty są obecne w ponad 70 krajach na całym świecie.

Wszystko wskazuje na to, że powrót do sezonu podwyżek jest nieunikniony, co jest fatalną informacją, zarówno dla konsumenta, ale też dla nas, dla producentów, gdyż wyższe ceny oznaczają mniejszą sprzedaż. Nasi partnerzy i sieci detaliczne też tego nie lubią. Nie jesteśmy fanem podwyżek, na nich można tylko przegrać - dodał.

Jeronimo Martins Group, właściciel Biedronki, przyłącza się do tych ponurych prognoz. Spodziewa się powrotu inflacji cen żywności w drugiej połowie roku, w związku ze wzrostem kosztów produkcji - poinformowała podczas telekonferencji Ana Luisa Virginia, dyrektor finansowa spółki.

- Wciąż mamy do czynienia z deflacją. Uważam jednak, że biorąc pod uwagę obecne tendencje w zakresie kosztów paliwa i czynników w zakresie produkcji, w pewnym momencie sytuacja ulegnie zmianie, choćby po stronie producentów - mówi Ana Luisa Virginia.

- Jeśli założymy, że sytuacja w zakresie konkurencji i konsumentów pozostanie mniej więcej taka sama, ale ceny wzrosną, szczególnie po stronie dostaw, na rynku pojawi się niewielka inflacja. Nie wiem, czy może to nastąpić już w drugim kwartale. Powiedziałabym, że jest to bardziej prawdopodobne w drugiej połowie roku, ze względu na cykl produkcyjny - dodaje.

Ceny w górę. Za co płacimy więcej?

Z raportu Głównego Urzędu Statystycznego dowiadujemy się, za co dokładnie płacimy więcej. W skali roku największy skok cen dotyczy paliw do prywatnych środków transportu. Kierowcy muszą płacić o 8,4 proc. więcej niż w kwietniu ubiegłego roku. Znacznie wyższe rachunki płacimy także za energię elektryczną, gaz oraz inne paliwa domowe. W tej kategorii urząd zanotował wzrost o 4,7 proc. Żywność i napoje bezalkoholowe zdrożały natomiast o 1,9 proc. w skali roku.

Sytuacja wygląda nieco inaczej, gdy zestawimy kwiecień z marcem 2026 roku. W ciągu jednego miesiąca żywność oraz nośniki energii nieznacznie podrożały. Z kolei ceny paliw na stacjach w ujęciu miesięcznym spadły o niemal 2 proc. To jedyna kategoria wśród głównych składowych, w której urząd odnotował spadki w stosunku do poprzedniego miesiąca.

Kwietniowy odczyt inflacji to wyraźna zmiana trendu. W pierwszych trzech miesiącach 2026 roku dynamika wzrostu cen utrzymywała się na niskim poziomie. W styczniu wynosiła 2,4 proc., a w lutym i w marcu spadła do 2,1 proc.

Obecny wynik na poziomie 3,2 proc. oznacza powrót wskaźnika powyżej celu inflacyjnego Narodowego Banku Polskiego. Ten cel wynosi równe 2,5 proc. Z podobnymi poziomami podwyżek obywatele mieli do czynienia pod koniec 2025 roku, kiedy wskaźnik oscylował w okolicach 3 proc.

źródło: PAP

Wybrane dla Ciebie