"EU made". Oto plan na zmiany w branży motoryzacyjnej
Wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta powiedział we wtorek w Brukseli, że Polska jest za tym, żeby za "EU made", czyli samochody produkowane w Unii Europejskiej uznawać tylko te auta, które są składane z części wyprodukowanych w Europie a nie sprowadzanych spoza niej.
Bolesta, który bierze udział w posiedzeniu ministrów UE ds. klimatu i środowiska, poinformował, że jednym z dyskutowanych podczas spotkania tematów będą nowe standardy emisji CO2 dla samochodów osobowych i furgonetek w związku ze zmianami zaproponowanymi w grudniu 2025 r. przez Komisję Europejską w ramach pakietu motoryzacyjnego.
"EU made". Wskazują co ma się zmienić
To ciekawa propozycja, ale to dopiero pierwszy krok. Uważam, że powinniśmy dalej pracować nad tym rozporządzeniem - powiedział wiceminister.
Wielka umowa UE i Indii. Negocjacje trwały 20 lat
Bolesta przypomniał, że obecnie producenci samochodów muszą rozliczać się co rok z tego, czy osiągnęli cele klimatyczne. KE zaproponowała, żeby uśrednić ten okres i umożliwić producentom rozliczanie celów w cyklu trzyletnim. Polska chce ten okres wydłużyć do pięciu lat.
Wiceminister skomentował propozycję KE odnoszącą się do tego, które samochody można kwalifikować za jako tzw. EU made, czyli jako wytwarzane i produkowane w Unii Europejskiej.
- Dzisiaj wygląda to tak, że wciąż można sprowadzać części spoza UE, składać je w samochód na terytorium Unii i to już się kwalifikuje jako samochód europejski - powiedział Bolesta.
Dodał, że Polska jako państwo, które ma wielu producentów części samochodowych chce, żeby ta zasada obejmowała tylko samochody złożone z części europejskich