Świat może długo płacić za wojnę w Iranie [OPINIA]

Gdy w marcu Iran zamknął cieśninę Ormuz, w wielu europejskich stolicach dominowało przekonanie, że to jedynie przejściowy szok. Dziś, dwa miesiące później, widać już wyraźnie, że zmienił się nie tylko krótkoterminowy obraz rynku energii, ale cały scenariusz bazowy dla globalnego wzrostu - pisze w komentarzu dla money.pl Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku.

Świat już sporo płaci za wojnę w Iranie wywołaną przez Donalda Świat już sporo płaci za wojnę w Iranie wywołaną przez Donalda Trumpa
Źródło zdjęć: © East News | ZipZapic.com
Piotr Arak
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.

Skala problemu dawno przestała ograniczać się do Bliskiego Wschodu. Nawet gospodarka USA, dotąd uchodząca za względnie odporną, zaczyna odczuwać skutki energetycznego szoku. W pierwszym kwartale amerykański PKB wzrósł słabiej od oczekiwań, podczas gdy inflacja PCE ponownie przyspieszyła - do 3,5 proc. r/r i 0,7 proc. m/m. Rosnące ceny paliw oraz energii coraz mocniej ograniczają siłę nabywczą konsumentów, a ekonomiści coraz częściej wskazują, że konflikt może stać się jednym z głównych hamulców światowej gospodarki.

W tle pojawia się także polityka: w roku wyborczym administracja USA ma coraz mniej przestrzeni do strategicznego odwrotu, a eskalacja bywa politycznie mniej kosztowna niż przyznanie się do porażki.

Dla rynków byłoby lepiej, by Iran nawet przejął kontrolę nad cieśniną, ale nawet z dodatkowym mytem, by gaz i ropa po prostu płynęły z Zatoki Perskiej. Na to jednak USA i Izrael nie pozwolą.

Kulisy decyzji o wojnie w Iraku. Aleksander Kwaśniewski ujawnia

Dubaj, Zjednoczone Emiraty Arabskie już odczuwają konsekwencje (opuszczają nawet OPEC). Kapitał, influencerzy uciekają. Z szansy korzysta Turcja, oferując możliwość wakacji podatkowych na 20 lat dla nowych rezydentów z odpowiednikiem 4 mln złotych. Geografia finansowa regionu została przemodelowana i niektórzy chcą na tym zbić interes.

Nowy scenariusz bazowy

MFW obniżył prognozę globalnego wzrostu na 2026 r., jednocześnie podnosząc ścieżkę inflacyjną. To wciąż wariant relatywnie łagodny, oparty na założeniu krótkotrwałości kryzysu. Znacznie ważniejsze są jednak scenariusze alternatywne: przedłużenie wojny i trwałe zakłócenia podaży energii mogą sprowadzić światową gospodarkę na ścieżkę wzrostu zbliżoną do globalnej recesji, przy jednoczesnym powrocie inflacji do poziomów znanych z największych kryzysów energetycznych poprzednich dekad.

Dyskusja makroekonomiczna przesunęła się więc z pytania "jak długo potrwa szok?" do pytania "czy właśnie zaczyna się nowa epoka stagflacji?". Amerykański ekonomista Kenneth Rogoff ocenia, że połączenie wojny na Bliskim Wschodzie, wojny w Ukrainie i narastających napięć handlowych tworzy największy szok stagflacyjny od pięciu dekad. Jego zdaniem inflacja w gospodarkach rozwiniętych może pozostać podwyższona przez większą część obecnej dekady.

Podobnie Nouriel Roubini wskazuje, że im dłużej trwa konflikt, tym dłużej podwyższone pozostaną ceny ropy, gazu, nawozów czy helu, kluczowego dla sektora półprzewodników. Oznacza to presję nie tylko na rynki akcji, ale również na obligacje, koszty finansowania i cały globalny system wyceny ryzyka. Azja doświadcza jednocześnie szoku cenowego i ilościowego, Europa pogorszenia terms of trade, a USA - mimo względnie lepszej pozycji energetycznej - również płacą wyższą inflacją i niższym wzrostem.

W Europie rachunek płaci przemysł

Najbardziej narażona pozostaje Europa, zwłaszcza jej przemysłowe centrum. Niemcy obniżyły prognozy wzrostu o połowę - do około 0,5 proc. - a perspektywy całej strefy euro wyraźnie się pogorszyły. Dla Polski ma to znaczenie fundamentalne: niemiecka gospodarka pozostaje kluczowym partnerem eksportowym, więc każde osłabienie tamtejszego popytu bezpośrednio uderza w polski przemysł.

Dodatkowym sygnałem ostrzegawczym są najnowsze dane EBC o gwałtownym pogorszeniu akcji kredytowej w strefie euro. Banki najmocniej od ponad dwóch lat zaostrzają warunki finansowania, a popyt na kredyt ze strony firm i gospodarstw domowych spada najsilniej od poprzedniego cyklu zacieśnienia. To oznacza, że europejska gospodarka zaczyna hamować jeszcze przed pełnym przełożeniem szoku energetycznego na realną aktywność.

Rynki finansowe coraz wyraźniej przesuwają też oczekiwania wobec EBC. Jeszcze kilka miesięcy temu dominował scenariusz stabilizacji lub łagodzenia polityki pieniężnej, dziś ponownie rośnie ryzyko wyższych stóp, jeśli inflacja energetyczna okaże się trwała. Europa może więc wejść w okres jednoczesnego spowolnienia, wyższych kosztów pieniądza i presji fiskalnej.

