Gigant branży spożywczej mówi, co czeka nas w sklepach. "To nieuniknione"
- Powrót do sezonu podwyżek cen jest nieunikniony z powodu wzrostu kosztów - ocenia w rozmowie z PAP Biznes prezes Maspeksu Krzysztof Pawiński. Decyzje w tej sprawie największa polska firma w branży spożywczej może podejmować pod koniec czerwca. Prezes liczy na wzrost sprzedaży w 2026 r. o 5 proc.
- Mówię o czymś, co się niechybnie wydarzy, bo każda rozsądna firma kwartał czy dwa do przodu ma pewną stabilizację ceny i zamknięte kontrakty. Dlatego dowiemy się pod koniec czerwca, jak wygląda sytuacja. W mojej ocenie będą znowu niejednocyfrowe procentowe wzrosty kosztów, które przełożą się na ceny - powiedział w rozmowie z PAP Biznes prezes Krzysztof Pawiński.
Maspex jest największą polską prywatną firmą w branży spożywczej oraz jedną z największych w Europie Środkowo-Wschodniej. Spółka posiada w swoim portfolio prawie 70 marek, a jej produkty są obecne w ponad 70 krajach na całym świecie.
Wszystko wskazuje na to, że powrót do sezonu podwyżek jest nieunikniony, co jest fatalną informacją, zarówno dla konsumenta, jak i dla nas, dla producentów, gdyż wyższe ceny oznaczają mniejszą sprzedaż. Nasi partnerzy i sieci detaliczne też tego nie lubią. Nie jesteśmy fanami podwyżek, na nich można tylko przegrać - dodał.
Polacy mają fabrykę dronów w Ukrainie. Ile kosztuje jeden FlyEye?
Zdaniem prezesa jedynie w przypadku szybkiego zakończenia konfliktu na Bliskim Wschodzie można by rozważać wstrzymanie podwyżek lub ich mniejszą skalę.
- Gdybym wiedział, że następne dostawy surowców mogą być tańsze, to każdy by jakoś pasa zacisnął, żeby dotrwać. Ale nie ma takich widoków. Nikt w branży nie ma szklanej kuli, żeby sobie powiedzieć, że można przecierpieć dwa miesiące, a potem sytuacja wróci do dawnego, stabilnego stanu - powiedział.
Krzysztof Pawiński zaznaczył, że wzrost cen produktów dotknie nie tylko polskiego konsumenta, ale będzie dotyczył wszystkich rynków, na których działa Grupa Maspex. Przyznał, że miał nadzieję, że po dwóch latach szalejącej inflacji i kwartalnych podwyżkach cen rynek spożywczy wszedł w okres stabilizacji pod względem cen.
- Naprawdę w to wierzyłem, ale trwało to raptem 3 miesiące. Wystarczyło poczekać do lutego i pojawił się mnożnikowy efekt cen energii, który dotyka wszystkich. Firmy w branży spożywczej, takie jak nasza, nie zużywają wielkich ilości energii, ale jak już popatrzymy na ciągniony rachunek kosztu energetycznego, to jest to duże wyzwanie - powiedział prezes Maspeksu.
Wymienia przy tym owoce, warzywa, płody rolne, których uprawy wiążą się z nawozami.
- A nawozy to gaz. Maszyny rolnicze to olej napędowy, a jest jeszcze cały transport i logistyka. To wszystko jest utkane z energii. Do tego dochodzą jeszcze koszty opakowań, a papier i karton to bardzo energochłonna branża - powiedział.
- Faktor energetyczny jest demokratyczny, dotyka wszystkich i wszędzie. Nigdzie nie ma bezpiecznej przystani - powiedział. Pawiński wskazał, że w marcu przed Wielkanocą w handlu żywnością powiało optymizmem. - Sprzedaż wzrosła całościowo. To był dobry miesiąc w całej branży. Wszyscy mówią, że święta, które przypadły na początek kwietnia, dały dobre odbicie - powiedział.
