Notowania

Grześki idą w świat. Polska stała się za ciasna

Na rynku jest około 400 tysięcy produktów. My do życia potrzebujemy około czterystu. Podaż znacznie przewyższa potrzeby, więc konkurencja jest bardzo ostra. Sukces tkwi w tym, by stworzyć taki produkt, który na tym rynku będzie umiał się przebić – opowiada Kazimierzowi Krupie Jan Kolański, prezes Grupy Colian i potentat branży spożywczej.

Podziel się
Dodaj komentarz
(WP.PL)
Jan Kolański, prezes Grupy Colian

Grześki zna każdy. Podobnie Jeżyki. Czekoladę Goplana. Podobnie jest z oranżadą Helena. Za tymi wszystkimi stoi on. Jan Kolański uśmiecha się, gdy nazywa się go „najsłodszym polskim przedsiębiorcą”. Ale coś jest na rzeczy. Kierowana przez niego grupa jest przedsiębiorstwem rodzinnym, z polskim kapitałem, a jednocześnie może rzucić rękawicę międzynarodowym korporacjom.

Sukces zaczął się od przypraw

Wszystko zaczęło się wraz z wolną Polską, w 1990 r. I od przypraw. Bo to przyprawy i zioła były podstawą dzisiejszej Grupy Colian.
- To były zupełnie inne czasy niż teraz – wspomina Kolański w programie "Biznes Mówi". - Wtedy wyprodukowanie czegoś było ogromnym problemem, natomiast sprzedaż – żadnym. Teraz to się raczej odwróciło – dodaje.

Nie było dostępu do kapitału, brakowało surowców, a przedsiębiorcy uczyli się wolnego rynku na żywym organizmie. Ale Jan Kolański zauważa też coś innego.

- Było ogromne zaangażowanie w społeczeństwie. Pracownicy nie liczyli, czy pracują osiem godzin, dwanaście, czy szesnaście. Było ogromne parcie na sukces, dążenie do czegoś, co dawałoby nam lepsze jutro, ale też satysfakcję. Poczucie, że zmieniamy ten świat, że dążymy do lepszej Polski – wspomina. Oczywiście rynek słodyczy wyglądał te trzydzieści lat temu zupełnie inaczej niż dziś.

- Wówczas było w Polsce 140 firm, które produkowały słodycze. Większość z nich nawet nie wiedziała, co to jest marka. Marki zaczęliśmy budować dopiero pod koniec lat 90. Dzisiaj poza zasobami ludzkimi, największą wartością przedsiębiorstwa jest marka. Za nią powinno stać zaplecze technologiczne i sprawność organizacyjna – wskazuje przedsiębiorca.

O sukcesji i sile zespołu

Dodaje, że wielu z tych, którzy z nim wtedy pracowali, jest w firmie nadal. Zresztą do roli zespołu w firmie wraca kilkukrotnie.

- Największym wyzwaniem dla wszystkich firm jest mieć fantastyczne zespoły, które będą razem pracowały i tworzyły coś nowego, bo na rynku jest ogromna nadprodukcja – ocenia. - Na rynku jest około 400 tysięcy produktów. Najróżniejszych, nie mówimy tylko o słodyczach. Nawet największy sklep nie jest w stanie oferować ich wszystkich. A nam do życia potrzebnych jest około 400 produktów. Nietrudno policzyć, że to niewielki ułamek tego, co jest dostępne. I wszyscy o ten ułamek konkurują – zauważa.

Gdzie widzi siebie i firmę za dziesięć lat?

Siebie to najchętniej na emeryturze. O sukcesję się nie martwi, bo jego synowie chcą rodzinny biznes prowadzić dalej. Córka jeszcze za młoda, choć i ona wybierając studia zdecydowała się na kierunek biznesowy.

- Jesteśmy firmą rodzinną i cieszy nas, że dzieci chcą nadal tę firmę rozwijać. A to duża odpowiedzialność – nie tylko za biznes, ale za ludzi, których zatrudniamy. To 2,3 tys. osób. Biorąc pod uwagę, że przeciętna rodzina to cztery osoby, to odpowiedzialność się jeszcze dodatkowo rozszerza. Wprawdzie teraz mamy rynek pracy bardziej w kierunku pracownika, jednak myślę, że to ma mniejsze znaczenie, kiedy firma ma dobry wizerunek, dobre postrzeganie. Wtedy jest nieporównanie łatwiej pracowników – mówi Jan Kolański.

Kierunek: świat

Grupa Colian w Polsce jest gigantem. Ale jak spojrzymy z oddalenia, to już nie. Ale ambicje ma niemałe. Firma zdecydowała się na ekspansję zagraniczną, pierwszy kierunek to Wielka Brytania i Irlandia. Tam dokonała akwizycji.

- Gdybyśmy chcieli rozwijać biznes wyłącznie organicznie, to może nam zabraknąć życia – uśmiecha się Jan Kolański. - Kupując firmę kupuje się też cały know-how, technologię ale również i rynki – dodaje.

Po prostu sama Polska stała się już nieco za ciasna.

- Polski rynek liczy 38 mln ludzi, rynek słodyczy ma wartość plus minus 10 mld zł. Natomiast cały świat to osiem miliardów ludzi. Konsumpcja słodyczy na rynku brytyjskim jest mniej więcej pięć i pół razy większa niż w Polsce – wyjaśnia przedsiębiorca.

Ale samo wejście na rynek to jedno. Utrzymanie się na nim to zupełnie inna sprawa. Zwłaszcza, że jak zauważa Jan Kolański, o ile polskie firmy są na Zachodzie postrzegane dobrze, to produkty już niekoniecznie. I nad tym trzeba pracować.

- My nie będziemy mieli nigdy takiego kapitału jak międzynarodowe koncerny, dlatego musimy szukać własnych sposobów, by na te rynki międzynarodowe trafić – ocenia.

Pierwsze kroki już zostały zrobione. Jan Kolański jako pierwszy przedstawiciel polskiej branży cukierniczej otrzymał nagrodę European Candy Kettle Award. Wyróżnienie odebrał w uznaniu wybitnych osiągnięć oraz wkładu w rozwój rynku słodyczy i wyrobów cukierniczych.

Wcześniej tę samą nagrodę odebrali m.in. Michele Ferrero (Ferrero Company), sir Adrian Cadbury (Cadbury Ltd), Wolfgang Majer (Nestlé), Axel Oberwelland (Storck), Murat Ulker (Ulker), Dr. Hans Riegel (Haribo). Towarzystwo jest więc zacne.

Jakie marzenia ma "najsłodszy polski przedsiębiorca"?

– Chciałbym będąc na wakacjach gdziekolwiek na świecie, móc kupić nasze produkty – deklaruje.

komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
15-01-2020

SeeeeGrzeski byla super gdy produkowane byla przez przedsiebiorstwo Kaliszanka w Kalisz.To tam powstały i były sukcesem tej firmy

15-01-2020

AndziaGrzeski z Kalisznki to było TO. Te dzisiejsze to tylko typowa podróbka z zachodu na mnóstwie chemii.

15-01-2020

rychu113do milki i kinder to się chowają

Rozwiń komentarze (36)