To właśnie fiskalny wymiar kryzysu może okazać się najbardziej kosztowny. Wojny niemal zawsze podnoszą dług publiczny, zwiększają potrzeby pożyczkowe państw i wymuszają wyższe premie za ryzyko. Po Ukrainie, pandemii i programach zbrojeniowych Europa wchodzi w nowy kryzys z dużo mniejszym marginesem bezpieczeństwa niż jeszcze kilka lat temu, bo koszty obsługi długu rosną.

Polsce jest trudniej niż kilka lat temu

Polska wchodzi w ten kryzys w wyjątkowo trudnym momencie. Wygaszenie mechanizmów mrożenia cen energii zbiegło się z globalnym szokiem surowcowym. Choć taryfy nie eksplodowały, gospodarstwa domowe już odczuwają wzrost rachunków przez wyższe koszty dystrybucji i opłaty systemowe. Energia dla przemysłu była już najdroższa w UE.

Jednocześnie Polska pozostaje silnie uzależniona od koniunktury europejskiej. Słabsze Niemcy, droższy gaz i wyższe ceny energii oznaczają ryzyko zarówno dla przemysłu, jak i dla inflacji konsumenckiej, która w kwietniu wyniosła już 3,2 proc. Polska ma dziś lepszą infrastrukturę bezpieczeństwa niż w 2022 r. - Baltic Pipe, terminale LNG i większy udział OZE - ale zwiększa to odporność systemu, a nie eliminuje kosztów.

Najważniejsze pytanie nie brzmi już, czy ceny energii wzrosną, lecz kto za nie zapłaci. W 2022 r. odpowiedź była prosta: budżet państwa i spółki energetyczne. Dziś odpowiedź jest znacznie trudniejsza. Koszt długu jest wyższy, a MFW coraz wyraźniej ostrzega rządy przed dalszym wypychaniem finansów publicznych pakietami pomocowymi, bo poziomy długu znacząco wzrosły.

Co wydarzy się latem?

Europa musi odbudować zapasy gazu po trudnej zimie, co oznacza konieczność dużego importu LNG przy ograniczonej podaży. Jeśli ceny gazu pozostaną względnie stabilne, skutki będą przede wszystkim fiskalne. Jeśli jednak dojdzie do kolejnej fali wzrostów, problem może szybko stać się strategiczny: od rachunków gospodarstw domowych po ciągłość działania przemysłu chemicznego, hutniczego czy nawozowego.

Dla Polski oznacza to ryzyko trwałego wpisania wyższych kosztów energii w ceny prądu, paliw, transportu i żywności. To nie tylko problem inflacyjny, ale również zagrożenie dla konkurencyjności całego modelu gospodarczego.

Rachunek za geopolitykę zawsze przychodzi z opóźnieniem, ale ostatecznie trafia do konsumenta. Tym razem problem polega na tym, że państwa mają mniej narzędzi niż w 2022 r. Osłony są droższe, dług kosztuje więcej, a banki centralne mają znacznie mniejsze pole manewru. Jeśli obecny kryzys okaże się bardziej trwały, niż zakładają dziś rynki, największym błędem może być nie sam szok, lecz wiara, że będzie krótkotrwały, bo zapowiedzi rządu USA, że będzie trwać maksymalnie sześć tygodni, już możemy włożyć między bajki.

Najbardziej problematyczne jest to, że Europa, choć gospodarczo może stracić na tym kryzysie najwięcej, nie ma realnej zdolności samodzielnego zagwarantowania bezpieczeństwa i przepustowości cieśniny Ormuz. Kontynent pozostaje w dużej mierze zależny od działań USA, zarówno militarnych, jak i strategicznych. To właśnie ta zależność może okazać się jedną z najbardziej kosztownych i politycznie niewygodnych konsekwencji obecnego konfliktu.

Piotr Arak, główny ekonomista VeloBank

Wybrane dla Ciebie
Zełenski o "sankcjach dalekiego zasięgu". Straty Rosji to co najmniej 7 mld dolarów
Zełenski o "sankcjach dalekiego zasięgu". Straty Rosji to co najmniej 7 mld dolarów
Polacy wycofują gotówkę z banków. Eksperci podali powody
Polacy wycofują gotówkę z banków. Eksperci podali powody
Polka po 20 latach pracy w Niemczech. Oto jaką wyliczyli jej emeryturę
Polka po 20 latach pracy w Niemczech. Oto jaką wyliczyli jej emeryturę
Od 1 maja w Niemczech rządowy rabat na paliwo. Co się stało z cenami?
Od 1 maja w Niemczech rządowy rabat na paliwo. Co się stało z cenami?
Blokada Ormuzu trwa. Policzyli, ile statków nadal czeka w cieśninie
Blokada Ormuzu trwa. Policzyli, ile statków nadal czeka w cieśninie
Kolejny polski klub piłkarski wypowiada umowę z Zondacrypto
Kolejny polski klub piłkarski wypowiada umowę z Zondacrypto
Orlen zmienia hurtowe ceny paliw. Benzyna w górę, diesel w dół
Orlen zmienia hurtowe ceny paliw. Benzyna w górę, diesel w dół
Zaległe pensje. W grze miliony. PIP pokazała liczby
Zaległe pensje. W grze miliony. PIP pokazała liczby
Pekin oskarża Zachód. Młodzi nie chcą pracować po 12 godzin
Pekin oskarża Zachód. Młodzi nie chcą pracować po 12 godzin
Chiny znoszą cła dla 53 państw z jednego kontynentu
Chiny znoszą cła dla 53 państw z jednego kontynentu
NIK sprawdziła Fundusz Kościelny. Oto co wykryli
NIK sprawdziła Fundusz Kościelny. Oto co wykryli
Ceny ropy rosną drugi tydzień z rzędu. Wciąż gorąco w Zatoce Perskiej
Ceny ropy rosną drugi tydzień z rzędu. Wciąż gorąco w Zatoce Perskiej