- Najlepiej rośnie obecnie nasz segment foodowy, czyli makarony, dżemy, sosy, keczupy. W alkoholach i sokach ostatnie dwa lata były bardzo trudne, ich wolumen spadał - dodał.
Krzysztof Pawiński deklaruje, że grupa Maspex chciałaby zanotować w 2026 roku wzrost sprzedaży wartościowo o 5 proc. - Chcielibyśmy dowieść 5 proc. wzrostu wartościowo w 2026 roku - powiedział.
"System kaucyjny jest bardzo drogi"
Pytany, jak wyglądała sytuacja na rynku w całym pierwszym kwartale, wskazał, że już styczeń był bardzo trudny ze względu na wejście systemu kaucyjnego.
- W części napojowej mamy zauważalny wpływ systemu kaucyjnego - jest to opłata zwrotna, ale ona podwyższa cenę. Widzimy już w obszarach objętych kaucją reakcję konsumentów w zakupach naszych produktów i te spadki sprzedaży są odczuwalne - powiedział.
- To nie jest tylko kwestia 50 groszy kaucji podnoszącej cenę produktu. To jest nowy obowiązek, który nie jest jeszcze nawykiem. Nie każdy lubi to, że trzeba być teraz bardziej uważnym i pilnować zwrotu butelek. Nie mówiąc o tym, że od strony technicznej jest jeszcze wiele wyzwań, by całość działała bezawaryjnie, jak już chcemy oddać zebrane butelki. Nauczyliśmy się dopiero co sortować, a teraz musimy zachowywać się jeszcze inaczej - dodał.
W ocenie Pawińskiego system kaucyjny jest bardzo drogi i będzie generował koszty liczone w miliardach złotych przez cały okres swojego funkcjonowania.
- Te koszty będą miały swoje inflacyjne odzwierciedlenie. System finansowany jest z dwóch źródeł. Z jednej strony to, czego konsument nie odbierze w kaucji, a z drugiej to nasza opłata producencka, którą musimy wnieść do systemu. Żeby wyjść na zero, firma będąca operatorem urządzeń przyjmujących opakowania, która jest non-profit, musi wyzerować swoje koszty z przychodami, a różnica uzupełniona jest przez nas, producentów w formie konkretnej stawki - wskazał.
- Producenci nie zarabiają na systemie kaucyjnym. To jest mit. Dla nas oznacza to tylko jedno - dodatkowe koszty - dodał.
16 mld zł przychodu spożywczego giganta
Prezes poinformował, że Grupa Maspex zakończyła pięcioletni program inwestycyjny o wartości dwóch miliardów złotych. - Trochę mi poprawiło humor, gdy usłyszałem, że tak tanio w budownictwie, jak było przez ostatnie lata, już nie będzie. Wszystko zaczyna iść w górę, a my zrobiliśmy kawał zadań inwestycyjnych w - jak się teraz okazuje - dołku inwestycyjnym - powiedział Pawiński.
Grupa Maspex działa na rynku soków, nektarów i napojów w Polsce, Czechach, na Słowacji, w Rumunii oraz jest ich producentem na Węgrzech, w Bułgarii, na Litwie oraz Łotwie. Ma 18 zakładów produkcyjnych w Polsce i za granicą.
Maspex funkcjonuje na rynku wody w Rumunii, dżemów i sosów, jest producentem w segmencie keczupów, dań gotowych i przetworów warzywnych w Polsce, a także producentem produktów instant w Europie Środkowo-Wschodniej. Od kilku lat grupa Maspex działa też na rynku wódki i wina i jest importerem zagranicznych alkoholi w Polsce.
Marki grupy Maspex to m.in. Tymbark, Kubuś, Tarczyn, Caprio, Krakus, Lubella, Łowicz, Kotlin, Puchatek, Tiger, Dr.Witt, Nestea, Alcalia, a także alkohole Żubrówka i Soplica.
W 2024 roku grupa Maspex miała 16 mld zł przychodów. Dane za 2025 rok nie zostały jeszcze opublikowane.
źródło: PAP