Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
truskawki
10.07.2020 21:25

Ewolucja polskiej truskawki. Słodka odmiana przegrała z prawami rynku

Ciemnoczerwone i słodkie truskawki, którymi przez lata zajadali się Polacy, przegrały z prawami rynku i zniknęły ze sklepów i targowisk. Powstały nowe odmiany – większe, jaśniejsze, łatwiejsze w uprawie i bardziej wydajne. Ale czy tak samo smaczne?

Podziel się
Dodaj komentarz
Ewolucja polskiej truskawki. Słodka odmiana przegrała z prawami rynku.

Gdyby ktoś zapytał mnie, jak wyglądają i smakują polskie truskawki, opisałabym te, które pamiętam z dzieciństwa: niezbyt duże, ciemne i słodkie. Dziś ciężko znaleźć takie owoce, a przynajmniej nie ma ich tu, gdzie najczęściej robię zakupy, czyli na warszawskiej Woli.

– W sprzedaży już ich pani nie znajdzie. Nie opłaca się. Rolnicy czasem je uprawiają, ale raczej na swoje potrzeby. Ale można kupić sadzonki i spróbować uprawiać samemu – mówi sprzedawczyni w pobliskim warzywniaku.

Zaglądam na Forum Ogrodnicze. Okazuje się, że nie tylko ja tęsknię za tą odmianą. "Moja mama ma starą odmianę Senga Sengana – jak do tej pory nie znam lepszej i smaczniejszej” – czytam w jednym z wpisów.

ZOBACZ: Wielka płyta znowu jest hitem. Teraz budują z niej domy jednorodzinne

"Kiedyś były takie truskawki drobne, ciemnoczerwone, słodziutkie i bardzo aromatyczne (…). Od wielu, wielu lat nie widziałam ich w sprzedaży, bo pewnie nie opłaca się produkować i zbierać takiej drobnicy. Ale ten smak pamiętam do dzisiaj” – pisze inny użytkownik Forum.

– Chodzi o odmianę Senga Sengana. To stara odmiana, która ma co najmniej 60 lat. Ona miała tę sentymentalną zaletę, że była bardzo pachnąca, miała malutkie ciemne owoce. Bardzo lubiliśmy je też z tego powodu, że zrobiony z nich kompot czy dżem był w kolorze intensywnie czerwonym. Przetwory z nowoczesnych odmian są jaśniejsze, bledsze – mówi dr hab. Monika Bieniasz z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie.

– Natomiast ta odmiana niestety jest też bardzo delikatna i niesamowicie wrażliwa na choroby grzybowe. Jeżeli chcielibyśmy dalej ją uprawiać, to musielibyśmy stosować dużo środków chemicznych – dodaje.

Teoretycznie można uprawiać ją też w sposób ekologiczny, bez wspomagania chemicznymi środkami ochrony roślin. Jednak wtedy wydajność produkcji jest bardzo niska i po prostu ciężko na niej zarobić.

Hodowla twórcza truskawek (czyli krzyżowanie i szukanie nowych odmian) poszła więc w kierunku odmian, które będą bardziej odporne na choroby grzybowe, a szczególnie na szarą pleśń, która zagraża hodowanym blisko ziemi truskawkom. – Druga linia hodowli poszła w kierunku dużej plenności, czyli zwiększenia wydajności. Chodzi o to, żeby producent, który uprawia truskawkę, mógł z tego żyć – mówi Monika Bieniasz.

Oprócz względów ekonomicznych znaczenie miały też upodobania konsumentów. Co prawda mamy sentyment do małych i ciemnoczerwonych owoców Senga Sengana, jednak ekspertka zwraca uwagę, że w rzeczywistości chętniej wybieramy truskawki, które są większe, jaśniejsze i bardziej błyszczące. Ten trend przyszedł z Zachodu. Po prostu takie owoce wyglądają na świeższe.

Konsumenci chętniej sięgają też po truskawki, które nie wymagają czyszczenia z ziemi. Na straganach czy w marketach mają prezentować się tak, jakby od razu były gotowe do jedzenia. A konsument nie życzy sobie piasku między zębami. Nowsze odmiany są więc uprawiane wyżej, dalej od ziemi. Dzięki temu są nie tylko mniej narażone na choroby, lecz także mniej zanieczyszczone.

Wraz z nowymi odmianami wydłużył się też okres, w którym można je kupić. – Dawniej uprawialiśmy w Polsce truskawki, które zaczynały owocować w czerwcu, a kończyły w lipcu. Hodowcy znaleźli jednak takie odmiany, które mają zdolność do wiązania kwiatów i owoców przez cały sezon. Duża grupa producentów przerzuciła się na truskawki, które zaczynają owocować na początku sezonu, a kończą przy pierwszych przymrozkach – mówi Monika Bieniasz.

Ekspertka zwraca też uwagę na dwa fałszywe przekonania, którym często ulegamy. Po pierwsze owoce kupowane na targu nie zawsze są "bardziej naturalne” niż te w marketach. Producenci, którzy dostarczają owoce do marketów, są objęci poważnymi obostrzeniami związanymi z pozostałościami środków chemicznych. To można zweryfikować i w przypadku przekroczenia norm, odesłać cały transport. Nie oznaczy to, że na bazarku nie da się kupić "naturalnych” owoców, jednak brakuje systemu kontroli i pozostaje nam wierzyć sprzedawcy na słowo.

Jednak trzeba też przyznać, że w marketach zdarzają się pomyłki, co wykazała ostatnia kontrola UOKiK. Ustalono, że co dziesiąta partia warzyw i owoców w sieciach handlowych miała błędną informację o kraju pochodzenia lub w ogóle takiej informacji nie miała.

Drugie fałszywe przekonanie dotyczy tego, że w przypadku długiego transportu truskawki muszą być "potraktowane” środkami chemicznymi. Nowe odmiany mogą przetrwać transport, jeśli do godziny po zebraniu zostaną schłodzone do temperatury 4 stopnie Celsjusza.

Warto też wspomnieć, że Senga Sengana powstała w Niemczech. Określenie "polska truskawka” dotyczy więc tego, że przez wiele lat była ona w naszym kraju bardzo rozpowszechniona. I choć nowsze odmiany mają liczne zalety, to – mimo wszystko – szkoda, że Senga zniknęła z rynku.

Masz newsa, zdjęcie, filmik? Wyślij go nam na #dziejesie

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
10-07-2020

KrzysztoffTruskawki na zdjęciu są z 5 letniej hodowli, dlatego są takie małe. Największe są w drugim roku hodowli, potem maleją.

11-07-2020

JurekNie tylko truskawka traci smak ,młodzi nie znają prawdziwego smaku pomidora ,papryki,jabłka,szczypiorku,rzodkiewki,kalafior też traci smak i zapach … Czytaj całość

10-07-2020

goscTruskawki beznadziejne, podobnie jabłka. Nazw wiele ale tak samo nie smakują! Jak na potwierdzenie wszystkie w tej samej cenie. Gruszki z Hiszpanii... … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (338)