Nastąpił wystrzał. Euro najdroższe od trzech lat

Kurs euro chwilowo przebił w poniedziałek poziom 4,42 zł, osiągając pułap niewidziany od połowy listopada 2023 r. "Źle z punktu widzenia inflacji i konsumentów" – komentuje serwis macronext.pl.

euroPrzesunięcie w stronę 4,60-4,70 raczej nam nie grozi
Źródło zdjęć: © GETTY | Thanasis
Tomasz Sąsiada

Około godziny 12.30 europejska waluta była nieco tańsza i jej kurs wynosił około 4,416 zł. "Euro najdroższe od listopada 2023. Źle z punktu widzenia inflacji i konsumentów. Dobrze dla eksporterów, zysku NBP i wyników spółek mających przychody w walucie" – komentuje na platformie X serwis macronext.pl.

"EUR/PLN jest obecnie na poziomach widzianych trzy lata temu i teoretycznie miejsca do kontynuacji wzrostów jest sporo. Z drugiej strony strefa 4,41 za euro, w której znalazło się euro, to wciąż obszar oznaczony na wykresie jako opór. Kanał nie został zanegowany, a tygodniowe wykupienie jest najwyższe od lipca 2022 r. Na przestrzeni ostatnich dwóch dekad zdarzało się, że złoty kontynuował proces deprecjacji w takich warunkach, ale były to okresy poprzedzające stabilizację, korektę ze zmianą trendu włącznie" – komentuje Piotr Neidek z BM mBanku, cytowany przez "Rzeczpospolitą".


WIDEO
Polak wraca do giganta AI. "To czas daleko idącej ostrożności"

Co dalej z kursem euro?

– Mam wrażenie, że polski złoty może pozostać na obecnych poziomach przez dłuższy czas – stwierdził w ubiegły czwartek w rozmowie z money.pl Marek Rogalski, główny analityk Domu Maklerskiego BOŚ. Kurs euro sięgał wówczas 4,40 zł.

– W relacji do euro środek kilkuletniego przedziału wahań wypada dziś pomiędzy 4,40 a 4,50. Oczywiście, był moment, w którym ten kurs spadł nawet poniżej 4,20, ale było to wynikiem chwilowego optymizmu wokół naszej gospodarki. Moim zdaniem teraz wracamy do poziomu neutralnego. Przesunięcie w stronę 4,60–4,70 raczej nam nie grozi – ocenił Rogalski.

Gdy pod koniec września kurs euro po raz pierwszy od niemal trzech lat przekroczył chwilowo pułap 4,40 zł, strateg banku PKO BP Mirosław Budzicki stwierdził, że powodów osłabienia złotego jest "cała masa", ale jako najważniejszy czynnik uznał geopolitykę. – Pogarszająca się sytuacja w Zatoce Perskiej działa negatywnie na rynki i waluty krajów zaliczanych do emerging markets, a więc także na Polskę. Poza tym taki stan rzeczy negatywnie wpływa na kraje, które są importerami surowców energetycznych, których ceny rosną, co widać i po ropie naftowej, i po gazie – powiedział ekonomista PKO BP.

Wybrane dla Ciebie