Inflacja wyraźnie w górę. GUS pokazał dane
Główny Urząd Statystyczny opublikował ostateczne dane o inflacji za marzec 2026 roku. Wskaźnik wzrostu cen zatrzymał się na poziomie 3 proc. w skali roku. To oznacza, że polska gospodarka znajduje się w bezpiecznym paśmie odchyleń od celu wyznaczonego przez Radę Polityki Pieniężnej.
Najnowszy raport urzędu statystycznego potwierdza wcześniejsze, szybkie szacunki dotyczące kondycji polskiej gospodarki u progu wiosny. Marcowy odczyt stanowi jednak wyraźną zmianę dynamiki w porównaniu z początkiem roku, kiedy to w styczniu wskaźnik spadł do 2,2 proc. Wynik na poziomie trzech procent rok do roku wciąż pokazuje uspokojenie dynamiki wzrostu cen w ujęciu długoterminowym. Warto jednak zauważyć, że struktura tej inflacji jest niejednorodna.
Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że usługi drożeją znacznie szybciej niż towary, notując wzrost na poziomie pięciu procent w ujęciu rocznym. W tym samym czasie ceny towarów podniosły się o nieco ponad dwa procent. Obecny odczyt ogólny mieści się w granicach celu inflacyjnego polskiego banku centralnego, który wynosi dwa i pół procenta z dopuszczalnym odchyleniem o jeden punkt procentowy w obie strony.
W co inwestować w 2026? Doradca odpowiada
Skokowe wzrosty na stacjach paliw
Choć roczny wskaźnik napawa optymizmem, analiza danych z miesiąca na miesiąc ukazuje nieco bardziej skomplikowany obraz obciążeń domowych budżetów. W stosunku do lutego bieżącego roku ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły średnio o ponad jeden procent. Głównym winowajcą tak wyraźnego skoku miesięcznego okazał się transport, a w szczególności koszt tankowania prywatnych samochodów.
Według szczegółowych wyliczeń urzędu, ceny paliw i smarów do prywatnych środków transportu poszybowały w górę o kilkanaście procent w zaledwie jeden miesiąc. To potężne uderzenie w portfele kierowców miało decydujący wpływ na ostateczny kształt marcowego wskaźnika inflacji.
Dodatkowo, jak co roku o tej porze, w statystykach odbiła się zmiana sezonu w handlu. Wejście na rynek wiosennych kolekcji sprawiło, że w ujęciu miesięcznym zauważalnie podrożały odzież i obuwie. Zmiany te z nawiązką zrekompensowały drobne spadki cen, jakie odnotowano między innymi w sektorze telekomunikacyjnym oraz w kategorii wyposażenia mieszkań.
Patrząc na sytuację z perspektywy dwunastu miesięcy, struktura wydatków polskich rodzin uległa zauważalnym przesunięciom. Największy wpływ na to, że w marcu płaciliśmy w sklepach i punktach usługowych więcej niż przed rokiem, miały rosnące koszty związane z utrzymaniem dachu nad głową. Kategoria obejmująca użytkowanie mieszkania, w tym opłaty za wodę, prąd i gaz, wzrosła o ponad cztery procent.
Żywność i usługi wciąż drożeją
Raport Głównego Urzędu Statystycznego wskazuje również na utrzymującą się presję w innych kluczowych sektorach. Wyraźnie droższe niż rok wcześniej są napoje alkoholowe i wyroby tytoniowe, a także usługi związane ze zdrowiem, rekreacją oraz wizytami w restauracjach i hotelach.
Żywność, która stanowi fundament codziennych wydatków, również podrożała, choć w tempie nieco wolniejszym niż ogólny wskaźnik inflacji. Z drugiej strony, konsumenci mogą liczyć na pewne oszczędności przy zakupie ubrań i sprzętu domowego, które w ujęciu rocznym okazały się tańsze.
Eksperci komentują
Nowy odczyt skomentowali eksperci. "Marzec to pierwszy miesiąc, w którym wyraźnie widać wpływ wojny na Bliskim Wschodzie. Za odbicie inflacji odpowiadają przede wszystkim ceny paliw, które w ostatnich tygodniach silnie reagowały na napięcia geopolityczne i wzrost notowań ropy" - skomentował Andrzej Gwiżdż, analityk platformy inwestycyjnej Portu.
Ten impuls nie musi być jednak trwały. Obniżka VAT i akcyzy na paliwa powinna zamortyzować szok i już w kwietniu ponownie sprowadzić inflację poniżej środka celu NBP (2,5 proc. ), ograniczając także efekt drugiej rundy. W kolejnych miesiącach inflacja może ponownie rosnąć, jednak przy założeniu, że konflikt na Bliskim Wschodzie nie będzie się przeciągał, inflacja nie powinna przekroczyć 4 proc. - pisze ekspert.
Jego zdaniem nie należy się obawiać powtórki z 2022 roku. Wtedy inflacja była szeroka i napędzana zarówno przez szoki podażowe, zaburzone łańcuchy dostaw, jak i silny popyt po okresie bardzo luźnej polityki monetarnej. "Obecny wzrost cen ma znacznie bardziej punktowy charakter i wynika głównie z drożejących paliw, co ogranicza ryzyko trwałej spirali inflacyjnej" - wskazuje.
Dla RPP oznacza to jedno – tryb wait and see, co wyraźnie wybrzmiało podczas konferencji prezesa NBP. Rada utrzymała stopy w kwietniu bez zmian i sygnalizuje, że w obecnym otoczeniu kluczowe będzie obserwowanie napływających danych oraz sytuacji na rynku surowców - czytamy w komentarzu Portu.
Nowe zasady liczenia koszyka inflacyjnego
Analizując najnowsze dane, należy mieć na uwadze zmiany metodologiczne, które urząd statystyczny wprowadził od początku bieżącego roku. Począwszy od danych za styczeń 2026 roku, wskaźnik inflacji jest obliczany zgodnie z nową, międzynarodową klasyfikacją wydatków konsumpcyjnych. Ma to na celu jeszcze dokładniejsze odzwierciedlenie faktycznej struktury zakupów dokonywanych przez obywateli.
Temat inflacji i stabilności gospodarczej w Polsce od początku roku znajduje się w ścisłym centrum uwagi ekspertów i rynków finansowych. Jeszcze w lutym, po wyjątkowo optymistycznych danych o spadku cen, analitycy głośno oceniali szanse na szybkie obniżki stóp procentowych. Sytuacja jednak szybko zweryfikowała te oczekiwania. Biorąc pod uwagę rosnące ceny transportu i paliw, Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała, że podstawowe stopy procentowe NBP pozostaną na niezmienionym poziomie. Jak wskazywał niedawno prezes NBP Adam Glapiński, choć inflacja ogółem jest opanowana, wciąż istnieje globalne ryzyko skoków cen, co wymusza na banku centralnym daleko idącą ostrożność.